logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

Zdjęcie: / Reuters

Podchody pod norki

Środa, 17 maja 2017 (01:28)

Aktywiści ekologiczni domagający się likwidacji w Polsce ferm zwierząt futerkowych działają na korzyść konkurentów naszych hodowców, głównie z Danii i Rosji.

W Sejmie leży projekt ustawy o ochronie zwierząt, który zawiera postulat zakazu przemysłowej hodowli zwierząt futerkowych w Polsce. Dotyczy to głównie norek, które dominują w polskiej hodowli.

– Zakaz chowu zwierząt w celu pozyskania ich futer byłby z długim vacatio legis do 2025 roku, aby hodowcy mieli czas na wygaszenie produkcji – poinformował poseł Paweł Suski (PO), przewodniczący Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt. Poseł zwraca uwagę, że większość europejskich krajów zakazuje prowadzenia takich hodowli.

Według ekologów, powinniśmy zaprzestać hodowli zwierząt futerkowych ze względów humanitarnych, gdyż są milionami trzymane w zamknięciu, w za ciasnych klatkach. Różne organizacje co jakiś czas ogłaszają manifestacje, happeningi, wystawy mające skłonić Polaków do masowego poparcia ich postulatu.

Jednak hodowcy nie zgadzają się na wprowadzenie zakazu. Podkreślają, że jest to ważna gałąź gospodarki, a hodowla samych norek w latach 2012-2015 podwoiła się do 10 mln sztuk. Ich zdaniem, działania aktywistów ekologicznych, których celem jest zniszczenie produkcji skór futerkowych w Polsce, są bardzo na rękę naszym zagranicznym konkurentom. Szczepan Wójcik, hodowca norek i prezes Fundacji Wsparcia Rolnika – Polska Ziemia, zwraca uwagę, że Polska jest drugim po Danii producentem norek w Europie, a prawie cała nasza produkcja idzie na eksport, który ma roczną wartość 500-600 mln euro.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Krzysztof Losz

Nasz Dziennik