logo
logo

Fresk „Chrystus w Majestacie ze świętymi patronami Cremony”, Boccaccio Boccaccino, 1506 r. Zdjęcie: arch./ -

Negacja „unii hipostatycznej” w osobie Jezusa Chrystusa...

Sobota, 14 lutego 2015 (02:04)

Na gruncie poprzedniego szkicu o negacji Osoby Boskiej Jezusa Chrystusa w teologii protestanckiej Marcina Lutra powstaje następne, niezwykle ważne pytanie o sposób współistnienia dwóch natur: Boskiej i ludzkiej w Jezusie. Kościół święty, zbudowany na św. Piotrze, naucza, że obie natury są zjednoczone w postaci „unii hipostatycznej”, natomiast Luter i reformacja artykułują ich sprzeczność, a naturę ludzką określają jako „larwę”, którą Chrystus odrzuca. W wierze i nauce Kościoła św. od samych jego początkówistnieje prawda o Jezusie jako narodzonej „z substancji Ojca” w wieczności drugiej Osoby Trójcy Przenajświętszej, czyli jako odwiecznego Syna Bożego, który – jak uczy sobór w Nicei z 325 r. – „dla naszego zbawienia” „stał się Człowiekiem”, tzn. przyjął naturę ludzką. Sobór w Konstantynopolu z 381 r. pogłębi to rozumienie przez wskazanie na narodziny Syna Bożego w „ciele ludzkim” „z Maryi Dziewicy”. Stąd sobór w Efezie w 431 r. podejmuje tematykę jedności natur w Chrystusie jako Osobie Boskiej, który mając „ciało” „z Bożej Rodzicielki”, jednoczy jewraz ze swoją duszą i duchem ludzkim wsensie „naturalnej jedności”. Jezus jest „jedną, a nie dwiema Osobami”, ponieważ „nie przyjął osoby ludzkiej”, w przeciwnym razie należałoby przyjąć zamiast „trzech” „cztery” OsobyBoskie, co jest w świetle Objawienia chrześcijańskiego Trójcy Przenajświętszej przez Wcielone Słowo Ojca wykluczone. Obydwie natury Syna Bożego tworzą „prawdziwą jedność”, ale nie tak, by tworzyły „jedną naturę”.

Oficjalna nauka Kościoła

Według Marcina Lutra, Chrystus jako Człowiek „jest… dodany” („additus”) do Jego natury Boskiej, a nie „zjednoczony” w unii hipostatycznej z naturą Boską. Przejęcie tego neopitagorejskiego pojęcia „additus” przekreśla Boga jako Osobę i redukuje Boga do rzeczy lub instrumentu, do którego można dodać np. jakąś część. A jeżeli można coś do Niego dodać, to można mu też ją i odebrać, co jestsprzeczne z nauką Kościoła o Bogu istniejącym w trzech Osobach. Dlaczego nauczanie eklezjalne jest zasadne? Z tej racji, że natura Boska i ludzka Jezusa są zjednoczone w „unii hipostatycznej”, czyli w Jego jednej Osobie. To dlatego są one „niewymieszane” („inconfuse”), „nierozerwalne” („inseparabiliter”), a także „niepodzielne” („indivise”). Takie rozumienie relacji pomiędzy naturami Syna Bożego zakłada Jego Boską Osobę jako gwaranta tejże „unii”. Zakwestionowanie zatem Bytu Boga jako osobowego nie pozwoliłoby na wskazane wyżej określenie cudu „unii hipostatycznej”.

W zasadniczej opozycji do tej oficjalnej nauki Kościoła Luter pisze w „Wielkim Komentarzu do Listu św. Pawła Apostoła do Galatów” „o Chrystusie złożonym” („de Christo composito”), nie używając terminu „unia hipostatyczna”, lecz takich pojęć, jak m.in. „kopulacja i koniunkcja”, czyli pojęć neopitagorejczyków i nominalistów, przy czym ci ostatni starali się jednak powracać do podstaw katolickiej nauki o Chrystusie, a nie mechanicystycznie, jak neopitagorejczycy, interpretować Bosko-ludzką Bytowość Jezusa. Już na soborze w Efezie Kościół w rozprawie z herezją Nestoriusza odrzucił jego tezę o „rozdziale jedności” obydwu natur w Chrystusie i wskazał na wiążącą prawdę o ich „naturalnym zjednoczeniu” w „jednej Osobie”, co oznacza, iż Chrystus jako „ten sam jest równocześnieBogiem i Człowiekiem”. Dla Lutra nauczanie Magisterium Kościoła, że Osoba Boska Jezusa jest wiecznym „podmiotem”, nie jest prawdą, ponieważ w jego protestanckiej myśli „nie istnieje żaden podmiot, także nie w filozofii”.

