logo
logo

ROLNICTWO

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Z zagrody na stół

Niedziela, 1 stycznia 2017 (20:23)

Od 1 stycznia rolnicy mogą prowadzić legalną sprzedaż bezpośrednią żywności wytwarzanej we własnym gospodarstwie.

Resort rolnictwa zapewnia, że obowiązują już wszystkie przepisy regulujące taką działalność, więc rolnicy nie muszą obawiać się, iż naruszają prawo.

Nie wiadomo jeszcze, ilu gospodarzy skorzysta z możliwości legalizacji swojej działalności, ale według optymistycznych prognoz może to być przynajmniej kilkadziesiąt tysięcy osób. Nie od razu, w pierwszym roku obowiązywania ustawy, ale w perspektywie 2-3 lat.

Na dzień 1 stycznia 2017 r. czeka z niecierpliwością Tadeusz Różański, rolnik i hodowca trzody chlewnej. – Większą część żywca sprzedaję lokalnej masarni, ale część przetwarzam na własne potrzeby i na handel. Mam wielu chętnych, zwłaszcza na wiejską kiełbasę, którą wytwarzam według tradycyjnych receptur przekazywanych w mojej rodzinie od kilku pokoleń. Tylko że do tej pory wędliny sprzedawałem okazjonalnie, zazwyczaj znajomym. Teraz będę mógł legalnie rozwinąć działalność na szerszą skalę – mówi nasz rozmówca.

Także pani Bogusława zamierza zaraz po Nowym Roku zgłosić swoje gospodarstwo do inspekcji weterynaryjnej jako miejsce wytwarzania serów i innych produktów mlecznych. – Do tej pory niestety musieliśmy się ukrywać i handlować serami nielegalnie. To były idiotyczne przepisy, bo przecież mam z reguły stałych klientów, tych samych od lat. Ja nie nastawiam się na ekspansję handlową, a według poprzednich przepisów musiałabym spełniać takie same wymogi prawne, sanitarne jak duża mleczarnia, żeby legalnie sprzedawać twaróg lub masło. Dobrze, że teraz biurokracja będzie ograniczona do minimum – podkreśla pani Bogusława.

Minister odpowiada

Bronisław Niedziela sam nie planuje co prawda włączenia się w produkcję przetworzonej żywności, ale ma dużą grupę sąsiadów, którzy są tym zainteresowani. – Oni już od dawna sprzedają w mieście sery, szynkę, dżemy, konfitury, ale robią to pokątnie. Dobrze, że teraz zostanie to zalegalizowane, bo rolnicy będą mogli bez problemu sobie dorobić, co jest ważne zwłaszcza dla małych gospodarstw, które dają ludziom niewielkie dochody – mówi rolnik.

Eksperci są przekonani, że większość rolników produkujących żywność w gospodarstwie nie od razu ją zalegalizuje. Będą się oni po prostu najpierw przyglądać, jak funkcjonują nowe przepisy, czy rolnicy rzeczywiście nie będą mieli problemów z kontrolami, wymaganiami prawnymi i sanitarnymi. – Ale jak ustawa dobrze zafunkcjonuje, to myślę, że wkrótce będziemy mieli lawinę zgłoszeń od rolników prowadzenia sprzedaży bezpośredniej. Tym bardziej że rolnicy będą mogli legalnie sprzedawać swoje przetwory mięsne, mleczne czy warzywne także np. na targowiskach czy do stołówek – uważa Andrzej Bukowski, prywatny doradca rolny.

Bukowski dodaje, że ma jednak pytania od wielu rolników zaniepokojonych pojawiającymi się od pewnego czasu informacjami, jakoby ustawa o handlu detalicznym żywnością przez rolników była martwa, bo ministerstwo rolnictwa nie przygotowało na czas odpowiednich rozporządzeń. Ale szef resortu rolnictwa Krzysztof Jurgiel uspokaja rolników, że wszystkie niezbędne akty prawne już obowiązują i rolnicy mogą się do nich stosować bez ryzyka narażenia się na sankcje ze strony służb państwowych. – Ustawa wchodzi w życie od 1 stycznia i są do niej wydane rozporządzenia wykonawcze, nie ma więc przeszkód, by rolnicy rozpoczęli taką działalność – podkreślił Krzysztof Jurgiel.

Trzy rozporządzenia

Do rozpoczęcia legalnej sprzedaży bezpośredniej żywności wystarczy dokonanie rejestracji w biurze powiatowego lekarza weterynarii, jeśli rolnik będzie handlował żywnością pochodzenia zwierzęcego lub zwierzęcego i roślinnego. Jeśli natomiast w gospodarstwie będzie wytwarzana tylko żywność pochodzenia roślinnego, wtedy takie zgłoszenie przyjmuje Państwowa Inspekcja Sanitarna (Sanepid). Takiej rejestracji trzeba dokonać 30 dni przed rozpoczęciem handlu.

Wiceminister rolnictwa Ewa Lech poinformowała, że resort wydał trzy rozporządzenia: w sprawie maksymalnej ilości żywności zbywanej w ramach rolniczego handlu detalicznego oraz zakresu i sposobu jej dokumentowania, na temat rejestru zakładów produkcyjnych wytwarzających produkty pochodzenia zwierzęcego, a także w sprawie ustalenia weterynaryjnego numeru identyfikacyjnego.

Część regulacji dotyczących sprzedaży bezpośredniej wynika wprost z dyrektyw i rozporządzeń unijnych. – Nie ma więc potrzeby wydawania dodatkowych rozporządzeń krajowych – podkreśla wiceminister Lech.

Według ustawy o rolniczym handlu detalicznym każdy gospodarz będzie mógł bez podatku sprzedać produkty spożywcze wytworzone przez siebie lub domowników o wartości 20 tys. zł rocznie. Po przekroczeniu tej kwoty rolnik będzie musiał zapłacić ryczałtowy podatek w wysokości 2 proc. od obrotu.

Resort uspokaja rolników, że nie będą mieli obowiązku prowadzenia ksiąg rachunkowych, gdyż ewidencję sprzedaży będzie można prowadzić w zwykłym zeszycie, gdzie zapisywana będzie data sprzedaży, ilość produktów i kwota, za jaką zostały zbyte konsumentom.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Krzysztof Losz

Nasz Dziennik