logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

Inspekcja weterynaryjna stwierdziła 13 nowych ognisk ASF Zdjęcie: Ewa Sądej/ Nasz Dziennik

Strach w branży mięsnej

Czwartek, 22 czerwca 2017 (18:44)

Największe organizacje producentów i przetwórców wieprzowiny wysłały list do ministra rolnictwa z apelem o bardziej zdecydowane działania w kwestii opanowania epidemii afrykańskiego pomoru świń (ASF).

Do tej pory podobne petycje były kierowane do ministra Krzysztofa Jurgiela przez poszczególne organizacje, ale teraz list wysłali wspólnie przedstawiciele największych instytucji branżowych: Związku „Polskie Mięso”, Krajowego Związku Pracodawców – Producentów Trzody Chlewnej, Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej „POLSUS”, Stowarzyszenia Rzeźników i Wędliniarzy RP oraz Stowarzyszenia Producentów Trzody Chlewnej „Podlasie”. Obawiają się oni, że jeśli nie powstrzymamy ASF, to wtedy cała branża mięsna poniesie ogromne straty, bo spadnie popyt na wieprzowinę, jej eksport, a przez to i ceny mięsa.

Branża mięsna jest zdania, że zawiodła realizacja dotychczasowych programów rządowych, które miały spowodować ograniczenie ASF u dzików i wyeliminowanie tej choroby wśród trzody chlewnej. Chodzi o zwiększenie odstrzału dzików i przestrzeganie zasad bioasekuracji przez rolników. Tymczasem na Podlasiu i Lubelszczyźnie niemal codziennie inspekcja weterynaryjna odkrywa kolejne ogniska ASF w lasach i małych gospodarstwach rolnych. To skutek tego, że zabrakło konsekwencji w działaniach państwa.

„Stało się to, czego najbardziej się obawialiśmy. Niektórzy producenci, działający w rejonie stref ASF bez wprowadzonych zasad bioasekuracji, nie są skłonni do likwidowania produkcji żywca wieprzowego. Z informacji MRiRW wynika, że tylko 23 rolników skorzystało z możliwości zaprzestania produkcji świń za rekompensatą. Organy państwowe powołane do egzekwowania przepisów, ze względu na ’wrażliwość społeczną’, nie podejmują zdecydowanych działań wobec braku przestrzegania przepisów” – napisano w liście do ministra Krzysztofa Jurgiela. Jego autorzy dodają, że w ten sposób marnujemy niemałe publiczne pieniądze, gdyż program zwalczania ASF jest niekonsekwentnie realizowany.

Ścisły nadzór

Dlatego organizacje branżowe domagają się, aby organy państwowe rygorystycznie kontrolowały gospodarstwa rolne w strefach zagrożonych wystąpieniem ASF pod kątem bioasekuracji. Trzeba też objąć ścisłym nadzorem handel świniami i warunki transportu zwierząt.

Należy też wyeliminować luki w polskim prawie, które mogą osłabić walkę z ASF. Przykładem takiej luki jest możliwość odbioru padłych zwierząt przez firmy utylizacyjne bez obowiązku przeprowadzenia badań w kierunku ASF. Jeśli bowiem padła sztuka była chora, wtedy podczas jej przewozu do utylizacji może dochodzić do roznoszenia zarazków, bo przecież z reguły dystans dzielący gospodarstwo od zakładu utylizacyjnego to przynajmniej kilkadziesiąt kilometrów. Jest więc niebezpieczeństwo, że w ten sposób ASF może być przeniesiony na tereny, które dotąd są wolne od tej choroby.

Przedstawiciele branży mięsnej argumentują, że bez stanowczych działań instytucji państwowych sektor trzody chlewnej będzie ponosił duże straty, choćby przez ograniczenie możliwości eksportowych.

Sytuacja w związku z ASF jest rzeczywiście trudna, bo w ciągu ostatnich dwóch tygodni inspekcja weterynaryjna stwierdziła aż 13 ognisk ASF u trzody chlewnej. Ostatnie dwa przypadki miały miejsce w powiecie bialskim (województwo lubelskie) i łosickim (mazowieckie). Tak jak w poprzednich przypadkach, pomór dotknął małe gospodarstwa, hodujące nie więcej jak 10-11 świń. To potwierdza, że drobni rolnicy są mniej ostrożni i słabiej zabezpieczają swoje gospodarstwa i chlewnie przed chorobą.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Krzysztof Losz

Nasz Dziennik