logo
logo

Zdjęcie: arch./ -

Małżeństwo i rodzina według Nietzschego (5)

Niedziela, 16 sierpnia 2015 (11:02)

Nihilistyczne religie razem wzięte„ tworzą ”usystematyzowane historie chorób pod religijno-moralną nomenklaturą„, które należy zdemaskować dzięki nihilizmowi jako nihilizmowi. Jak to jest możliwe?

Skoro Nietzsche definiuje ”wiarę„ jako czysto subiektywistyczny akt ludzki, czyli jako wewnętrzne życzenie, a nie jako obiektywną łaskę Boga prawdziwego, wlaną w ludzki rozum w celu poszerzenia jego poznania Prawdy w ogóle, to konsekwentnie ”wiara jest„ wyłącznie ”uznaniem czegoś za prawdziwe„. A wtedy dochodzi on do ”ekstremalnej formy nihilizmu„ jako ”wiedzy: że każda wiara, każde uznanie czegoś za prawdziwe jest fałszywe, ponieważ nie istnieje żaden prawdziwy świat„, a tylko ”perspektywistyczny pozór, którego pochodzenie leży w nas„ ze względu na to, iż ”my wciąż potrzebujemy węższego, skróconego, uproszczonego świata„.

Nietzsche zdaje sobie sprawę z tego, jak niebezpieczne jest to balansowanie człowieka na linie nihilizmu, czyli równoczesnego uznania ”konieczności kłamstwa„, ale ”bez unicestwienia„ samego siebie i tego nawet ”ciasnego świata„, czego sam doświadcza jako ”szoku„, jak pisze w 1876 roku, gdy zrozumiał, ”dokąd chciał dążyć Wagner„, będący według jego przyjaciela Nietzschego ”być może niemieckim nieszczęściem„, i jak on sam zagubił całkowicie cel życia, czując się ”zmęczonym, zużytym, spożytkowanym„. I wtedy pomimo przyjęcia zasad nihilizmu Nietzsche dąży mocą jego ”instynktu„ do ”usprawiedliwienia życia„ – nawet w tym, co jest ”najokropniejsze, najbardziej zawikłane i zakłamane„, co Nietzsche wyraża pod pojęciem ”dionizyjskie„.

”Chrześcijaństwo„ jako ”religia nihilistyczna„ dopuszczone jest przejściowo przez Nietzschego z racji na ”bardzo dziwne!„ trwanie tej religii w niektórych ”narodach„. Ale o jakie chrześcijaństwo chodzi? Nietzsche odpowiada, stojąc na gruncie nihilizmu: ”Chrześcijańską jest doskonała obojętność względem dogmatów, kultu, kapłanów, teologii. […] Ono nie potrzebuje ani nauki o osobowym Bogu, ani o grzechu, ani o nieśmiertelności, ani o zbawieniu, ani o wierze„. To nihilistyczne chrześcijaństwo ”nie potrzebuje żadnej metafizyki, a jeszcze mniej ascetyzmu, jeszcze mniej chrześcijańskiej ’nauki o przyrodzie’„, ponieważ ”nasza epoka jest w pewnym sensie dojrzała„ do uznania ”chrześcijańskości„ nihilistycznej ”bez absurdalnych dogmatów„.

Chrześcijaństwo ”nihilistyczne„ demaskuje ”cud transsubstancjacji„, czyli Eucharystii św. jako ”braterstwo przez wspólne spożywanie pokarmu i napoju według hebrajsko-arabskiego zwyczaju„, a w ogóle według Nietzschego ”Jezus z Nazaretu zwalczył […] sakrament„ i cały ”porządek kościelny„, co oznacza także ”nową interpretację ’Chrystusa na Krzyżu’. Ta śmierć nie była w sobie właśnie rzeczą główną… ona była tylko jednym więcej znakiem, jak należy się zachować względem przełożonych i ustaw tego świata – nie bronić się… W tym tkwił ten wzór„.

”Nihilizm radykalny„ jako ”wojna z […] chrześcijaństwem„

Jest on według Nietzschego ”przekonaniem absolutnej nietrwałości egzystencji, jeżeli rozchodzi się o wartości najwyższe, które uznaje się„. Promuje się ”wiedzę, w której uznaje się, że nie mamy najmniejszego prawa zastosować pozaświatowości„. Nihilizm ten neguje w gruncie rzeczy cały kosmos, żądając negacji ”rzeczy w sobie„, ponieważ ich afirmacja byłaby akceptacją Boga chrześcijańskiego i ”konkretnej moralności„ chrześcijańskiej. Dla Nietzschego ”ta cała nauka o tym, w co powinno się wierzyć, ta cała ’prawda’ chrześcijańska jest zarozumiałym zakłamaniem„, które należy całkowicie odrzucić. Tak jak ”nie istnieje żadna prawda, że nie istnieje żadna właściwość rzeczy, że nie istnieje żadna ’rzecz w sobie’„, czyli żadna istota rzeczywistości, tak właśnie dochodzi do ”samego nihilizmu, i to najbardziej ekstremalnego„. To ”poznanie jest następstwem wyolbrzymionej ’prawdziwościowości’: tym samym następstwem wiary w moralność„, ponieważ chrześcijańskie ”moralne sądy wartościujące są posądzeniami, zaprzeczeniami„, a cała ich ”moralność jest odwróceniem się od woli do egzystencji…„. Dlatego Nietzsche ”rozważa chrześcijaństwo jako najcięższe w negatywne skutki kłamstwo zgorszenia, które dotychczas istniało jako wielkie nieświęte kłamstwo„, względem którego ”zmusza„ on wszystkich ”do wojny„, skoro ”Kościół jest barbaryzowaniem chrześcijaństwa„. Zupełnie zdumiewające jest inne twierdzenie Nietzschego o tym, że ”wojna przeciwko złu […] o wiele gruntowniej zatruwa aniżeli jakakolwiek nieprzyjaźń od osoby do osoby„, nawet jeżeli dotyczy to wojny przeciwko ”diabłu i złym duchom„. Taka ”wojna„ ”kończy się najbardziej umęczoną i niespokojną konstytucją (stanem rzeczy)„ człowieka walczącego ze złem.

”Nihilizm„ ”ideałów„

Jeżeli według Nietzschego ”oddziela się ideał od tego, co rzeczywiste, to odrzuca się to rzeczywiste, zubaża się je, zaprzecza się jemu. ’Piękno ze względu na piękno’, ’prawda ze względu na prawdę’, ’dobro ze względu na dobro’ – to są trzy formy złego spojrzenia na rzeczywiste„. Podobnie dzieje się z ”antagonizmami„: ”’piękny i brzydki’, ’prawdziwy i fałszywy’, ’dobry i zły’„ będącymi ”jakimiś stałymi i trwałymi kompleksami, które ich przeciwnicy rozdzielają od siebie„ ze względu na akceptację ”Boga„, traktowanego przez nich ”równocześnie jako Objawienie wyższego świata„.

Przykładem takiej postawy jest św. ”Franciszek z Asyżu„ uznany przez Nietzschego za ”neurotycznego, epileptycznego wizjonera jak Jezus„. Dlatego ”Wojna„ jest w takich poglądach jakby zaprogramowana jako ”środek rozdziału, który wzmacnia izolację…„ i którą musi się według niego podjąć, ponieważ ”ten rodzaj ideału jak ’Bóg’ pozostaje zawieszonym nad ludzkością!„, którą trzeba z tej największej niewoli wyzwolić. Przecież ”ta cała ’nauka o cudach’, włączywszy zmartwychwstanie, jest konsekwencją samouwielbienia gminy, która to, co przypisywała sobie samej, przypisywała w wyższym stopniu jej Mistrzowi„. Tym bardziej należy przezwyciężyć ”chrześcijańską […] donkichoterię heroizmu…„ jako wyraz ”mocy zgorszenia ideału chrześcijańskiego, któremu uległa m.in. „święta Teresa” z Avila, w przeciwnym razie „Ewangelia” Jezusa „zapowiada sąd wielu przeszkodom szczęścia, błędom, powikłaniom, dziełom diabła – wszystko typowe dla nauki socjalistów”, mniema Nietzsche.

„Nihilizm filozoficzny”

Dla Nietzschego „’myślenie’, jak stosują je teoretycy poznania, w ogóle nie występuje: to jest całkowicie swawolna fikcja”. Dlaczego? „’Duch’, trochę, co myśli: możliwie w ogóle ’duch absolutny, czysty, pur’ – ta koncepcja jest wyprowadzonym następstwem fałszywej samoobserwacji, która wierzy w ’myślenie’: tutaj jest po pierwsze akt wyimaginowany, który w ogóle nie występuje, ’myślenie’, a po drugie wyimaginowany jest substrat-podmiot, w którym każdy akt myślenia ma swoją rację i nic innego: to znaczy, że zarówno czyn, jak i sprawca są wymyśleni”.

Nietzsche zakłada a priori, dokładniej powiedziawszy, przejmuje od Lutra, względem którego wyznaje jego „najbardziej wewnętrzną zależność od ducha Lutra”, tezę o tym, że „świat […] jest istotnie fałszywy” i dlatego też „prawdziwościowość” jest na tym świecie „tendencją sprzeczną z naturą”, a jeśli chodzi o sferę poznania, to właściwe jest tylko przyjęcie coraz to „wyższej potencji fałszywości”, bowiem „prawda jest rodzajem błędu”, a więc „nie istnieje żadna prawda”. Temu poglądowi powinien służyć „filozof”, aby coraz głębiej poznać tę „fałszywość” rzeczywistości i ją naturalnie głosić. Jeżeli jednak chciałby się on zobowiązać względem „prawdy i bytu”, to należałoby je najpierw „zaprojektować” wszystko jako „świat bytu jak ’Bóg’ według jego obrazu”, co jest po prostu absurdem. Analogicznie Nietzsche pojmuje „chcenie”, czyli „wolną wolę” jako „czystą fikcję”.

