logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Zapisy na węgiel

Wtorek, 24 października 2017 (02:23)

Składy opału i elektrownie odczuwają deficyt węgla.

Polska jest największym w UE producentem węgla, ale surowca nam brakuje, zarówno na cele energetyczne, jak i opałowe.

Sytuacja jest niespotykana od lat, bo z jednej strony kopalnie pracują pełną parą, a z drugiej na problemy z zaopatrzeniem w węgiel narzekają elektrownie i składy opałowe. Te pierwsze zaczynają mieć problemy z dochowaniem obowiązku posiadania na swoich placach zapasów węgla, które powinny wystarczyć na przynajmniej 30 dni pracy. Natomiast w niektórych punktach sprzedaży węgla opałowego surowca nie ma lub trzeba się na niego zapisywać i czekać w długiej kolejce na dostawę.

Ministerstwo Energii tłumaczy, że to m.in. skutek spadku wydobycia i wycofania ze sprzedaży gorszych gatunków węgla.

– Cały węgiel schodzi na bieżąco z placu. Jeździmy do kopalni, ale tam trzeba czekać w długiej kolejce po załadunek, więc robimy zapisy na węgiel. Niektórzy klienci dostaną go dopiero w listopadzie – mówi Adrian Sikora, pracownik jednego ze składów opałowych w województwie kujawsko-pomorskim. Podobne problemy występują w innych regionach kraju. – Kupowałem zawsze węgiel w tym samym składzie. Ale w tym roku plac mają prawie pusty i muszę poczekać na dostawę dwa tygodnie – mówi nam Zenon Buczkowski z Olsztyna. – Na szczęście mam jeszcze trochę zapasu z tamtego roku, więc mogę poczekać – dodaje. Konsumenci muszą się liczyć z wyższymi cenami węgla niż przed rokiem, nawet o 20-25 proc. Orzech i kostka, dwa najczęściej kupowane gatunki węgla, w ciągu kilku miesięcy podrożały od 100 do ponad 200 zł za tonę. – W czerwcu tona orzecha kosztowała ponad 700 zł, a teraz prawie 900 zł – narzeka Krystyna Lipiec z Radomia, która musi ogrzewać wynajmowane mieszkanie węglem. 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Krzysztof Losz

Nasz Dziennik