logo
logo

Zdjęcie: Lodovico Carracci -1608-1610/ -

Niemiecki Darwin (2)

Sobota, 5 września 2015 (02:07)

Haeckel jest świadom, że w wierze katolickiej „Duch Święty jest trzecią Osobą” Boską, ale dla niego jawi się On zupełnie takim samym „mitem” jak Bóg Ojciec czy Syn Boży. Duch Święty jest, według niego, „Istotą mistyczną, nad której niepojętą relacją do ’Syna’ i do Ojca miliony teologów chrześcijańskich od 1900 lat nadaremnie rozbijały sobie głowę”. W przeciwieństwie do tego procesu „nasza ’monistyczna idea boga’, która harmonizuje jedynie z oczyszczonym poznaniem przyrody współczesności (zob. ”teoria ewolucji„), poznaje ’boskiego ducha we wszystkich rzeczach’”.

Ta monistyczna ideologia nie uznaje w swoim „bogu” „żadnej istoty osobowej”, lecz w przypadku chrześcijańskiej prawdy o Osobie Ducha Świętego dostrzega jedynie wskazówkę do wyobrażenia sobie Boskiego Ducha Boga Ojca i Boga Syna jako „ducha przyrody”, czyli jako „nieskończoną sumę wszystkich mocy przyrody”. Czyżby ideologia jego ewolucjonizmu, poza całkowitym odrzuceniem Boga Objawionego w Chrystusie, nie posiadała żadnego własnego wyobrażenia boga?

„Przyroda” – „nową” „boginią prawdy” ewolucji

W 1914 roku Haeckel składa „wyznanie swojej wiary” monistycznej, w której „przez sześćdziesiąt lat badał świat i człowieka”, ale stale – „w sensie Goethego” – „szukał boga w przyrodzie” i doszedł do wniosku, iż „czysta prawda jest do znalezienia tylko w świątyni poznania przyrody”. Stąd istnieje, według Haeckla, konieczność zastąpienia „światopoglądu chrześcijańskiego”, opartego na „rzekomych Objawieniach” „religii żydowsko-chrześcijańskiej”, przez „monistyczną filozofię”, w której „bogini tej prawdy zamieszkuje w świątyni przyrody”, a nie w „otępiałych halach klasztorów, w ciasnych więzieniach szkół kościelnych ani nie w pachnących kadzidłami Kościołach chrześcijańskich”.

Haeckel zastrzega się, że to rozumienie „boga” jako „prawdy” nie ma nic wspólnego z „wiarą w nadprzyrodzone ’cuda’ i obłędnym tworem ’życia wiecznego’”, lecz z „cennymi darami, którymi obdarowała nas bogini prawdy”, oraz „wspaniałymi owocami” „poznania” świata przyrody i „nieoszacowanym zyskiem jasnego, jednolitego światopoglądu” ewolucjonistycznego, którego „koniecznością” jest, aby „bóg nie był naprzeciw świata materialnego postawiony jako zewnętrzna Istota, lecz należy Jego jako ’boską siłę’ lub ’poruszającego ducha’ włożyć do wnętrza samego kosmosu”.

Co dzieje się z klasycznym i chrześcijańskim pojęciem Dobra?

„Przyroda” – jedynym „boskim ideałem wiecznego dobra”

Analogicznie do zastąpienia „Boga” przez „przyrodę”, a „prawdy” przez „nauki przyrodnicze” ma się sprawa „dobra”, które ta materialistyczna „religia monistyczna” przywłaszcza sobie po prostu z dziedzictwa chrześcijańskiej moralności, odrzucając naturalnie Urząd Nauczycielski Kościoła Chrystusowego i poniżając go jako „watykańską karykaturę tamtej czystej nauki, która kulturę europejską, dla jej nieskończonych strat, opanowała przez dwanaście wieków”. Otóż tamte ideały moralności katolickiej, jak miłość Boga i bliźniego oraz inne, stają się teraz „przykazaniami humanitarnej miłości i cierpliwości, współcierpienia i pomocy”, ale z pewną istotną różnicą, że „tamta chrześcijańska nauka o cnotach” „odrzuciła egoizm”, któremu „nasza monistyczna etyka” ewolucjonistyczna, wyznaje Haeckel, „przypisuje równą wartość”, co oznacza, iż „miłość” i „nienawiść” mają tę samą wartość etyczną, co jest faktycznie typowe dla materializmu ewolucjonistycznego, w którym „walka na śmierć i życie” wszystkich istot stanowi najważniejszą zasadę ontologicznego rozwoju.

„Przyroda” – jedynym „pięknem”

„W największym przeciwieństwie do chrześcijaństwa występuje nasz monizm na obszarze piękna”. Człowiek chrześcijański, zamiast podziwiać „wszelakie piękno” „przyrody”, zwrócił się zasadniczo ku „Bogu” Objawionemu i zatopił się w „adoracji” Jego Boskości, „pogardzając przyrodą i odwracając się od jej wszystkich nieskończonych inspiracji”. Dodatkowo, podejmując praktyki ascetyki chrześcijańskiej, tenże chrześcijański człowiek postępował wbrew „przyrodzie” i dlatego chrześcijańskie rozumienie piękna czy „sztuki chrześcijańskiej” Haeckel klasyfikuje jako „contradictio in adiecto”. Stąd ewolucjonistyczne pojęcie „piękna” musi zostać oderwane od chrześcijańskiego pojęcia Boga i człowieka, Kościoła i świata, prawdy i dobra. „Nasz monizm naucza”, że „jesteśmy śmiertelnymi dziećmi ziemi” i jako takie mamy „szczęście” tylko w „doczesności”, stąd powinniśmy czerpać obficie i bez żadnych ograniczeń jak z „niewyczerpalnej pełni piękna” naszej „planety” oraz „poznawać cudowne układy jego mocy przyrodniczej” w ewolucjonistycznie oraz immanentystycznie (wyłącznie wewnątrzkosmicznie) pojętym „wiecznie wielkim ’powstawaniu i ginięciu’”.

„Przyroda” – „’trójcą’ monizmu” XIX wieku

W nowo urządzonym zarówno przez nauki humanistyczne, jak też nauki przyrodnicze XIX-wiecznym „pałacu rozumu” „nasz nowo zdobyty światopogląd” pozwala nam na „pobożne oddawanie czci prawdziwej ’trójcy’ dziewiętnastego stulecia, trójcy prawdy, dobra i piękna” przyrody. Tylko przed tymi „trzema przepięknymi boginiami zginamy nasze kolana w adoracji uwielbienia […] prawdy, dobra i piękna” świata. Zaś z ich „naturalnego zjednoczenia i wzajemnego uzupełnienia osiągamy nasze czyste pojęcie boga”, czyli ten „trójjedyny ideał boga”, tzn. tę „prawdziwą w sensie przyrody trójcę monizmu”, której zbliżające się dwudzieste stulecie będzie budować jego ołtarze!„.

Ażeby jednak móc skonkretyzować ten nowy ”kult tych boskich ideałów„ rewolucji ewolucjonistycznej, najpierw należy według Haeckla radykalnie rozprawić się z ”panującymi formami religijnymi chrześcijaństwa„, a w szczególności z chrześcijaństwem katolickim jako dla tej ideologii w świetle jej samośwadomości najniebezpieczniejszym. Następnie chodzi o ”zastąpienie„ go przez ”nasz światopogląd„ materialistyczny, którego ”monistyczne badania naukowe przyrody„ powinny stać się ”poznaniem prawdy, monistyczna etyka jako wychowanie do dobra, monistyczna estetyka jako troska o piękno – to są te trzy główne obszary naszego monizmu„. Poprzez ich zjednoczenie w powiązanym z nim ”wykształceniem„ ”zdobywamy tamten prawdziwy związek religii i nauki„.

Na jakiej drodze Haeckel chce dokonać swojej rewolucji?

Ewolucjonistyczna ”reformacja„ jako ”rewolucja„

Ze względu na olbrzymie zasługi chrześcijaństwa katolickiego od wielu wieków, ”pomimo wszystkich błędów i braków„, Kościół ”zrósł się z naszym życiem kulturowym„ i z tej racji głównej ”przy uzasadnieniu naszej religii monistycznej musimy się możliwie podłączyć pod istniejące instytucje„, aby w powolnym procesie, a nie z pomocą ”rewolucji siłowej„, przeprowadzić w tychże instytucjach kościelnych ”rozumową reformację naszego religijnego życia duchowego„, stwierdza dosłownie Ernst Haeckel, zapewne nie przewidując, że Kościół zbudowany na św. Piotrze będzie trwał aż do początku XXI wieku i nie pozwoli rozsadzić się także jego pewnej odmianie ducha ”reformacji„ niejako od wewnątrz chrześcijaństwa.

Haeckel przyznaje szczerze, iż ”badania naukowe„ powinny iść w następującym kierunku: ”nadać naszym trzem ideałom rozumu postać przepięknych bogiń„: ”bogini prawdy, piękna, cnoty„. Chodzi przy tym o taką ”postać„ ideologiczną, ażeby ”nasz monizm„ w tak precyzyjny sposób ”stosunek„ tych ”bogiń„ ”dopasował„ do ”adekwatnych wartości chrześcijańskich„, aby te pierwsze mogły te drugie bez reszty ”zastąpić„ w publicznej debacie, a nawet w sposobach wewnętrznej argumentacji ściśle chrześcijańskiej.

Kim, względnie czym, jest dla tego nurtu ideologicznego Osoba Maryi – Niepokalanej Matki Boga Człowieka?

Matka Najświętsza Maryja jako ”czwarte Bóstwo„

Maryja, przedstawiana przez chrześcijan jako ”Dziewica„, względnie jako ”Niepokalana Matka Chrystusa odgrywa wielką rolę„. Niektórzy uprawiają taki ”kult Madonny„, że ma się wrażenie, jakby to był jakiś ”kobiecy monoteizm„ obok ”monoteizmu męskiego„ tych trzech wspomnianych ”Osób„ ”Trójcy Świętej„, wręcz ”wypieranych„ przez Maryję jako ”Królową Nieba„. Ernst Haeckel pochwala Mahometa, który ”uwielbianie Niepokalanej Dziewicy Maryi jako ’Matki Boga’„ traktował jako ”zarozumiałą służbę bóstwom„. Skoro sam Pan Bóg zatraca w myśleniu Haeckla swoje realne istnienie, to cóż mówić o Matce Jezusa Chrystusa.

”Aniołowie„ i ”święci„ – produktami ”fantazji wierzących chrześcijan„

Dla ewolucjonizmu ”aniołowie„ i ”’święci’ wszelkiego rodzaju„ nie mają żadnej realnej egzystencji, lecz są wymysłem ”fantazji„ szeroko pojętego chrześcijaństwa, które w całości stoi w sprzeczności z rzeczywistością przyrody i dlatego tworzy iluzoryczną ”społeczność ’świętych’„, dołączając ich do grona ”rządu niebiańskiego„.

Podobnie negatywny los podzielają w tym obiektywnie ateistycznym materializmie Haeckla ”muzykalni aniołowie„, którzy rzekomo w ”’życiu wiecznym’ troszczą się o przyjemności koncertowe„ i których tam ”nie brakuje„. Ale skoro sami ”aniołowie„ są chimerami, to i ”życie wieczne„ jest takiego samego typu, po prostu nie istnieje.

Ks. prof. Tadeusz Guz, kierownik Katedry Filozofii Prawa KUL

Nasz Dziennik