logo
logo

Zdjęcie: / -

Strażackie black hawki z Mielca

Poniedziałek, 28 sierpnia 2017 (18:46)

W Polskich Zakładach Lotniczych w Mielcu powstają  specjalistyczne śmigłowce strażackie firehawk dla hrabstwa Los Angeles.

Produkcja nowej wersji wielozadaniowego śmigłowca S-70i Black Hawk, który pozwoli władzom hrabstwa Los Angeles skutecznie walczyć z pożarami lasów i reagować w innych nagłych wypadkach, to ważny kontrakt dla należących do koncernu Sikorsky PZL w Mielcu.

Jak poinformował NaszDziennik.pl Janusz Zakręcki, prezes i dyrektor naczelny PZL Mielec, dwa nowe, wyprodukowane w Mielcu śmigłowce Black Hawk, nazywane firehawk, zapewnią władzom skuteczną walkę z pożarami i przeprowadzanie innych akcji. Oba śmigłowce znajdują się już w fazie produkcji, a dostawa do klienta nastąpi przed końcem tego roku. Każdy ze śmigłowców Firehawk będzie miał szersze płaty wirnika, co zwiększy zdolność podnoszenia się maszyny, szklany kokpit cyfrowy pozwalający pilotom lepiej oceniać sytuację w trakcie misji, wbudowany w kokpicie rejestrator dźwięków i danych dotyczących lotu oraz system zarządzania stanem maszyny, pozwalający na stałe monitorowanie jej parametrów operacyjnych.

– Nowe zamówienie to doskonała wiadomość dla 1700 polskich pracowników PZL Mielec oraz pięciu tysięcy innych osób, zatrudnionych w firmach partnerskich wchodzących w skład naszego łańcucha dostawców – zauważa prezes Janusz Zakręcki.

Powierzenie wykonania nowych śmigłowców to w ocenie Zakręckiego wyraz zaufania do umiejętności mieleckiego zespołu, który dostarczy produkt unikatowej jakości. Wyprodukowany w Mielcu śmigłowiec ze zmodyfikowanym podwoziem, z kokpitem przystosowanym do obsługi przez jednego pilota, wyposażony w sprzęt medyczny śmigłowiec zostanie doposażony przez specjalistycznego poddostawcę w Stanach Zjednoczonych w zbiornik na wodę o pojemności 3785 litrów.

Jak zauważa Thomas Ewald, zastępca komendanta Jednostki Powietrznej i Terenowej straży pożarnej hrabstwa Los Angeles, oprócz udziału w misjach strażackich śmigłowce Firehawk będą wykorzystywane jako maszyny dowodzenia i kontroli operacji z udziałem innych śmigłowców, w medycznych misjach ratowniczych, wsparciu logistycznym oraz operacjach poszukiwawczych.

– Firehawk wielokrotnie udowodnił swoją niezawodność i wytrzymałość. Nacisk, jaki wywoływany jest na szkielet maszyny w momencie nagłego otwarcia zbiornika i wypuszczenia niemal 4 tysięcy litrów wody kilka razy w ciągu dnia, przewyższa zdolności śmigłowców bojowych w normalnych operacjach przy pełnym załadunku – akcentuje Thomas Ewald.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl