logo
logo

Jeżeli przymrozki będą miały miejsce na terenie całej Polski, na pewno owoce będą droższe i będzie ich dużo mniej Zdjęcie: Ewa Sądej/ Nasz Dziennik

Nadchodzą przymrozki, problem sadowników

Poniedziałek, 8 maja 2017 (20:08)

Na noc z poniedziałku na wtorek IMiGW prognozuje przymrozki w południowej i zachodniej Polsce. Niskie temperatury są groźne zwłaszcza dla jabłoni i grusz. Kwitnące drzewa można jeszcze ochronić przed przemarznięciem, jeśli mróz nie przekroczy -3 st. Celsjusza.

Według Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej – Państwowego Instytutu Badawczego w nocy z poniedziałku na wtorek w południowej i zachodniej części Polski mogą wystąpić przymrozki. Najmocniej temperatura spadnie w Śląskiem, Małopolskiem i Podkarpackiem, gdzie w rejonach podgórskich może sięgnąć -6, -7 stopni Celsjusza. Nieco mniejsze przymrozki, od -1 do -3 stopni przy gruncie, IMiGW-PIB prognozuje w województwach: wielkopolskim, zachodniopomorskim, lubuskim, dolnośląskim, świętokrzyskim i łódzkim.

– Najbardziej narażonymi na skutki przymrozków są teraz te drzewa, które są w pełni kwitnienia, czyli jabłonie i grusze – powiedział w rozmowie z PAP dyrektor Rolniczo-Sadowniczego Gospodarstwa Doświadczalnego Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu w Przybrodzie Filip Mazur. – Jeżeli przymrozki będą miały miejsce na terenie całej Polski, na pewno owoce będą droższe i będzie ich dużo mniej – zaznaczył.

Jak dodał, w pełni kwitnienia jest też teraz rzepak. A poza tym zagrożone są buraki cukrowe i kukurydza, które właśnie kiełkują. – To dla nich najgorszy moment na przymrozek – skomentował.

Dodał, że kwitnienie kończą obecnie czereśnie i brzoskwinie, którym już wcześniej tej wiosny zaszkodził mróz. – Są straty, ale nie są całkowite; wynoszą od 30 do 50 proc. w różnych gatunkach – skomentował.

Przymrozki powodują nie tylko zniszczenia kwiatów. – Jeśli jest zimno i mokro, pszczoły nie są tak aktywne, jak być powinny w czasie kwitnienia – powiedział Mazur i dodał, że przez to również owoców może być mniej.

Wyjaśnił, że sadownicy mogą ochronić kwitnące drzewa przed groźnymi skutkami przymrozków, jeśli temperatura nie spadnie na wysokości 2 metrów (a więc kwiatów w sadach) poniżej -3 stopni C.

– My np. będziemy robić opryski środkiem, który chroni rośliny przed uszkodzeniami związanymi z mrozem – zapowiedział. Wyjaśnił, że jest to biostymulator, który poprawia funkcjonowanie roślin w sytuacji tzw. stresu – w tym przypadku niskiej temperatury.

– Nie pamiętam maja, żeby tak długo było zimno i deszczowo. Ten rok wyróżnia się negatywnie. Natomiast przymrozki występowały i będą występować – skomentował. Dodał jednak, że nie zawsze wyrządzają one szkody w uprawach.

Kolejnym elementem ochrony kwitnących drzew przed przymrozkami może być oprysk wodą. Wyjaśnił, że nawet kontakt z lodem o temperaturze 0 st. C jest dla rośliny bezpieczniejszy niż niższe temperatury.

Kolejnym zabezpieczeniem jest zadymianie.

– W naszym przypadku są to baloty ze słomą. Tworzymy dym – ciepłe powietrze, które powinno wejść w całą kwaterę sadu – powiedział i dodał, że tu ważny jest odpowiedni wiatr. Te wszystkie trzy sposoby będą stosowane w gospodarstwie w Przybrodzie.

Dodał, że sadownicy mogą też chronić rośliny wentylatorami czy ogrzewaczami powietrza.

– To wszystko zadziała, jeśli będzie do -3 stopni. Jeśli będzie niższa temperatura, raczej nie jesteśmy w stanie uchronić roślin – skomentował. Dodał, że kilka lat temu, kiedy temperatury spadły aż do -8 stopni Celsjusza, udało się np. uratować tylko te drzewka, które znajdowały się w najbliższym sąsiedztwie dymiących słomianych balotów.

RS, PAP

NaszDziennik.pl