logo
logo
zdjęcie

Dr Marian Szołucha

Rozsądek w tym przypadku nakazuje ostrożność

Niedziela, 19 marca 2017 (21:40)
Kto naprawdę napisał projekt „Apteka dla aptekarza”, dokładnie nie wiadomo. Wiadomo za to, komu się on przysłuży, a komu zaszkodzi, jeśli zostanie w takim kształcie przyjęty.
 
Na pewno pomysłodawcom zmian zależało na tempie prac nad tą nowelizacją, skoro trafiła ona do marszałka Sejmu jako projekt poselski. Można też zakładać, że za inicjatywą stoi silne lobby, skoro po styczniowym odrzuceniu projektu – i to miażdżącą większością głosów  – na posiedzeniu komisji deregulacyjnej ktoś był w stanie sprawić, by Sejm już w marcu skierował go... do dalszych prac.
 
Pędząc coraz dalej w domysłach nad wielobarwną układanką interesów, warto zatrzymać się na chwilę i zadać pytanie o konsumenta, którego dobro, w hierarchii celów polityki gospodarczej i w ogóle w zdrowej gospodarce rynkowej, powinno stać na samym szczycie. Niestety, sam roboczy tytuł nowelizacji dowodzi, że została ona napisana pod dyktando korporacji zawodowej, a nie tych, którzy z tych usług korzystają, już i tak niemało za nie płacąc.
 
Należy też zwrócić uwagę na wątek dotąd bodaj nieobecny w dyskusji nad prawem farmaceutycznym, mianowicie na apteki prowadzone przez zgromadzenia zakonne i w inny sposób związane z Kościołem, choćby będące własnością Caritas. To przecież także „sieciówki”, w które projekt zmian ma uderzyć.
 
Repolonizacja to piękne i godne wcielania w życie hasło, ale gdy pod jego sztandarem próbuje się wywracać do góry nogami sektor, który zdominowany jest dziś w 96 proc. przez polski kapitał, to rozsądek nakazywałby co najmniej ostrożność.

Dr Marian Szołucha

Autor jest ekonomistą, Akademia Finansów i Biznesu Vistula.

NaszDziennik.pl