logo
logo
zdjęcie

Dr Marian Szołucha

Naprawdę wystarczy nie kraść

Wtorek, 29 sierpnia 2017 (18:44)

Wicepremier Mateusz Morawiecki poinformował, że w tym roku dzięki uszczelnianiu podatku VAT budżet wzbogacił się o 20 mld zł, a więc tyle, ile kosztuje Program „Rodzina 500+”. Z kolei premier Beata Szydło przekonywała, że wystarczy nie kraść, żeby sfinansować ambitne cele gospodarcze. 

Okazało się, że do radykalnej poprawy sytuacji budżetu nie potrzeba było – przynajmniej na dotychczasowym etapie – jakichś szczególnie wysublimowanych narzędzi ani tym bardziej podwyżek podatków.
 
Urzędnicy podlegli wiceministrowi finansów i zarazem szefowi Krajowej Administracji Skarbowej Marianowi Banasiowi wzięli się po prostu do pracy. Część kadr wymieniono, wskazano na nowe priorytety, dano przykład z góry. Krótko mówiąc – przestano kryć oszustów i pozwolono spokojnie pracować drobnym przedsiębiorcom.
 
Skala tzw. karuzel podatkowych topnieje w oczach. Pakiet paliwowy, funkcjonujący od 1 sierpnia ub.r., przynosi wymierne efekty. Podobnie jednolity plik kontrolny i nowe limity rozliczeń gotówkowych między przedsiębiorcami. Także podwyższone kary najwyraźniej odstraszają przestępców.
 
Od stycznia do lipca wpływy z VAT wzrosły w stosunku do analogicznego okresu w 2016 r. o prawie 25 proc. Całość dochodów budżetu zrealizowano aż w 63 proc. wobec planu. Pojawiła się nawet nadwyżka. Te dane mówią same za siebie.
 
Jednak przed rządem i aparatem celno-skarbowym jeszcze mnóstwo pracy. W pierwszej kolejności na zrobienie porządku czekają jeszcze dwie branże akcyzowe – tytoniowa i alkoholowa. Pod solidną kontrolę trzeba wziąć produkcję suszu tytoniowego, a następnie jego sprzedaż podmiotom pośredniczącym. W przypadku napojów wyskokowych warto w ogóle zmienić metodologię naliczania akcyzy. Tak, by jej poziom zależał od zawartości czystego alkoholu. Prosto i skutecznie.
 
Musimy też pilnować, by urzędnicy resortu finansów i pomysłodawcy kolejnych zmian nie szli na łatwiznę i zapowiadanym dopiero, a rzeczywiście potrzebnym podatkom, jak ten na e-papierosy czy duże nieruchomości komercyjne, nie przypisywali zbyt wysokich stawek. Zniweczyć obecne sukcesy i wylać dziecko z kąpielą – wbrew pozorom – nie byłoby tak trudno.
 
Także walka z optymalizacją podatkową w odniesieniu do CIT powinna być prowadzona w sposób roztropny. Proponowane wstępnie odniesienie limitu zaliczania wydatków na wartości niematerialne i prawne w koszty uzyskania przychodu do zysku EBITDA jest nieporozumieniem. Uderzyłoby to w przedsiębiorstwa dopiero rozpoczynające działalność, w te znajdujące się w trudnościach, niskomarżowe i takie, które skupiając się na swoim wąskim biznesie, kooperują z wieloma zewnętrznymi usługodawcami. Dlaczego zamiast znowu niepotrzebnie kombinować, nie ustanowić takiego limitu jako określonego procenta przychodu firmy?
 
Zasilona dodatkowymi środkami kasa państwa już dziś pozwala na to, by bez wysiłku sfinansować program „Rodzina 500+” i wiele pomniejszych potrzeb wydatkowych. Niemniej, prawdziwym celem sanacyjnych działań rządu w obrębie finansów publicznych powinna być obniżka podatków dochodowych i dodatni wynik budżetu. Jeszcze niedawno takie postulaty brzmiały jak pobożne życzenia. Dziś stają się całkiem realne.

Dr Marian Szołucha

Autor jest ekonomistą, Akademia Finansów i Biznesu Vistula.

NaszDziennik.pl