logo
logo

Zdjęcie: autosan.pl/ Internet

Autosan czeka na decyzję

Wtorek, 18 kwietnia 2017 (05:00)

Z Ewą Latusek, przewodniczącą NSZZ „Solidarność” w Fabryce Autobusów Autosan w Sanoku, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jak rozwija się Autosan po roku funkcjonowania pod skrzydłami Polskiej Grupy Zbrojeniowej?

– Uczciwie mówiąc, w marcu minął rok od momentu włączenia naszego zakładu do Polskiej Grupy Zbrojeniowej. W tym czasie skonstruowaliśmy autobus miejski na gaz sprężony CNG. Jest to pojazd niskoemisyjny, ekologiczny, cichy, który był testowany m.in. w Sanoku na miejskich liniach i chwalony zarówno przez kierowcę testowego, jak i pasażerów. Niebawem autobus ten będzie testowany w Rzeszowie. Przygotowujemy autobusy elektryczne, miejskie w dwóch wersjach, 9- i 12-metrowe, które będą testowane jeszcze w tym roku. Jak na rok to dużo, ale z drugiej strony muszę powiedzieć, że liczyliśmy na coś więcej.

Na więcej, to znaczy na co?

– Jako załoga liczyliśmy, że Autosan będzie się rozwijał w szybszym tempie. Być może rok temu nasze nadzieje, oczekiwania były nieco na wyrost, bo sama nazwa Polska Grupa Zbrojeniowa, zapewnienia, perspektywa rządowych zamówień, to wszystko brzmiało zachęcająco. Co więcej, nam się wydawało, że po czasie zastoju, kiedy widmo likwidacji zaglądało nam w oczy, teraz wszystko ruszy z kopyta. Mieliśmy nadzieję na modernizację zakładu, na uruchomienie nowej linii produkcyjnej, tyle tylko, że tak się nie dzieje. Rzeczywistość jest taka, że powoli, małymi kroczkami, musimy dążyć do celu, o wszystko zabiegać. Oczywiście są przetargi, do których przystępujemy, ale to wszystko nie jest wcale takie proste, jak mogłoby się wydawać. Autosan na rynku jest traktowany jako nowy podmiot, pomimo że nasza historia sięga 185 lat. W interesach nie ma jednak sentymentów, liczą się twarde fakty i realia, a tu – jak wspomniałam – jesteśmy traktowani jak nowicjusze.

Jak dziś wygląda oferta Autosanu, na czym spółka się koncentruje w tym momencie?

– Jak już wspomniałam, nasz najnowszy produkt-model to autobus na gaz. Autobusu elektrycznego jeszcze nie mamy, bo jego przygotowanie jest w końcowej fazie. To sprawia, że mimo ogłaszanych przetargów w tym segmencie nie możemy jeszcze startować. Owszem, mamy w ofercie miejskie autobusy z silnikami spełniającymi rygorystyczne europejskie normy czystości spalin Euro 6, ale przetargów, w których w tym segmencie moglibyśmy startować, póki co nie ma. Tak czy inaczej wszystko się rozkręca, ale bardzo powoli, bo pierwszy kwartał tego roku, podobnie jak to bywało wcześniej, zawsze był trudny.

Wspomniała Pani o nowym produkcie – autobusie miejskim. Jakie szanse na rynku ma ten produkt?

– To będzie bardzo dobry autobus niskoemisyjny, ekologiczny i co istotne – atrakcyjny cenowo. Można zatem powiedzieć, że ta nasza oferta będzie jedną z lepszych na rynku. Autobusy na gaz sprężony CNG cieszą się dużym zainteresowaniem gmin, miast i mam nadzieję, że kolejne przetargi będą ogłaszane. Wiem, że Ursus ma szeroką ofertę autobusów, ale Autosan nie będzie na przegranej pozycji, wprost przeciwnie. Nasze autobusy są wysokiej klasy, w Sanoku zawsze produkowaliśmy i wciąż produkujemy bardzo dobre autobusy. Niemniej jednak wszelkie nowe produkty dostosowane do zapotrzebowania odbiorców wymagają niemałych nakładów finansowych. Naszymi właścicielami są Huta Stalowa Wola SA i PIT-RADWAR wchodzące w skład Polskiej Grupy Zbrojeniowej, które przez miniony rok nas finansują. Prawdę powiedziawszy, w tym czasie nie było w Autosanie tak dużej sprzedaży i takiego poważnego kontraktu, który pozwoliłby nam zarabiać na siebie i wypracować zysk.

