logo
logo
zdjęcie

Dr Zbigniew Kuźmiuk

Wątpliwości „prezydenta” Europy

Czwartek, 12 stycznia 2017 (10:13)

W sytuacji, kiedy budżet na 2017 rok został przyjęty bez poprawek przez Senat i skierowany do podpisu Prezydenta RP, niespodziewanie zabrał głos „w trzymającej rękę na pulsie” telewizji TVN24 przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk.

Zasadniczo Tusk nie interesuje się polskimi sprawami, szczególnie tymi, które trzeba by próbować forsować w instytucjach europejskich, ponieważ – jak twierdzi – nie może tego robić, żeby nie narazić się na krytykę.

Teraz jednak zainteresował się uchwalaniem budżetu na 2017 rok przez parlament i stwierdził z niepokojem, „że nie możemy pozwolić, by Polska była w przestrzeni ryzyka, że ma budżet, który nie do końca jest legalny”.

W podtekście tej wypowiedzi jest zasianie niepokoju, że wątpliwościp, co do legalności polskiego budżetu mogą spowodować zablokowanie przekazywania dotacji z budżetu UE dla naszego kraju (zresztą od paru dni taka narracja jest prezentowana przez czołowych polityków Platformy).

Trzeba stwierdzić ze smutkiem, że jest próba jawnego działania na szkodę naszego kraju, chociaż procedura uchwalania budżetu w naszym kraju nie ma żadnego związku z przekazywaniem środków z budżetu UE.

Nawet bez uchwalenia budżetu przez parlament od 1 stycznia tego roku obowiązuje prowizorium budżetowe (czyli budżet w wersji przesłanej przez Radę Ministrów do Sejmu), a tam są zapisane między innymi – polska składka do budżetu UE wynosząca ponad 18 mld zł i rezerwa budżetowa na współfinansowanie projektów realizowanych z udziałem środków europejskich.

Obydwie pozycje wydatków budżetowych na 2017 rok mające związek ze środkami europejskimi są więc precyzyjnie określone i formułowanie jakichkolwiek wątpliwości nie ma pokrycia w obowiązującym w naszym kraju prawie w tym zakresie. Co więcej, jest co najmniej naganne z polskiego punktu widzenia.

Tusk zaczął się nagle „martwić” o legalność polskiego budżetu, podobnie jak wcześniej prominentni politycy Platformy.

Także oni „martwili się” między innymi o to, że Komisja Europejska w związku z wątpliwościami do trybu jego uchwalania może nie przekazywać środków z budżetu UE przewidzianych dla Polski na ten rok.

„Martwili się” także tym, że samorządowcy mogą się niepokoić o zaplanowane w budżecie subwencje i dotacje przewidziane dla nich. Ba, „martwili się” nawet, że inwestorzy krajowi i zagraniczni wątpiący w legalność budżetu na 2017 rok mogą powstrzymywać się z zakupem obligacji skarbowych emitowanych w związku z finansowaniem długu publicznego.

Okazało się jednak, że inwestorzy krajowi i zagraniczni kupujący obligacje skarbowe na pierwszym przetargu zorganizowanym w poprzednim tygodniu przez Ministerstwo Finansów nie mają takich obaw.

Minister finansów sprzedał je aż za 6 mld zł, a popyt zgłoszony przez inwestorów krajowych i zagranicznych na tym przetargu opiewał na blisko 13 mld zł, czyli był ponad 2 razy wyższy, niż oczekiwano.

Skoro więc inwestorzy miliardami złotych potwierdzają, że nie mają wątpliwości co do legalności budżetu (wszak właśnie w tym budżecie zapisane są środki na odsetki od tych obligacji), to trudno brać na poważnie „martwienie się” o budżet ze strony posłów Platformy, a nawet „prezydenta” Europy Donalda Tuska.

Dr Zbigniew Kuźmiuk

Autor jest finansistą, posłem do Parlamentu Europejskiego.

Aktualizacja 12 stycznia 2017 (10:30)

NaszDziennik.pl