logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Chodzi o propaństwowe podejście

Środa, 22 lutego 2017 (03:26)

Z Romanem Jakimem, przewodniczącym Sekcji Krajowej Przemysłu Lotniczego NSZZ „Solidarność”, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Wiadomo już, że armia kupi 16 śmigłowców: dla wojsk specjalnych do misji poszukiwawczo-ratowniczych w warunkach bojowych oraz do zwalczania okrętów podwodnych. Jak skomentuje Pan ten komunikat MON?

– To jest bardzo dobra wiadomość, na którą czekaliśmy od jakiegoś czasu. Zaproszenie do składania ofert to przede wszystkim dobra wiadomość dla producentów śmigłowców. Mam nadzieję, że zarządy PZL Mielec czy PZL Świdnik przygotują takie oferty, które pozwolą im ten przetarg rozstrzygnąć na własną korzyść.

Z tego, co widać, mamy do czynienia z nową filozofią obecnego kierownictwa MON, które w odróżnieniu od poprzedników nie zamierza opierać się tylko na jednej platformie śmigłowcowej…

– To jest dobra decyzja z kilku względów – przede wszystkim oznacza dywersyfikację dostaw. Mamy kilku dostawców, a to oznacza, że nie ograniczamy się czy też nie uzależniamy od monopolisty. Po drugie, jeśli się uda i dostawcami śmigłowców będą firmy, które produkują ten sprzęt na terenie Polski, to będziemy mieli dostawców, którzy na miejscu obsłużą naszą armię, a to jest niezwykle ważne, biorąc pod uwagę sytuację geopolityczną.

Patrząc na oferentów, a więc PZL Mielec i amerykański koncern Lockheed Martin, PZL Świdnik i włosko-brytyjski Leonardo-Finmeccanica oraz francuski Airbus Helicopters i produkowany przez te firmy sprzęt, wydaje się, że role są w zasadzie podzielone…

– Podchodziłbym do tego z pewną rezerwą. Jestem przekonany, że resort obrony będzie traktował te negocjacje i rozmowy z potencjalnymi dostawcami w sposób bardzo poważny, a co za tym idzie, uczestnicy przetargu będą musieli przedstawić dobrą, konkurencyjną ofertę. W przeciwnym wypadku mogą zostać wykluczeni z przetargu, a tym samym z dostaw śmigłowców dla Wojska Polskiego.

Ogłoszenie przetargu to pierwszy etap. Jak będą wyglądały kolejne kroki w kierunku pozyskania śmigłowców?

– Liczymy, że w ciągu miesiąca, maksymalnie do końca marca, zostanie rozstrzygnięty przetarg i wskazana ta firma, która dostarczy śmigłowce. Wydaje się, że – tak jak czytamy w komunikacie MON – w pierwszej kolejności podjęte zostaną negocjacje dotyczące zakupu ośmiu śmigłowców dla wojsk specjalnych, których pozyskanie jest najbardziej pilne. I tutaj należy się spodziewać, że bardzo szybko armia otrzyma dwa pierwsze śmigłowce, na których wojska specjalne – piloci i obsługa naziemna – będą mogły się szkolić. Dopiero później nastąpi dostawa pozostałych maszyn w tym pakiecie. Drugi etap dotyczy zakupu ośmiu śmigłowców dla Marynarki Wojennej do zwalczania okrętów podwodnych, które mają być również zdolne do prowadzenia misji ratowniczych na morzu. Tutaj pojawia się możliwość pozyskania śmigłowców w dwóch transzach po cztery maszyny w zależności od możliwości budżetu. Sfinalizowania dostaw tych śmigłowców można się spodziewać gdzieś pod koniec tego roku.

Przetarg to jedno, a co z offsetem? Czy tym razem możemy mieć pewność, że zamówienia będą ulokowane w polskim przemyśle zbrojeniowym, jak to zapowiada obecny rząd?

– Jestem przekonany, że oferty, jakie złożą PZL Mielec czy PZL Świdnik, będą na tyle atrakcyjne, że w normalnej procedurze śmigłowce te same się obronią. Argumenty, jeśli chodzi o cenę czy o jakość sprzętu, są z całą pewnością po naszej stronie i to nie ulega wątpliwości. Biorąc to wszystko pod uwagę, nie wyobrażam sobie innego rozstrzygnięcia, natomiast ostateczna decyzja będzie zależeć od ekspertów wojskowych, bo to wojsko będzie użytkować ten sprzęt i to ono będzie stawiało konkretne warunki.

