logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Lech Muszyński / PAP

Ptasia grypa zahaczyła o Krosno

Poniedziałek, 2 stycznia 2017 (21:56)

W woj. podkarpackim wykryto 2. na terenie regionu i 21. w Polsce ognisko grypy ptaków podtypu H5N8. Wirus nie jest groźny dla człowieka.

W ostatnim dniu 2016 r. ognisko zostało stwierdzone w Krośnie. Jak poinformowała NaszDziennik.pl Małgorzata Waksmundzka-Szarek, rzecznik prasowy wojewody podkarpackiego, ognisko dotyczyło 56 sztuk drobiu i ptaków utrzymywanych hobbystycznie.

– Służby podlegające wojewodzie podjęły niezwłocznie działania niezbędne dla zwalczania tej choroby. Dzisiaj Powiatowy Lekarz Weterynarii w Krośnie wydał rozporządzenie określające stosowne obszary wokół ogniska choroby, ich oznakowanie oraz nakazy i zakazy obowiązujące na tych obszarach – informuje Małgorzata Waksmundzka-Szarek.

Ognisko w Krośnie jest 21. w kraju, a 2. w woj. podkarpackim. Pierwszy przypadek wirusa H5N8 przed dwoma tygodniami wykryto w Wapowcach k. Przemyśla. Działania podjęte przez służby weterynaryjne polegające na określeniu, oznakowaniu obszaru zapowietrzonego i zagrożonego wystąpieniem grypy ptaków pozwoliły na zlikwidowanie wirusa niejako w zarodku, dzięki czemu choroba się nie rozprzestrzeniła. Wirus podtypu H5N8 przenoszony jest przez migrujące ptaki wodne. Dlatego wskazane jest unikanie kontaktu bezpośredniego z odchodami dzikich ptaków oraz w miarę możliwości zabezpieczenie ferm drobiu przed kontaktem z ptakami dzikimi i ich odchodami, chronienie obiektów i ich otoczenia przed zakażeniem, jakie może stanowić sprzęt zootechniczny, środki transportu czy dzikie zwierzęta.

Polska nie jest jedynym krajem, gdzie wykryto ogniska grypy ptaków podtypu H5N8. Wcześniej podobne przypadki stwierdzono m.in. w Szwajcarii, w Niemczech, Danii, Holandii, Austrii i na Słowacji. Służby weterynaryjne uspokajają, że dotychczas na świecie nie stwierdzono żadnego przypadku zakażenia wirusem grypy ptaków HPAI podtypu  H5N8 u człowieka. Informują też, że wirus ulega zniszczeniu podczas obróbki cieplnej jaj i mięsa drobiowego. 

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl