logo
logo

Zdjęcie: / -

Sumienie w nauczaniu św. Jana Pawła II (1)

Sobota, 10 października 2015 (03:17)

W tym roku mija 20. rocznica wizyty apostolskiej Ojca Świętego Jana Pawła II w Skoczowie, gdzie nasz Naród wraz z Papieżem Polakiem wyrażał wspólne dziękczynienie Trójcy Przenajświętszej za dar kanonizacji kapłana Jana Sarkandra, który pomimo fałszywego oskarżenia ze strony czeskich protestantów i dokonanych na nim tortur pozostał do końca wierny Bogu, Kościołowi Chrystusowemu, zbudowanemu na św. Piotrze, tajemnicy spowiedzi św. i pozostałym sakramentom św. oraz wierny swojemu chrześcijańskiemu sumieniu aż do męczeńskiej śmierci, za co otrzymał koronę osobistej świętości.

Drugim motywem skłaniającym do podjęcia tego centralnego tematu w aktualnym stanie duchowości naszego Narodu i społeczeństwa w Polsce jest jedno z ostatnich orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, które dotyczy „klauzuli sumienia” jako „zgodnej z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej”, czyli z jej art. 53, który brzmi: „Każdemu zapewnia się wolność sumienia […]”. Ten akt Trybunału Konstytucyjnego istotnie umacnia nasz polski porządek prawno-moralny na drodze ku doskonalszej praworządności w całym państwie i poza jego granicami.

Z pewnością dla nikogo z myślących w naszej Ojczyźnie nie jest żadną tajemnicą, że kwestia sumienia powinna stać się przedmiotem intensywnych i wielopłaszczyznowych analiz i dyskusji, ponieważ jesteśmy na początku XXI wieku – po przeżyciu wieku XX jako najtragiczniejszego w całej historii świata w aspekcie łamania sumień i bytowego unicestwiania jednostek oraz całych społeczności – zarówno wewnątrz naszej kultury polskiej, jak i w wymiarze globalnym zbyt często konfrontowani z rozlicznymi faktami łamania sumień i to nie tylko w sensie politycznym, o czym pisze Jan Paweł II w encyklice „Veritatis splendor”, przypominając nam prawdę o pochodzeniu naszego ludzkiego sumienia od Objawionego Pana Boga w Trójcy Świętej Jedynego.

Bóg Stwórca i Odkupiciel – źródłem sumienia

Papież z Polski z mocą ducha naucza o tym, że „tylko Bóg, najwyższe Dobro, stanowi niewzruszoną podstawę i niezastąpiony warunek moralności, to znaczy przykazań, zwłaszcza przykazań negatywnych, które zabraniają, zawsze i w każdym przypadku, postępowania i czynów sprzecznych z osobową godnością każdego człowieka. Tak więc najwyższe Dobro i dobro moralne spotykają się w prawdzie: w prawdzie Boga Stwórcy i Odkupiciela oraz w prawdzie człowieka przez Niego stworzonego i odkupionego”.

Zrozumieć sumienie można więc ostatecznie i doskonale tylko w jego Boskim „Architekcie”, który powołując człowieka do istnienia z nicości, daruje mu taką zdolność rozumu, nazwaną sumieniem, dzięki któremu człowiek jako osoba, tzn. istota rozumna i wolna, może najpierw poznać, a następnie realizować swoje człowieczeństwo w sensie jednostkowym i społecznym na gruncie prawdy i dobra, czyli takich ideałów, które swój Prawzór mają w wiecznie najdoskonalszej Prawdzie i wiecznie najdoskonalszym Dobru, czyli w samym Bogu Ojcu, Synu Bożym i Duchu Świętym. Sumienie wraz z całym człowiekiem, pochodząc od Stwórcy, zachowuje Go w swoim wnętrzu.

Sumienie jest zatem drogą, na której Pan Bóg pozostaje w przyjaźni i bliskości ze swoim wyjątkowym dziełem, aby człowiek poznał, jak żyć, jak postępować, jak pracować, jak się uczyć, jak tworzyć, jak cierpieć, jak umierać, aby „osiągnąć życie wieczne”.

Sumienie – domem „obecności” Bożej

Jan Paweł II Wielki ukazuje ścisły związek pomiędzy Stwórcą i stworzeniem osobowym i argumentuje tak: skoro „Bóg jest duchem”, to „równocześnie zaś, w sposób tak przedziwny nie tylko przybliża się do tego świata, ale jest w nim obecny, staje się poniekąd względem niego ’immanentny’, przenika go i ożywia od wewnątrz. Odnosi się to w szczególności do człowieka: Bóg jest w jego wnętrzu jako myśl, sumienie, serce; jest to rzeczywistość psychologiczna i ontologiczna, którą rozważając św. Augustyn powiedział o Nim: ’Ty byłeś bardziej wewnątrz mnie niż to, co we mnie najbardziej osobiste’. Słowa te ułatwiają nam lepsze zrozumienie słów Jezusowych, wypowiedzianych do Samarytanki: ’Bóg jest duchem’. Tylko Duch może być ’bardziej wewnątrz mnie niż to, co we mnie najbardziej osobiste’, czy to w istnieniu, czy w doświadczeniu duchowym, tylko Duch może być bardzo immanentny w stosunku do człowieka i do świata, pozostając nienaruszonym i niezmienionym w swej absolutnej transcendencji”.

To jest cud Bytu Boga-Ducha, że jest On zarazem w sobie samym jako Wiecznym i Trójosobowym oraz w człowieku, który pojawia się z Jego Woli stwórczej i żyje w czasie, ale z permanentną czujnością duchową nad Jego Obecnością oraz takim dopasowaniem wszystkiego, co nas, ludzi, stanowi, aby urzeczywistnić tę realnie możliwą do osiągnięcia przez każdego człowieka jako człowieka perspektywę egzystencji w wiecznym Królestwie Niebieskim. To jest bytowanie w sensie „homo viator”, czyli „człowieka w drodze” ku wiecznemu Domowi Boga Ojca, nad którym skupia się m.in. Gabriel Marcel w swoich cennych dla tej problematyki rozprawach filozoficznych.

Bez Boga w sumieniu marsz ku tyranii i śmierci

Ojciec Święty, w swoim głęboko opartym na wielkiej tradycji naukowej i eklezjalnej nauczaniu, przypomina, że „tylko na fundamencie tej prawdy” o pochodzeniu człowieka i jego sumienia od Boga Kreatora „można budować odnowione społeczeństwo i rozwiązać najbardziej złożone i poważne problemy, które nim wstrząsają, a przede wszystkim przezwyciężyć różne formy totalitaryzmu, aby otworzyć drogę wiodącą ku autentycznej wolności osoby”, a nie ulegać coraz to nowszym ideologiom zniewalania ludzkich sumień.

Czyż do takich nie należą dzisiaj wywodzący się z socjalistyczno-komunistycznych ideologii neomarksistowski i także totalnie ideologiczny genderyzm i homoseksualizm, które pod pozorem „wyzwolenia” zniewalają obiektywnie wiele sumień i pogrążają je w przepaściach niszczącego „pożądania oczu, pożądania ciała i pychy żywota”, których finałem będzie wieczna rozłąka z Panem wszechrzeczy, czyli śmierć? Strategia „pożądania”, wyrosła na popiołach pogardy, odrzucenia i innych negacji Boga, zawsze prowadziła do totalitaryzmu, który dzisiaj przyjmuje kształt genderyzmu globalnego, jak ongiś nazistowski rasizm niemiecki czy materialistyczny komunizm sowiecki. Święty Jan Paweł II w encyklice „Centesimus annus” nazywa skutki takiej postawy antyboskiej i antyludzkiej po imieniu: „Totalitaryzm rodzi się z negacji obiektywnej prawdy: jeżeli nie istnieje prawda transcendentna, przez posłuszeństwo której człowiek zdobywa swą pełną tożsamość, to nie istnieje też żadna pewna zasada, gwarantująca sprawiedliwe stosunki pomiędzy ludźmi. Istotnie, ich klasowe, grupowe i narodowe korzyści nieuchronnie przeciwstawiają jednych drugim. Jeśli się nie uznaje prawdy transcendentnej, triumfuje siła władzy i każdy dąży do maksymalnego wykorzystania dostępnych mu środków, do narzucenia własnej korzyści czy własnych poglądów, nie bacząc na prawa innych. […] Tak więc nowoczesny totalitaryzm wyrasta z negacji transcendentnej godności osoby ludzkiej, będącej widzialnym obrazem Boga niewidzialnego, i właśnie dlatego z samej swej natury podmiotem praw, których nikt nie może naruszać: ani jednostka czy grupa, ani też klasa, naród lub państwo. Nie może tego czynić nawet większość danego społeczeństwa, zwracając się przeciw mniejszości, spychając ją na margines, uciskając, wyzyskując czy usiłując unicestwić”.

Dlaczego polityka światowa nie radzi sobie w tych dniach z problemem ideologii gender czy kryzysem krajów arabskich? Ponieważ polityka supermocarstw nie bazuje na prawdzie o Bogu i człowieku. I tak długo nie będziemy sobie jako ludzkość radzić z zewnętrzną i wewnętrzną stroną naszego bytowania, jak długo prawdziwy Pan Bóg będzie poniewierany, spychany dosłownie na śmietnik dziejów świata, jak długo człowiek będzie sobie wymyślał bogów, którzy nie są mu w niczym pomocni, poza tworzeniem nowych iluzji na śmiercionośnym gruncie diabelskiej pychy.

Ochronić sumienie – polską racją stanu

Wola wzmacniania, rozwijania, zabezpieczania, względnie ratowania naszego Narodu i Ojczyzny, państwa i Kościoła przed współczesnymi niebezpieczeństwami powinna wyzwolić we wszystkich Polakach pragnienie umocnienia naszych sumień Bogiem i wszystkim, co Go stanowi, oraz pracować nad tym, aby ta duchowa jedność z Bogiem w naszym rozumie-sumieniu stale się umacniała i oczyszczała, ponieważ – jak naucza Papież: „Osłabienie wrażliwości na Boga i człowieka, wraz z wszystkimi tego zgubnymi konsekwencjami dla życia, dokonuje się w głębi sumienia. Chodzi tu przede wszystkim o sumienie każdego człowieka, który w swojej jedyności i niepowtarzalności staje sam przed Bogiem. Ale w pewnym sensie chodzi tu też o ’sumienie’ społeczeństwa: jest ono w jakiś sposób odpowiedzialne nie tylko dlatego, że toleruje albo popiera zachowania wymierzone przeciw życiu, ale także dlatego, iż kształtuje ’kulturę śmierci’, posuwając się nawet do tworzenia i utrwalania prawdziwych ’struktur grzechu’, wymierzonych przeciw życiu”, do których należą w pierwszym rzędzie dzieciobójstwo, eutanazja, ale też i homoseksualizm, który tylko dlatego nie może być prawem ludzkim ani też normą prawną, że jest sprzeczny z naszą naturą człowieka stworzonego na „obraz i podobieństwo Boga”. Promowanie homoseksualizmu czy genderyzmu w obecnej globalnej rewolucji seksualnej jest równoznaczne z pogardą dla rozumu ludzkiego, odrzuceniem nauki Pisma św. o człowieku jako „dziecku Bożym” i stanowi akt niewiary w Boga jako „Stworzyciela Nieba i Ziemi”. Konkretyzacja zaś tej słabości ludzkiej natury jest włączeniem się w zasadniczo destrukcyjne moce szatana jako „ducha nieprawości” i obiektywną sprzecznością z godnością, wolnością i prawem jako prawem, ponieważ „pożądanie” nie jest prawem, lecz źródłem bezprawia. Stąd też prawno-moralnym obowiązkiem każdego, duchownego i świeckiego, dziecka i starca jest przezwyciężyć swoją osobistą słabość jak skutek grzechu pierworodnego. Nigdy jeszcze nie było takiej masowej promocji bezprawia, jak czyni się to w naszych czasach ze względu na nowe możliwości komunikacji międzyludzkiej.

Poza Bogiem – „degeneracja i całkowita ślepota moralna”

Jan Paweł II podkreśla w tym kontekście prawdę o tym, że „sumienie, zarówno indywidualne, jak i społeczne, jest dziś narażone – między innymi na skutek natarczywego oddziaływania wielu środków społecznego przekazu – na bardzo poważne i śmiertelne niebezpieczeństwo: polega ono na zatarciu granicy między dobrem a złem w sprawach dotyczących fundamentalnego prawa do życia. Znaczna część dzisiejszego społeczeństwa okazuje się, niestety, podobna do tego, które opisuje św. Paweł w Liście do Rzymian. Składa się z ludzi, ’którzy przez nieprawość nakładają prawdzie pęta’ (1,18): odwracając się od Boga i mniemając, że mogą zbudować ziemską społeczność bez Niego, ’znikczemnieli w swoich myślach’, tak że ’zaćmione zostało bezrozumne ich serce’ (1,21); ’podając się za mądrych, stali się głupimi’ (1,22), dopuszczają się czynów zasługujących na śmierć i ’nie tylko je popełniają, ale nadto chwalą tych, którzy je czynią’ (1,32). Jeżeli sumienie, które jest okiem dającym światło duszy (por. Mt 6,22-23), nazywa ’zło dobrem, a dobro złem’ (por. Iz 5,20), znaczy to, że weszło już na drogę niebezpiecznej degeneracji i całkowitej ślepoty moralnej”, zamiast sięgać po koronę wiecznej świętości i tym samym szczęśliwości bez granic.

Ks. Jan Sarkander – świętym orędownikiem ludzi sumienia

W tym miejscu warto zacytować zakończenie homilii świętego Papieża z Polski w Skoczowie, by na nowo uświadomić sobie wielkość i świętość człowieka sumienia w osobie ks. Jana Sarkandra: „I oto staje przed nami […] Chrystus – Dobry Pasterz, a zarazem Chrystus – Baranek Boży, który życie swoje położył za swoją owczarnię (por. Ap 7,9-14). To ten Chrystus był Mistrzem Jana Sarkandra! To On nauczył go życie kłaść za własną owczarnię. Oto teraz przyjmuje swojego wiernego ucznia w tajemnicy Świętych Obcowania. Ogarnia go wiekuistą światłością obcowania z Bogiem – Ojcem, Synem i Duchem Świętym – twarzą w twarz. Prowadzi go do najgłębszych źródeł życia. My zaś, którzy uczestniczymy w tej Eucharystii – w tym uroczystym dziękczynieniu za dar jego kanonizacji, pragniemy do tych samych źródeł życia dojść, wpatrując się w jego wzór i ufając w jego orędownictwo”.

Ks. prof. Tadeusz Guz, kierownik Katedry Filozofii Prawa KUL

Nasz Dziennik