logo
logo
zdjęcie

Dr Zbigniew Kuźmiuk

Potężny wzrost wynagrodzeń

Sobota, 7 stycznia 2017 (09:47)

Wprawdzie ustawa o zmianie ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę oraz niektórych innych ustaw weszła w życie 1 września 2016 roku, ale podwyżka wynagrodzenia minimalnego do wysokości 13 zł za godzinę dopiero teraz – od 1 stycznia 2017 roku.

Wcześniej w Sejmie za tą ustawą głosowało aż 380 posłów (wszyscy z Prawa i Sprawiedliwości i większość z klubu Platformy), przeciw było 47 posłów (wszyscy posłowie z Nowoczesnej i część z klubu Kukiz 15), wstrzymało się 14 posłów (głównie z klubu Kukiz 15).

Najbardziej żarliwie protestowali przeciwko tej ustawie posłanki i posłowie Nowoczesnej, argumentując, że godzinowa płaca minimalna na poziomie 12 zł za godzinę (a po waloryzacji od 1 stycznia 13 zł za godzinę), będzie trudna do zaakceptowania przez przedsiębiorców.

Jak szacuje Państwowa Inspekcja Pracy (PIP), ustawa będzie dotyczyła aż 0,5 mln pracowników, którzy do tej pory mieli znacznie niższe stawki godzinowe i w związku z tym przygotowuje się do przeprowadzenia kontroli głównie w sektorze firm ochroniarskich i sprzątających (właśnie dla pracowników tych firm wynagrodzenia wzrosną często o 100 proc.).

PIP uzyskał na mocy tej ustawy uprawnienia do kontroli bez uprzedzenia przedsiębiorców, o każdej porze dnia i nocy, a kary za nieprzestrzeganie przepisów tej ustawy znajdują się w przedziale od 1000 do 30 000 zł.

Wspomniana stawka będzie obowiązywała zarówno w umowach-zleceniach, umowach o dzieło i innych umowach o charakterze cywilnoprawnym, ale także jednoosobowej działalności gospodarczej, czyli tzw. samozatrudnienia.

Z ostatnich badań GUS wynika, że struktura pracujących w oparciu o wspomniane wyżej formy zatrudnienia daje wyraźną przewagę umowom-zleceniom (66 proc. wszystkich takich umów), ponad 16 proc. stanowią samozatrudnieni, umowy o dzieło około 10 proc. i pozostałe umowy o charakterze cywilnoprawnym około 8 proc.

Presja ze strony rządu premier Beaty Szydło na to rozwiązanie świadczy o determinacji Prawa i Sprawiedliwości, żeby poprzez regularne podnoszenie poziomu płacy minimalnej w tym przypadku w ramach umów cywilnoprawnych, ale także „etatowej” płacy minimalnej, wręcz „wymuszać” na pracodawcach regulacje płacowe „w górę”.

Przypomnijmy, że już we wrześniu poprzedniego roku weszło w życie rozporządzenie Rady Ministrów o podwyżce „etatowej” płacy minimalnej na rok 2017 z 1850 zł do 2000 zł brutto, czyli aż 150 zł, i właśnie dlatego konieczna była waloryzacja płacy godzinowej minimalnej z 12 zł na 13 zł od 1 stycznia.

Podniesienie stawki godzinowej do 13 zł za godzinę brutto było konieczne, ponieważ przy ustawowych 168 godzinach pracy miesięcznie daje wynagrodzenie w wysokości 2184 zł brutto miesięcznie i w związku z tym jest o 184 zł wyższe od minimalnego wynagrodzenia na podstawie umowy o pracę (ustalonego na rok 2017 w wysokości 2000 zł brutto).

Natomiast taka relacja pomiędzy tymi minimalnymi wynagrodzeniami (niższa płaca etatowa, wyższa godzinowa), zdaniem minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbiety Rafalskiej będzie zachęcała pracodawców zarówno publicznych, jak i prywatnych do zatrudniania na podstawie umów o pracę, a nie umów- zlecenia czy samozatrudnienia, bo te pierwsze będą jednak wyraźnie „tańsze”.

W ten sposób rząd Prawa i Sprawiedliwości kończy z dotychczasową ponad 20-letnią praktyką konkurowania przez Polskę tanią siłą roboczą i przy pomocy poziomu płacy minimalnej (etatowej i godzinowej) rozpoczyna proces wymuszania podwyżek płac zarówno w gospodarce, jak i w sektorze budżetowym.

Dla blisko 500 tys. pracowników te decyzje oznaczają podwyżkę ich wynagrodzeń od 1 stycznia o około 100 proc. Właśnie tego rodzaju decyzje świadczą o tym, że rząd premier Beaty Szydło konsekwentnie realizuje zobowiązania wyborcze Prawa i Sprawiedliwości.

Dr Zbigniew Kuźmiuk

Autor jest finansistą, posłem do Parlamentu Europejskiego.

Aktualizacja 7 stycznia 2017 (10:43)

NaszDziennik.pl