W grę wchodzą nie tylko firmy wytwarzające produkt finalny, ale także zakłady kooperujące…

– Zarówno PZL Mielec, jak i PZL Świdnik kooperują co najmniej z kilkudziesięcioma dostawcami każde. To nie jest tak, że wszystkie elementy śmigłowca są wykonywane w tych dużych zakładach, ale dostarczają je konkretne przedsiębiorstwa. I załóżmy, że zapadłaby decyzja o wyborze śmigłowców produkowanych w PZL Mielec, to tylko z okolic Mielca potężna grupa kilkudziesięciu poddostawców ma zapewnioną pracę, co więcej, ma możliwość zatrudniania kolejnych pracowników, co jest istotne również ze społecznego punktu widzenia.

I to jest różnica między działaniem poprzedniej ekipy a podejściem obecnego rządu...?

– Dokładnie. Trzeba powiedzieć, i to bez żadnych ogródek, że MON pod kierownictwem ministra Siemoniaka bez zrozumienia podchodziło zarówno do obronności Polski, do naszego przemysłu zbrojeniowego, brakowało też zwyczajnego podejścia gospodarskiego w kwestii wydatkowania pieniędzy budżetowych. I taka jest prawda.   

Jak obecnie układa się współpraca MON z polskimi zakładami przemysłu zbrojeniowego w zakresie modernizacji polskiej armii?

– Jestem przekonany, że te plany, które chociażby podczas dzisiejszego posiedzenia zespołu trójstronnego przedstawił wiceminister Bartosz Kownacki, pokazują, że zakłady wchodzące w skład Polskiej Grupy Zbrojeniowej, ale również pozostali producenci sprzętu, z którego korzystają Siły Zbrojne RP, są traktowani po partnersku, co więcej, mogą czuć się potrzebni i to jest ogromna korzyść. Rozumiem to tak i wiceminister Kownacki chyba podobnie, że składanie zamówień w polskich zakładach zbrojeniowych w zakładach, które produkują na terenie Polski, jest korzystne zarówno dla MON-u, jak i dla państwa polskiego, dla naszego budżetu i dla całej gospodarki narodowej, wreszcie jest korzystne dla pracowników zatrudnionych w sektorze zbrojeniowym. Stąd też należy powiedzieć w ten sposób, że owszem, negocjacje dotyczące przetargu są trudne, ale najważniejsze jest to, że są prowadzone w dobrej wierze. Czego niestety nie można powiedzieć o poprzednikach z koalicji PO – PSL.

Skro już poruszył Pan temat posiedzenia zespołu trójstronnego, to proszę powiedzieć, co jeszcze z niego wynika, oczywiście jeśli nie jest to poufne.

– Jako związki zawodowe otrzymujemy te informacje, które nie są objęte tajemnicą. Niestety część informacji, zwłaszcza zaś szczegóły, są objęte klauzulą poufne, tajne itd. To jest wojsko i jest zrozumiałe, że nie wszystkie szczegóły można przekazać, ale patrząc na to, jak wiceminister Kownacki proponuje – na najbliższe lata – kierowanie zamówień do polskiego przemysłu obronnego, w tym również do przemysłu lotniczego, to widać, że jest w tym wszystkim ciąg logiczny, pewna głębsza myśl. Jako strona związkowa zawsze zabiegaliśmy o to, żeby zamówienia do przemysłu były kierowane w procedurze wieloletniej, aby zakłady miały pewność, iż nie jest to tylko zamówienie incydentalne, ale jest to pewien ciąg zamówień, a wszystko, żeby móc się do zadania odpowiednio przygotować, zarówno pod kątem kadrowym, jak i finansowym. I wracając do tego, co dzisiaj zostało zaproponowane zarówno dla wojsk pancernych, dla wojsk rakietowych, ale też dla Marynarki Wojennej czy dla wojsk lotniczych, to widać, że nie jest to działanie doraźne, przypadkowe, ale że jest jakiś pomysł, wizja. Dlatego ze strony pracodawców, ale też ze strony społecznej jest duża nadzieja, że to wszystko pójdzie w dobrym kierunku i że wspólnie będziemy ten nasz polski przemysł rozwijali.