Kościół Chrystusowy naucza też, że obydwie natury zachowują ich „właściwości” i są realnie zjednoczone w podmiocie „jednej Osoby” Chrystusa. To znaczy dalej, iż natura ludzka Jezusa służy Jego Boskiej Osobie jako „zjednoczony organ”, „narzędzie” „naszego zbawienia”, ponieważ jest ona także świętą przez przyjęcie jej od Niepokalanej Matki Maryi. Ludzkie Ciało wcielonego Syna Boga Ojca nie zostało stworzone „z nicości”, lecz zostało podarowanewświętym „fiat” Matki Bożej z Jej niepokalanego ciała. To służy świętej wymianie („communicatio idiomatum”) tychże właściwości – Boskiej i ludzkiej natury Odkupiciela – jako dowód na to, że cały Chrystus jest Mesjaszem ze względu na Jego doskonałą jedność Bosko-ludzką.

Luter ubóstwił szatana

W protestantyzmie postulowana jest także w tym względzie sprzeczność, ponieważ według Lutra, „Chrystus jest… największym i jedynym grzesznikiem na ziemi i jedynym sprawiedliwym i świętym”. Jego zdaniem, katolicy „nic nie wiedzą” o tzw. błogosławionej wymianie, którą wyraził słowami: „sprawiedliwość Chrystusa jest moją, a mój grzech jest Jego”. Dlaczego? Luter po prostu wbrew Pismu Świętemu i Tradycji przyjął, iż grzech pierworodny przemienił nasze ludzkie życie i cały kosmos na całkowicie złe, a nie tylko, jak uczy Kościół, „przypadłościowo”, tzn. drugorzędnie i nie w naszej istocie osoby i natury człowieka oraz pozostałych stworzeń świata. Skąd taka myśl u Lutra? Z pewnością stąd, że Luter, jak zostało nadmienione w poprzednim artykule, ubóstwił szatana lub zsatanizował Boga. Dlatego „zło” uzyskało atrybut wszechmocy, co potwierdza się w kwestii rozumienia wymiany pomiędzy naturami Boską i ludzką w Osobie Jezusa. Luter pisze bowiem: „Chrystus nie przyjął po prostu natury człowieka, lecz taką, która stała się podporządkowaną i podległą śmierci, piekłu i przecież On zagryzł w sobie w tym poniżeniu diabła, piekło i wszystko. To jest communicatio idiomatum (wymiana właściwości)”. Takie myślenie Luter nazywa „najmocniejszym artykułem wiary”, a przecież gdyby Luter wiernie aplikował jego własną zasadę „sola scriptura” („jedynie Pismo Święte”), to ono mówi jednoznacznie w Starym i Nowym Testamencie: Pan Bóg jest święty. Wbrew nauce świętych Pawła Apostoła i Augustyna o przyjściu Syna Bożego na świat z miłości (por. Kol 1,13) Luter wprowadza już w latach 1509 i 1511 inną rację, a mianowicie by „obronić nas przed gniewem” Boga Ojca. Z tego powodu nazywa „Chrystusa Synem Ducha Świętego, tzn. stworzeniem”. Świętym apostołom Pawłowi i Janowi Luter zarzuca sprzeczność, że z jednej strony „czynią Go Człowiekiem, a pomimo to powiadają, że wszystko zostało przez Niego stworzone”, czyli że jest On de facto Bogiem. Wbrew św. Augustynowi Luter argumentuje, że „Chrystus jest stworzeniem Trójcy Świętej, przez tego samego Stwórcę i w tym samym akcie stworzenia stworzony jak my”, co rozmija się z prawdą o tym, że przecież z jednej strony my jesteśmy stworzeni „z nicości”, co nie dotyczy wspomnianego „ciała” Jezusa, a z drugiej strony Syn Boży „ani dusza” ludzka Syna Bożego „nie istniała przed Wcieleniem”, ani też „Słowo nie przyniosło żadnego ciała z Nieba”, lecz w „pełni czasów” otrzymało je od Niepokalanej Dziewicy Maryi. Warto podkreślić też z życiodajnego nauczania kościelnego, że Syn Boży jako odwieczne „Słowo” Boga Ojca ani „nic nie traci we Wcieleniu”, ani też „nic nie zyskuje”, ponieważ On jako prawdziwy Bóg wiecznie jest pełnią doskonałości, której po prostu nie można już bardziej ubogacić, ale nie można jej także uczynić złą, jak postuluje radykalnie negatywna reformacja.

Niezniszczalna jedność natur w Chrystusie

Urząd Nauczycielski głosi prawdę o „niezniszczalnym” „istnieniu” jedności natu w Chrystusie,takżew„Chrystusie uwielbionym” po Jego zmartwychwstaniu, kiedy zasiadł „po prawicy Ojca i przyjdzie sądzić żywych i zmarłych” jako zarazem prawdziwy Bóg i prawdziwy Człowiek w swoim uwielbionym na wieki człowieczeństwie. Luter mniema, że w nauce o „dwóch królestwach” jest mowa o „królestwie”, które Ojciec, Syn i Duch Święty mają jako wieczne oraz o „królestwie przebaczenia grzechów i kierowania Kościołem, które Chrystus w Dniu Ostatecznym odrzuci”. W tym ostatnim, tzn. na świecie „Chrystus jako Człowiek rządzi poprzez wiarę w Jego Człowieczeństwo, które ma z Dawida. Ale w przyszłości przekaże ten dom Ojcu”. My, ludzie, „uczestniczymy w królestwie Jego Człowieczeństwa, które jest częścią Chrystusa. Później jednak cały Chrystus będzie w nas jasno świecił bez zasłony człowieczeństwa (sine involucro humanitatis)”. Dlaczego? Ponieważ według Lutra, w glorii wieczności, czyli po Sądzie Ostatecznym, „Chrystus nie będzie rządził przez człowieczeństwo”, które musi odrzucić jako całkowicie grzeszne i jako tylko „larwę”, „lecz przez Objawienie natury Boskiej lub Istoty Boskiej”. Taki pogląd oznacza apersonalne pojęcie Królestwa Niebieskiego i apersonalny związek Chrystusa z Boskością.To jest także widoczne w argumentacji Lutra o Chrystusie jako „Głowie Kościoła”: „Według człowieczeństwa jest On Głową, w rzeczywistości nazwany jest On jednak Głową według Boskości, tak że człowieczeństwo jest martwe”, bo do jego „definicji” należy „grzech”. A zatem wieczne zjednoczenie z Bogiem Ojcem jest, zdaniem Lutra, wykluczone, ponieważ skoro „pełnia łaski Bożej” przychodzi poprzez Wcielenie Syna Bożego, to wraz z utratą Jego Człowieczeństwa ludzkość zatraca także i łaskę odkupienia, bowiem jedność dzieci Bożych z Trójcą Przenajświętszą jest przecież podarowana poprzez jedność Osoby Syna Bożego w Jego naturach Boskiej i ludzkiej, poprzez które Jezus Chrystus dokonał dzieła zbawienia zranionego grzechem świata, z wyjątkiem upadłych aniołów. Brak przyjęcia przez Marcina Lutra i innych przedstawicieli protestanckich katolickiej nauki o zjednoczeniu natury Boskiej i ludzkiej w jednej Osobie Syna Boga Ojca i zarazem wedle ciała Syna Dziewicy Maryi, Matki Bożej, nazwanym „unią hipostatyczną”, doprowadził reformację i wszystkich jej zwolenników do zasadniczego kryzysu jedności wielu ludzi i narodów z Bogiem Objawionym w Jezusie Chrystusie i w naturalnej konsekwencji z „jednym, świętym, katolickim i apostolskim Kościołem” naszego najmiłosierniejszego Pana i Zbawiciela całego kosmosu.

Ks. prof. Tadeusz Guz, kierownik Katedry Filozofii Prawa KUL

Aktualizacja 9 marca 2015 (11:20)

NaszDziennik.pl