Tak zwany filozof „chce” „odrestaurować” „starą cnotę”, „nowych autorytetów”, „idealnego państwa po tym, jak pojęcie ’państwa’ przeżyło się”. Dlaczego klasyczne cele filozofii są przez Nietzschego wykluczone? Z racji innego pojęcia „rozumu”, będącego ex definitione według Nietzschego wyłącznie „stanem relacji różnych namiętności i pożądań”, czyli rozum jest zredukowany do bycia zmysłowością człowieka, a nie transcendentną władzą poznawczą względem zmysłów. Stąd protestuje on przeciwko „poniżeniu namiętności” i żądz w człowieku oraz promuje „’nihilizm’” jako „przenikające uczucie – ’nicości’”, a na przykładzie negacji „cudu”, sklasyfikowanego jako „zabobon”, przywołuje negatywny stosunek „judaizmu i najstarszego chrześcijaństwa” „względem cudu” jako fundamentu jego stanowiska intelektualnego, czyli „relatywnej racjonalności”. Miejsce Prawdy jako najważniejszego przedmiotu rozumu ludzkiego i jego aktywności np. naukowej zajmuje relatywizm, tzn. teza o tym, że „żadna prawda nie istnieje”, co jest wyznaniem „wiary nihilistów”. Dlatego Nietzsche uznaje „’nihilizm’ jako ideał najwyższej mocy ducha”, w którym to „nihilizmie” „filozof odpoczywa sobie inaczej i z innymi” jako „mężczyzna wojownik poznania tkwiący nieprzerwanie w walce z samymi brzydkimi prawdami”, ponieważ „prawda jest brzydka”, czyli jest w istocie „fałszem” i „kłamstwem”, które „musi być adorowane – a nie prawda”, bo „kłamstwo […] jest boskie”. Interesujący jest jednak fakt, że Nietzsche reformację nazywa „wielkim kłamstwem w historii, jakoby zepsucie Kościoła było przyczyną reformacji! Tylko samookłamywanie się ze strony agitatorów – tam były mocne żądania, których brutalność bardzo potrzebowała religijnej zasłony”.

„Nihilizm” wszelkiej celowości antyautorytaryzm

Samo pytanie „po co?” niepokoi nihilizm Nietzschego i powiada, że człowiek „wychodzi przy tym z przyzwyczajenia, wskutek którego cel jest postawiony, dany, żądany z zewnątrz” przez „jakiś ponadludzki autorytet”, czyli w przypadku chrześcijan przez Boga Objawionego. Z racji zapomnienia lub odrzucenia przez wielu tej „wiary” w Absolut Osobowy usiłowano pomimo to na gruncie „starego przyzwyczajenia” uznać „inny autorytet”, który „mógłby mówić wiążąco i nakazywać cele i zadania” człowiekowi, i tak np. narzucono albo „sumienie” jako „środek zastępczy za osobowy autorytet”, Boski wprawdzie, „uwolnione od teologii, ale tym bardziej imperatywne moralnie”, albo „autorytet rozumu”, albo „historię z immanentnym duchem”. Dokonywano takich zabiegów tylko po to, aby uniknąć „ryzyka dania sobie samemu celu” i „przesunąć odpowiedzialność” na kogoś lub coś innego, co jest równoznaczne z „akceptacją fatalizmu”.

Obecnie „mówi się” w duchu nihilistycznym, że „1. określony cel nie jest wcale potrzebny, 2. jest w ogóle niemożliwy do przewidzenia” i dlatego Nietzsche postuluje „absolutny brak zaufania względem organizacyjnej mocy woli dla całości” rzeczywistości, co „oznacza nihilizm”, że wskutek tego, iż „najwyższe wartości zatracają się”, to stąd „brakuje celu. Brakuje odpowiedzi na pytanie ’Po co?’”. Nihilizm nie dopuszcza jakiegokolwiek „zadania w takim życiu: – niczego nie chce”, jest „formą ’bóstw epikurejskich’; brakuje wszelkiej racji i stawiania celów”. Jedynym, co „pozostaje” jako „cel”, jest „wola do żądzy (namiętności) – i nic więcej! […] wszystko inne (rodzaj życia i opuszczenia życia) jest tylko środkiem do celu…”, tzn. „nihilizm” jest „normalnym stanem”, którego „maximum” „aktywności” stanowi „potężna moc zniszczenia”, natomiast „pasywny nihilizm” jest, mówiąc językiem nihilistów-postmodernistów, „zmęczony” czy „wyczerpany” w procesie „dekonstrukcji” całej rzeczywistości oraz w negacji transcendentnego Boga. Rozpaczliwe wołanie Nietzschego o „nowe po co?” dla „człowieka, który staje się” nie tylko „mniejszym”, lecz w ogóle zanika, nie wystarczy… bo wtedy mamy do czynienia faktycznie z „okresem katastrofy” nihilizmu, która „ludzi przesiewa”.

Ks. prof. Tadeusz Guz, kierownik Katedry Filozofii Prawa KUL

Aktualizacja 18 sierpnia 2015 (10:09)

Nasz Dziennik