W komunikacie MON jest również mowa o tym, że Inspektorat Uzbrojenia wystosował zaproszenia do składania ofert na dostawę trzech samolotów „średnich”, przeznaczonych do przewozu najważniejszych osób w państwie…

– Niestety minione lata pokazały, że także w tym obszarze nie było dobrze. Bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie powinno być priorytetem i te samoloty muszą być możliwie jak najszybciej zamówione. Jeśli sami nie będziemy dbać o bezpieczeństwo naszych władz, to nie łudźmy się, że inni będą nas traktowali poważnie.

Wracając do przetargu na śmigłowce, czy strona społeczna będzie brała udział i w jakim zakresie w tym postępowaniu?

– Jako strona społeczna pełnimy – w pewnym sensie – rolę strażnika czy może sumienia tego postępowania. Jednak nie ulega wątpliwości, że decyzje typowo handlowe czy biznesowe zapadają na poziomie zarządów zakładów i oczywiście MON. Trudno, żeby związek zawodowy uzurpował sobie prawo uczestniczenia czy też podejmowania decyzji. Natomiast z całą pewnością będziemy bacznie się temu przyglądali, będziemy patrzyli na ręce stronom i w razie wątpliwości, gdyby komuś przyszło do głowy robić coś nie tak, jak to być powinno, będziemy reagować. O tym, że potrafimy to robić i być skuteczni, przekonała się poprzednia ekipa, koalicja PO – PSL i ówczesne kierownictwo MON.    

Poprzednio w postępowaniu przetargowym na śmigłowiec wielozadaniowy dla polskiej armii strona społeczna była traktowana przez rząd PO – PSL niczym intruz…

– Prawdę mówiąc, nie chciałbym się skupiać na poprzednim kierownictwie MON z ministrem Tomaszem Siemoniakiem i wiceministrem Czesławem Mroczkiem na czele, bo ci ludzie zwyczajnie nie zasługują na uwagę. To, jak ta ekipa Platformy działała, to chyba wszyscy widzieli. Kiedy mówiliśmy otwarcie w oczy, że ten przetarg był prowadzony w nieuczciwy sposób, że Airbus Helicopters jest traktowany w uprzywilejowany sposób, a warunki przetargu zostały zmienione w trakcie postępowania tak, aby wyeliminować PZL Mielec czy PZL Świdnik, to nas zwyczajnie ignorowano i traktowano jak laików, którzy nie mają zielonego pojęcia, o czym mówią. Tyle że my doskonale wiedzieliśmy, o co w tym wszystkim chodziło. Teraz – jak widać – postulaty, które składaliśmy, są wdrażane w życie. Przykładem może być to, że mamy dziś nie jedną platformę śmigłowcową, a kilka, że zasada, iż bezpieczeństwo państwa powinno być w pierwszym rzędzie brane pod uwagę, jest przestrzegana, podobnie jak ochrona miejsc pracy w Polsce. Ponadto to, że powinno być kilku dostawców, a nie jeden, bo gdyby, nie daj Boże, coś nawaliło w jednym miejscu, to w innym będzie działać. Tu chodzi o propaństwowe podejście i mądre decyzje.

Czy wiadomo już, jak będą wyglądały postępowania dotyczące kolejnych śmigłowców?

– Z tego, co nam zakomunikowano, to po rozstrzygnięciu obecnego przetargu najprawdopodobniej jeszcze w tym roku zostanie ogłoszony przetarg na śmigłowce transportowe, który będzie realizowany do 2020 r. Dla producentów będzie to kolejna możliwość startu również w tym postępowaniu. Natomiast w 2021 r. będzie ogłoszony przetarg na śmigłowce bojowe, szturmowe. I tutaj też rysuje się możliwość dostarczenia maszyn od różnych dostawców, a być może do tego czasu wyklaruje się jakaś inna koncepcja i jako przemysł na terenie Polski być może będziemy mieć swój produkt w kooperacji z innymi producentami. Reasumując, w tym roku oprócz wspomnianych 16 śmigłowców dla wojsk specjalnych do misji poszukiwawczo-ratowniczych w warunkach bojowych oraz do zwalczania okrętów podwodnych będzie jeszcze ogłoszony przetarg na blisko 50 sztuk śmigłowców transportowych, który będzie realizowany do 2020 r.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl