logo
logo

Zdjęcie: / -

Papież jako antychryst według Marcina Lutra

Wtorek, 13 stycznia 2015 (09:51)

Według zgodnej ze źródłowymi badaniami naukowymi analizy, stosunek Lutra względem papieża był do około 1517 roku – pomimo pewnej dopuszczalnej krytyki – zasadniczo pozytywny. Sam o sobie pisze w 1545 roku, że „byłem fanatycznym mnichem i całkiem bezsensownym papistą”, a nawet „mógłby zabić każdego”, kto choćby na „jedną sylabę odmówiłby papieżowi posłuszeństwa”. W 1538 roku zaś wyznał, iż „wierzył pilnie, że papież jest prowadzony przez Ducha Świętego i nie może błądzić”, oraz że „traktował […] papieża, kardynałów, biskupów jako narzędzia Ducha Świętego”.


Także podczas swojej podróży do Rzymu na przełomie 1510/1511 roku Luter nie wyraził żadnych negatywnych opinii na temat papieża i Rzymu, lecz wprost przeciwnie, pisał o „Kościele rzymskim jako szanowanym przez Boga przed wszystkimi innymi”, a sam siebie określał jako „świętego”, który „zwiedzał wszystkie kościoły i krypty, wierzył we wszystko […], celebrował Msze św.” i czynił inne dobre „dzieła i modlitwy”. Jeszcze w 1516 roku nauczał o słuszności nabudowania Kościoła św. na „jednym człowieku”, czyli na św. Piotrze, którego „wszelka władza i piekło nie potrafią pokonać”. Co więcej, według Lutra z 1516 roku, tylko papież „ma władzę” udzielania „odpustów”, ponieważ „wszystkie dzieła i zasługi Chrystusa i Kościoła są w ręku papieża”.

­Ekskomunika za błędy

W 1517 roku rozpoczęła się rozprawa Lutra relatywizująca urząd Piotrowy i sobory, które nie są już dłużej dla Lutra „nieomylne” w sprawach wiary i moralności, a od roku 1519 oskarża w swoich pismach Stolicę Apostolską, że jest „pustoszycielką Pisma św. i Kościóła”, stąd Luter nazywa papieża „zwierzęciem, antychrystem”. W „Dysputacji lipskiej” z 1519 roku wyznaje: „Stąd chcę być wolny, a nie więźniem autorytetu: ani soboru, ani władzy państwa, ani uniwersytetów”. Najważniejszym jest to, co „ja poznaję jako prawdziwe” „niezależnie od tego, czy jest to przez sobór zatwierdzone czy odrzucone”. W sprzeczności do tych zdań stoją inne z „Komentarza do Listu do Galatów” (1519), iż „niedozwolonym jest sprzeciwiać się Kościołowi rzymskiemu”.

Jednak duch sprzeczności przeciwko papieżowi staje się u Lutra coraz silniejszy. Luter zarzuca papieżowi, że rości sobie prawo do „własnego interpretowania Pisma św.”, a jeżeli papież to czyni, to jest „on gorszym od Lucyfera i wszystkich heretyków”. W 1520 roku Luter odmawia papieżowi posiadania jakiejkolwiek władzy, a jeżeli sprawuje ją, to należy ją traktować „jakby Turek był nad nami”. Kościół zbudowany na św. Piotrze nazwany jest przez niego „synagogą szatana”, którą trzeba zniszczyć poprzez „umycie sobie rąk w krwi” „kardynałów” i „papieży”.

Za te i inne błędy w nauce katolickiej wiary Luter został bullą z 15 czerwca 1520 roku, opublikowaną 24 lipca, ostrzeżony o ewentualnej ekskomunice, mając 60 dni na odwołanie swojej herezji protestanckiej. Luter nie tylko żadnego ze swoich błędów nie odwołał, co więcej, sformułował pismo „Przeciwko bulli ostatniego antychrysta”, w którym papieża nazywa „nieprzyjacielem Boga, prześladowcą Chrystusa, niszczycielem chrześcijaństwa”. W liście do Spalatina pisał o „potępieniu całego prawa papieskiego”, wzywając „Chrystusa”, by „z Nieba unicestwił papieża jako słusznego i ostatecznego antychrysta”, za co bullą z 3 stycznia 1521 roku został rzeczywiście ekskomunikowany. Po tym w liście do Staupitza z 14 stycznia 1521 roku pisał Luter o „spaleniu ksiąg papieża i bulli”. Zaś 6 marca tegoż roku pisał: „Jestem więc wolny od zasad zakonu i papieża”, który jest, według Lutra, „bardziej zły aniżeli wszystkie diabły”, bo „papiestwo jest wymysłem ludzkim” i dlatego jest on „tyranem uświęcającej Ewangelii i nie ma żadnego prawa ustanawiać wiążących praw”.

Także łagodna postawa Papieża Hadriana VI względem sprawy Lutra nie tylko nie wyciszyła jego protestu przeciwko papiestwu i Kościołowi Chrystusowemu, lecz rozzuchwaliła Lutra jeszcze bardziej, bowiem zarzucał on papiestwu, że „zbudowane jest na kłamstwie i słowach bluźnierstwa”, a sam papież określony został jako „arcybluźnierca” i „papież-osioł”, co późniejszy przedstawiciel teologii protestanckiej Adolf von Harnack nazwał słusznie „niesprawiedliwością i barbarzyństwem”.
Także wczesnego Henryka VIII jako „defensor fidei” Luter określił za jego ówczesną wierność względem Rzymu jako „najbrudniejszą prostytutkę kłamstwa”, ochraniającą Stolicę Apostolską jako „mieszkanie diabła”.

Przeciwko dziełu Zbawiciela

Za pontyfikatu Papieża Klemensa VII Luter nie ustaje w bezpodstawnych atakach na papiestwo. W 1527 roku w swoich wykładach do Listu św. Tytusa i Filemona nazywa papieża nawet „mordercą dusz”. Wprawdzie jest kilka pozytywnych wypowiedzi Lutra o papieżu z przełomu 1528/1529 roku, ale wkrótce potem powracają nieprawdopodobne oskarżenia pod adresem papiestwa jako „religijne mordowanie” ludzi w ich drodze do Boga, a pozostawanie posłusznym papieżowi klasyfikował Luter jako „staczanie się do piekła”, bo tacy „nie dostaną się do Nieba”. Pismo Lutra „Przeciwko papiestwu ufundowanemu przez diabła” zawiera następujące zakończenie: „Diabelskie papiestwo jest ostatnim nieszczęściem na ziemi i najbliższym, które wszystkie diabły mogą uczynić z wszelką ich władzą”.

Nienawiść Lutra do papieża była tak wielka, że gdy w grudniu 1535 roku św. Tomasz Morus i św. John Fisher ponieśli śmierć męczeńską, ponieważ pozostali wierni nauce katolickiej o nierozerwalności małżeństwa, to Luter napisał: „O żeby nasi najczcigodniejsi kardynałowie, papieże i legaci rzymscy mieli więcej królów z Anglii, którzy by ich zabili”. Trudno nawet w tych ramach cytować inne wypowiedzi Lutra, które są na wskroś diabelskiego pochodzenia.

Szczytem tej negacji papiestwa, ustanowionego przecież przez samego Jezusa Chrystusa, w protestantyzmie Lutra jest jego wezwanie do cesarza, królów, książąt i szlachty, aby przywłaszczyć sobie własność papiestwa, czyli Kościoła św., a następnie „powinno się jego samego, papieża i kardynałów i co jest służbą (otoczeniem) jego bezbożnictwa, wziąć ich i im jako bluźniercom Boga powyrywać język z gardła i jednego po drugim przygwoździć do szubienicy […]. Potem można im pozwolić zwołać sobór na szubienicy albo w piekle pomiędzy diabłami”. W swojej ostatniej „modlitwie” Luter dziękował Bogu za objawienie Jezusa Chrystusa, którego „papież i świat prześladowali”.

Dzięki zrządzeniu Bożej Opatrzności te antyboskie i antyeklezjalne żądania Lutra nie tylko nie zostały spełnione, ale co więcej, sobór trydencki dokonał wielkiego dzieła odnowy ludzkiej twarzy Kościoła i umocnił urząd Piotrowy dla wszelakiego dobra nie tylko samego Kościoła Chrystusowego, lecz także ludzi dobrej woli w dziejach świata po jednej z największych tragedii moralno-religijnych, duchowych i kulturowych w ogóle, jaką była tragiczna w swojej istocie reformacja jako rewolucja m.in. przeciwko papiestwu jako świętemu dziełu Boskiego Zbawiciela.

Ks. prof. Tadeusz Guz, Kierownik Katedry Filozofii Prawa KUL.

Aktualizacja 9 marca 2015 (12:51)

Nasz Dziennik