logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Branża mięsna w dobrej kondycji

Wtorek, 11 kwietnia 2017 (11:44)

Mimo wystąpienia ptasiej grypy i afrykańskiego pomoru świń (ASF) branża mięsna w Polsce jest w dość dobrej kondycji. Największym problemem jest duży import wieprzowiny.

O sytuacji w sektorze produkcji i przetwórstwa mięsa dyskutowali przedstawiciele organizacji rolniczych, przemysłu spożywczego i resortu rolnictwa.

Jacek Bogucki, wiceminister rolnictwa, podkreślił, że branża mięsna „zaczyna nabierać rozpędu”.

– Zarówno w wieprzowinie, jak i w drobiu udało się zwiększyć eksport, a w przypadku wieprzowiny także zmniejszyć deficyt tego mięsa − argumentował Bogucki.

– Jest jeszcze wiele do nadrobienia w przypadku wołowiny. Musimy poprawić produkcję pod względem konkurencyjności i zwiększyć jakość materiału hodowlanego – dodał wiceminister.

W tym przypadku rolnicy mogą skorzystać ze wsparcia unijnego (w ramach tzw. pakietu Hogana) na zakup jałówek ras mięsnych i loszek hodowlanych.

Polskie mięso trafia głównie do UE, ale w sumie sprzedajemy je do 100 krajów świata. Na zagraniczne rynki wysyłamy około 40 proc. polskiego drobiu, czyli ponad 1 mln ton (jesteśmy unijnym liderem pod tym względem) i aż 90 proc. wołowiny. Duża część tego eksportu to mięso z uboju rytualnego. Dlatego branża sprzeciwia się jego zakazowi w Polsce.

– Potencjalny zakaz takiego uboju byłby dla producentów wołowiny katastrofą, gdyż ceny mięsa gwałtownie by spadły – podkreśla Jerzy Wierzbicki, prezes Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego.

Ale już teraz branża martwi się o to, czy po Brexicie nasza sytuacja w eksporcie wołowiny się nie pogorszy. Jeśli bowiem rynek brytyjski będzie zamknięty dla unijnego mięsa, to Irlandczycy zaczną sprzedawać swoje duże nadwyżki wołowiny na kontynent, stwarzając także Polsce dużą konkurencję.

Oczywiście sytuacja byłaby jeszcze lepsza, gdyby nie ptasia grypa, a zwłaszcza ASF, co ograniczyło w pewnym stopniu nasz eksport, a ponadto te choroby przyczyniły się do zmniejszenia cen skupu żywca. Choć teraz, jak zaznaczył Jacek Bogucki, widać wzrost cen skupu wieprzowiny.

Jednak grypa ustępuje, więc zapewne niedługo otworzą się przed naszym drobiem kolejne rynki, w tym chiński. Hodowcy bydła duże nadzieje wiążą z kolei ze spodziewaną wkrótce decyzją Światowej Organizacji Zdrowia Zwierząt (OIE), która ma uznać Polskę za kraj o znikomym ryzyku wystąpienia choroby szalonych krów (BSE), co otworzy nam drogę do pozyskiwania nowych rynków zbytu, zwłaszcza w Azji.

Natomiast największym problemem Polski jest i jeszcze długo będzie deficyt w produkcji wieprzowiny. Importujemy spore ilości trzody chlewnej, bo nasza hodowla jest stosunkowo niewielka, na poziomie sprzed 50 lat.

– Potrzebna jest odbudowa stada trzody chlewnej. I aby to było możliwe, potrzebna jest odpowiednio duża skala produkcji polskich prosiąt – uważa Witold Choiński, prezes związku „Polskie Mięso”.

Podczas konferencji zaprezentowano wyniki badań, z których wynika, że Polacy chętnie jadają mięso, które jest ważnym składnikiem naszej codziennej diety. Także zbliżające się Święta Wielkanocne powodują wzrost zapotrzebowania na mięso i wędliny, gdyż na stołach królują m.in. pasztety, biała kiełbasa, szynka, pieczenie. Przykładem naszej wyjątkowej tradycji jest przyznanie certyfikatu unijnego „Chronione Oznaczenie Geograficzne” białej kiełbasie parzonej wielkopolskiej.

Eksperci z branży mięsnej nie mają też wątpliwości, że oprócz dużych firm jest sporo miejsca na rynku dla małych i średnich przedsiębiorstw, które mogą zdobywać konsumentów m.in. dzięki regionalnym specjałom.

Krzysztof Losz

NaszDziennik.pl