Trudno chyba przez rok wyjść z zapaści, do której Autosan był sprowadzany przez wiele lat?

– To wszystko prawda. Wszyscy nas uspokajają, że trzeba się odbić od dna, żeby znów znaleźć się na fali i osiągnąć sukces. Tyle tylko, że jako załoga trochę się martwimy. Czas ucieka, wszyscy producenci na rynku motoryzacyjnym pędzą do przodu i jeśli zostaniemy zbyt długo w blokach startowych, jeśli nie przyspieszymy, to nie nadrobimy dystansu.

Jak ocenia Pani szanse Autosanu w rywalizacji właśnie z tymi dużymi firmami jak Solaris, Solbus, Mercedes czy MAN, które również produkują autobusy napędzane gazem?

– Za nami stoi tradycja, lata doświadczeń. Tego, co nam brakuje, to nakładów finansowych, które pomogłyby nam intensywniej działać. Czekamy też na zamówienia i możliwość udziału w przetargach np. dla Wojska Polskiego. Nasza armia rokrocznie przeznacza pewną sumę na modernizację i remonty swojego sprzętu, w tym wypadku taboru autobusowego, bądź na zakup nowych pojazdów. Są ogłaszane przetargi, ale warunki, jakie są postawione, nie są możliwe do spełnienia przez polskich producentów. To powoduje, że do takich przetargów przystępują duże koncerny zagraniczne, które spełniają określone warunki dotyczące czy to podwozi, czy też napędów. My tych warunków nie możemy spełnić, więc odpadamy już w przedbiegach. I to nas boli. Skoro bowiem Autosan został przejęty przez Polską Grupę Zbrojeniową, to może warto byłoby się zastanowić, czy – skoro mamy taką firmę na Podkarpaciu oferującą wysokiej klasy sprzęt – to może warto zmienić warunki tak, aby także Autosan mógł wziąć udział w podziale zamówień. Niestety, nie widzimy, żeby się nad tym pracowało. Chociażby w ubiegłym roku była szansa, i owszem, nasz zarząd interesował się tym tematem, ale mimo gotowości nie mogliśmy przystąpić do przetargu, bo nie spełniamy warunków.

A może trzeba jeszcze bardziej zdecydowanie o to zabiegać?         

– Ten problem był zgłaszany, odbyło się nawet spotkanie, w którym uczestniczył wiceminister Bartosz Kownacki, prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej, a więc temat jest znany, o tym się mówi, ale ten problem jakoś nie został załatwiony. Problemów w Polskiej Grupie Zbrojeniowej jest wiele, ostatnio zmienił się prezes i od nowa trzeba stawiać nasz problem, a czas niestety ucieka. I to nas niepokoi.

Ile osób obecnie pracuje w sanockim Autosanie?

– W tej chwili w Autosanie zatrudnionych jest 363 pracowników, blisko o 20 proc. więcej niż w momencie przejęcia Autosanu przez Polską Grupę Zbrojeniową. Nowo zatrudnieni to w większości ludzie młodzi. Zarząd stawia na młodych, po studiach, i to jest dobre rozwiązanie. Niektórzy są na stażu, część już ma stałe zatrudnienie. Zatrudnienie wzrosło, plany są i nie można powiedzieć, że nic się nie dzieje, ale to za mało. Jesteśmy w trakcie budowy biura konstrukcyjnego, technologicznego, działu handlowego, co pokazuje, że cały czas się rozwijamy, ale oprócz tego czekamy na nowe zamówienia, na większy przetarg, który pozwoli nam stanąć na nogi. Pojedyncze sztuki, jakie są zamawiane, to dla takiego zakładu jak nasz stanowczo za mało. Jak to wszystko się rozstrzygnie, zobaczymy. Mam nadzieję, że nadal będziemy produkować autobusy przynajmniej dla odbiorców z Podkarpacia, ale mamy też ambicje trafiać z naszą ofertę na rynek ogólnopolski, a także zagraniczny.

MON pod obecnym kierownictwem zapowiada, że będzie kupować przede wszystkim sprzęt produkowany w Polsce, dotyczy to chociażby śmigłowców. Czy to nie dotyczy również autobusów?

– Cały czas słyszymy, że Ursus ma taką a taką ofertę, że pracuje nad prototypem autobusu napędzanego wodorem, ale my, którzy powoli wychodzimy z cienia, nie możemy się równać z Ursusem. Jeśli zaś chodzi o firmy zagraniczne, to do przetargów dla MON stają tacy potentaci w branży, jak chociażby Scania, MAN, a ja się pytam, gdzie jest Autosan, gdzie są inne polskie firmy…? Polskich firm nie ma, bo jak już powiedziałam, warunki zamawiającego są niemożliwe do spełnienia dla nas. Może w tej sytuacji trzeba usiąść i popracować nad warunkami przetargowymi, które dadzą nam szansę? Ale my tego nie zrobimy. Oczywiście nikt nam nie obiecywał, że jeśli wyjdziemy z niebytu i wejdziemy do Polskiej Grupy Zbrojeniowej, ktoś za nas wszystko załatwi, że poda nam wszystko pod nos. I my mamy tę świadomość. Autosan został przejęty, ma współwłaścicieli i nikt nie mówił, że w krótkim czasie w nasz zakład zostaną wpompowane wielkie pieniądze. My musimy sami na to wszystko pracować, ale też oczekujemy, że ktoś poda nam dłoń. Nie chcemy ryby, ale prosimy o wędkę, wówczas sami damy radę. Oczywiście mamy poparcie ze strony posła ziemi sanockiej, który jest często w Autosanie i interesuje się naszym losem, w Warszawie zabiegając o nasze sprawy itp., ale to wszystko odbywa się w naszej ocenie w zbyt wolnym tempie. Wszyscy, owszem, pytają nas, co z Autosanem, ale czy coś z tych rozmów wynika? W sprawie Autosanu potrzeba konkretnych decyzji, konkretnych kroków, a być może potrzebna jest kolejna polityczna decyzja. W końcu w jakimś celu Polska Grupa Zbrojeniowa przejęła naszą fabrykę. Takie jest moje zdanie, z którym można się oczywiście nie zgodzić.

Czego ta ewentualna decyzja polityczna miałaby dotyczyć?

– Mogłaby dotyczyć chociażby uruchomienia dodatkowych, poważnych środków na uruchomienie nowej linii produkcyjnej, co pozwoliłoby zwiększyć nasze możliwości, żeby produkowane w Sanoku autobusy były jeszcze lepsze, jeszcze wyższej jakości. Weźmy chociażby autobus elektryczny, nad którym pracujemy, przecież na to wszystko potrzebne są środki, których póki co nam brakuje. Oczywiście zakład się utrzymuje, pensje są wypłacane w terminie, jest fundusz socjalny, ale brakuje tego przysłowiowego błysku. Potrzebna jest wizja, ale sama wizja też nie wystarczy, jeśli nie będzie pieniędzy na realizację nawet mądrych planów. Przez lata w nasz zakład nikt nie włożył ani złotówki, a wprost przeciwnie, wypompowywano z nas, co się tylko dało. Fabryka została rozgrabiona, w związku z tym Autosan jest niedofinansowany. I my zdajemy sobie sprawę, że w rok nie da się tego odbudować i postawić na nogi czegoś, co przez lata stało na głowie.        

Jakie są oczekiwania załogi?

– W Autosanie gros ludzi pracuje po 35 czy nawet po 40 lat i ich oczekiwania dotyczą ciągłości zamówień, ale także podwyższenia zarobków. Przypomnę, że przez pewien czas fabryka była w stanie upadłości, w związku z tym jesteśmy do tyłu także jeśli chodzi o płace, ale jak tu rozmawiać z prezesem o podwyżkach w momencie, kiedy sprzedaż jest daleka od oczekiwań, co pozwoliłoby na utrzymanie tego zakładu.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl