logo
logo

Zdjęcie: / -

Niemiecki Darwin (3)

Sobota, 12 września 2015 (03:12)

Z jednej strony Haeckel przyznaje, że Kościół katolicki jako „chrześcijaństwo łacińskie”, zwane też „papiestwem”, jest „jedną z najwspanialszych” instytucji, „’historyczno-światową wielkością’ pierwszej klasy” i pomimo „szturmów czasu raduje się jeszcze dzisiaj największym wpływem” na dzieje wielu ludzi globu i wielkiej części świata.

„Kościół rzymskokatolicki” założycielem, a nie „niszczycielem” uniwersytetu

Z drugiej jednak strony Haeckel twierdzi – wbrew historycznym faktom i ich obiektywnej interpretacji – że „Kościół” jest jednym z „najdziwniejszych zjawisk”, ponieważ w czasie „średniowiecza światowa władza papiestwa odznacza się ciemnym charakterem; oznacza ona śmierć wszelkiego wolnego życia duchowego, wstecznictwo wszelkiej prawdziwej nauki, rozpad wszelkiej czystej moralności”, co było równoznaczne z „barbarzyństwem”.

Wprawdzie Haeckel nadmienia niektóre zasługi średniowiecza i kultury katolickiej, jak: „poezja i sztuka artystyczna, scholastyczna uczoność i filozofia patrystyczna”, ale pomimo to, według niego, Kościół nie wykorzystał tego do „podniesienia, lecz do prześladowania ducha wolnych badań naukowych”. Czyżby Haeckel nie pamiętał o podstawowych prawdach z historii nauki, że to właśnie Kościół katolicki jest autorem instytucji uniwersytetu i największym mecenasem nauki wieków średnich, a jego przedstawiciele, jak św. Józef Kalasanty z Hiszpanii, ale działający w Rzymie, opracował do dzisiaj funkcjonujący system kształcenia dzieci i młodzieży na całym cywilizowanym globie ziemskim?

Kościół Chrystusowy stróżem wolności człowieka i wolności nauki

Czyżby Haeckel nie pamiętał, że to katolicka „nauka święta” opracowała dogmat wiary katolickiej o wolności człowieka w jego duchowości, czyli o wolności w sobie, wolności względem Boga i innych osób, a ostatecznie o wolności względem otaczającego go świata?

Inne, także bezpodstawne zarzuty, Haeckel kieruje pod adresem Kościoła Chrystusowego, iż zmuszał on ludzi „wyłącznie do przygotowania się na ’życie wieczne w zaświatach’, do pogardzania przyrodą, odwrócenia się od jej studiów” i dopiero „reformacja” Marcina Lutra, według niego, „przyniosła zmianę na lepsze na początku XVI wieku”. Ta ostatnia właśnie, w sprzeczności z nauką Kościoła rzymskokatolickiego, określiła całkowitą korupcję świata po grzechu pierworodnym, czyli kosmos potraktowała jako „natura corrupta”. To skutkowało negacją zarówno wolności woli ludzkiej, jak i negacją rozumu, który też został, według Lutra, całkowicie zdeformowany, oraz negacją ciała ludzkiego jako istotnie zbrakowanego. Nikt przed Lutrem tak zasadniczo negatywnie nie pojmował świata. Osiągnięcia naukowe z astronomii Mikołaja Kopernika najbardziej negatywnie skrytykowali Luter i Melanchton, czego świadom jest Haeckel, wspominając, iż Luter „odrzucił wielki czyn ducha Kopernika jako głupotę”. To nikt inny jak Luter i jego reformacja odrzucili naukowość nauk i doprowadzili tym samym do wielkiego kryzysu naukowości jako takiej, z którym zmagają się także nasze pokolenia naukowców.

Kościół katolicki obrońcą rozumu i wiary

Także następne zarzuty Haeckla pod adresem Kościoła są sprzeczne z prawdą, iż Kościół „postawił wiarę ponad rozumem i żądał ślepego poddaństwa tego ostatniego (rozumu) pod pierwszą (wiarę)”, co faktycznie uczynił dopiero Luter z reformacją. Kościół katolicki zawsze nauczał, iż „łaska zakłada naturę”, czyli zawsze cenił rozum jako wielki dar poznawczy ludzkiego ducha, otrzymany od Boga Stwórcy, w którym – jak uczy św. Tomasz z Akwinu – „zamieszkuje wiara”, w niczym nieograniczająca naszego rozumu, a tym bardziej go nie eliminująca, jak twierdzi Luter, lecz wprost przeciwnie, rozszerzająca jego horyzonty poznawcze aż do nieskończonych.

„Papieże rzymscy największymi szarlatanami”

Według wywodzącego się z protestantyzmu luterańskiego Haeckla, „papieże” okazują się wcieleniami „złego ducha”, i to „największymi, jakich kiedykolwiek wydała religia!”. Czyż nie jest to dosłownie język wysoko cenionego przez tego ewolucjonistę Marcina Lutra, który też papieży nazwał „największymi antychrystami” w historii świata?

Haeckel czyni ten zarzut papieżowi m.in. z racji „nowych kanonizacji, które powiększają liczbę antropomorficznych trabantów Nieba”. Ta „dziwna społeczność rajska” otrzymała, według Haeckla, na Soborze Watykańskim I poprzez ogłoszenie dogmatu o nieomylności papieża jeszcze jedną „świętość” o „randze bóstwa”, tzn. papieża jako „zastępcy Chrystusa”. Jeżeli dojdzie do tego przyjęta przez naukę papieży teza o istnieniu „’osobowego diabła’ i ’złych aniołów’”, to „papizm” dostarcza nam dzisiaj tak „wielobarwny obraz najliczniejszego politeizmu, że hellenistyczny Olimp okazuje się naprzeciwko tego jako mały i zbrakowany”. Nie ma się co dziwić, dodaje Haeckel, że „reformacja, która uwolniła zniewolony rozum z tyranii papizmu, prześladowana jest przez tę jako najprymitywniejsza herezja”.

Sakrament „spowiedzi” „najbardziej godnym przekleństwa”

Także „celibat, spowiedź osobista i rachunek sumienia” przynależą, według Haeckla, do „najbardziej szkodliwych i godnych przekleństwa instytucji papieskiego absolutyzmu”, służących, według Haeckla, papieżowi do ucisku człowieka, zamiast zrozumieć, jak wielkim darem Bożym jest ten sakrament na drodze prawdziwego wyzwolenia człowieka, jego ducha i ciała ludzkiego z wszelkich więzów, z których on sam się wyzwolić nie potrafi, ponieważ tylko Pan Bóg odpuszcza grzechy – i temu ostatecznie służy spowiedź w sensie katolickim.

„Uwolnić szkołę z niewoli Kościoła” katolickiego jako „niebezpieczniejszego aniżeli […] wszystkie pozostałe religie”

Ażeby móc utorować drogę wolności „ateistycznym badaczom przyrody” oraz ich antychrześcijańskiemu myśleniu, należy „wtargnąć w XX stuleciu ze światłem oświecenia nauk przyrodniczych do ogólnego nauczania szkolnego”, co jest realnie możliwe, ale pod jednym warunkiem: „uwolnienia szkoły z niewoli Kościoła”. To z kolei zmusza do uwolnienia „współczesnego państwa” ze „związków z rządem Kościoła”, ażeby „nie dogmaty konfesyjnej wiary, lecz jasne poznanie rozumnego myślenia zostało podniesione do podstawy prawdziwego kształcenia”. Wskutek tego „panujący zabobon” chrześcijański „ustąpi miejsca rozumnej wiedzy o przyrodzie”, a tym samym „monistycznemu przekonaniu o jedności boga i świata”.

„Naukę i rozum” należy bronić, według Haeckla, przed „Kościołem katolickim” i jego „ostrymi atakami” na nie, nauczając prawdy o „jedynie zbawiającej” wspólnocie Kościoła, ponieważ „Kościół rzymsko-katolicki” z racji bycia „potężną organizacją” jest „niebezpieczniejszy aniżeli […] wszystkie inne religie”.

„’Religijna’ wiara jest stale wiarą w cuda i stoi jako taka z naturalną wiarą rozumu w niepojednywalnej sprzeczności”, ponieważ jest „zabobonem”

Haeckel pisze, że „wiara chrześcijańska w stworzenie, Trójjedyność Boga, w Niepokalane Poczęcie, w zbawienie, zmartwychwstanie i wniebowstąpienie Chrystusa itd. jest czystym wymysłem i nie może być zjednoczona z rozumnym poznaniem przyrody”. Skąd ewolucjonista Haeckel czerpie dowody na zasadność swojego myślenia?

Haeckel nie ukrywa, iż „przekonuje nas bezpartyjna ’Krytyka czystego rozumu’” Immanuela Kanta, oceniająca radykalnie negatywnie „wszystkie […] formy wiary, będące ”nieprawdziwymi i nierozumnymi„, które pojęte są tam jako ”produkty wymyślonej fantazji i bezkrytycznej tradycji„. Dlatego też ”rozumna nauka musi je wszystkie razem wzięte i osobno jako wytwory zabobonu odrzucić„. ”Wiara„ nadprzyrodzona jest też ”sprzeczna„ z ”prawami przyrody„. Dzieci poddane formacji religijnej są odseparowywane ”od poznania prawdy i przekazywane zabobonowi„. Stąd Haeckel postuluje, aby ”każdy przyjaciel człowieka„ opowiedział się za ”rozdziałem szkoły i Kościoła„ i ”wspierał wszelkimi środkami szkołę bezwyznaniową jako najwartościowszą instytucję nowoczesnego państwa rozumu„.

”Nauczanie szkolne„ ograniczone wyłącznie do ”doczesności„

W związku z tym, że ludzkie życie rozpoczyna się wraz z ”zapłodnieniem matczynej komórki jajowej„, a kończy definitywną ”śmiercią„, to ”stosownie do tego nasza monistyczna etyka ma jedynie zadanie takiego ukształtowania tego życia ziemskiego tak dobrze, pięknie, szczęśliwie, jak to jest możliwe; nasze wychowanie nie może mieć żadnego innego zadania jak wychowywać naszą młodzież dobrze, począwszy od najwcześniejszego dzieciństwa, ale wyłącznie dla tej ’doczesności’„ pojętej przez Haeckla jako materialistyczna ”przyroda„. Czyżby Haeckel nie miał żadnego innego pojęcia ”kościoła„ dla współczesnego człowieka?

”Przyroda„ jako ”kościół„ ”nowoczesnego człowieka„ – przejąć świątynie rzymskokatolickie

Konsekwentną odpowiedzią Haeckla na pytanie o ”kościół„ dla człowieka dzisiaj jest wskazanie na to, iż ”nowoczesny człowiek„, bazujący na ”nauce i sztuce„ i ”przyrodzie„ jako ”religii„, ”nie potrzebuje żadnego szczególnego kościoła, żadnej ciasnej i ograniczonej przestrzeni„. Dlaczego? Ponieważ gdziekolwiek tylko ten ”nowoczesny człowiek„ nie spojrzy na ”wolną przyrodę„ jako ”universum„ czy na tylko jedną z jej ”części„, to wprawdzie doświadcza w niej ”twardej walki o byt„, ale obok tego także tego, co ”prawdziwe, piękne i dobre„, czyli tenże ”nowoczesny człowiek„ ”znajduje wszędzie we wspaniałej przyrodzie swój ’kościół’„.

Owszem, nie ulega wątpliwości, że Kościół rzymskokatolicki ma piękne świątynie, ale tak jak ”w szesnastym stuleciu papizm musiał odstąpić rozliczne kościoły reformacji, tak też będzie w dwudziestym stuleciu, gdy ich wielka część przejdzie na rzecz ’wolnych gmin’ monistycznych„ ”nowoczesnego„ ”kościoła„ ”religii monistycznej„ Haeckla i jego ateistycznych zwolenników antykościoła.

Ks. prof. Tadeusz Guz, kierownik Katedry Filozofii Prawa KUL

Nasz Dziennik