logo
logo

Zdjęcie: / -

Sumienie w nauczaniu św. Jana Pawła II (6)

Sobota, 21 listopada 2015 (02:15)

Zdumiewającym faktem dla naszego systematycznego namysłu nad sumieniem człowieka jest trudna do oszacowania w swojej bezcennej wartości misja Kościoła Chrystusowego zbudowanego na św. Apostole Piotrze jako instytucji dla całej ludzkości w jej życiu prawno-moralnym. Żadna z innych instytucji, łącznie ze wszystkimi państwami świata razem wziętymi oraz organizacjami krajowymi i międzynarodowymi, nie uczyniła na przestrzeni ostatnich 2000 lat dla odkrycia, formowania, respektowania oraz ukierunkowania sumień ludzkich na dobro jako dobro tak wiele, co zrealizował w tym względzie „jeden, święty, katolicki i apostolski Kościół” Jezusa z Nazaretu.

Respekt Kościoła przed sumieniem człowieka ze względu na Chrystusa

Papież Polak przypomina prawdę o gruntownym szacunku społeczności eklezjalnej wobec rozumu praktycznego osoby ludzkiej jako wolnego podmiotu prawno-moralnego: „Kościół zwraca się do człowieka w pełnym poszanowaniu jego wolności: misja nie uszczupla wolności, ale działa na jej korzyść. Kościół proponuje, niczego nie narzuca: szanuje ludzi i kultury, zatrzymuje się przed sanktuarium sumienia. Tym, którzy opierają się pod najróżniejszymi pozorami działalności misyjnej, Kościół powtarza: Otwórzcie drzwi Chrystusowi!”. Współcześni posiadają wewnętrzną dumę z racji bycia wolnymi istotami. A przecież pierwszym, który nauczył ludzi ich istnienia duchowego jako wolnego dzięki wolnej woli, która jest w każdym człowieku, jest Kościół św., który poznawszy Boga w Trójcy Świętej Jedynego jako odwieczną „Miłość” i zarazem odwieczną „Wolność”, poznał prawdę o niepowtarzalnej wolności każdej osoby ludzkiej jako „obrazu i podobieństwa” Tamtej Boskiej Wolności. Stąd to nauczanie katolickie np. w myśli św. Augustyna szanujące człowieka w jego sumieniu i jego osobistej wolności przy równoczesnym inspirowaniu każdej kobiety i każdego mężczyzny do „otwarcia” się na „Chrystusa” jako Objawienie się Pełni Wolności. Konkretnie oznacza to, iż tylko we Wcielonym Synu Bożym każdy człowiek uzyskuje swoją pełnię bycia wolnym i w sumieniu rozumie też, jak być wolnym i jak napełnić swoją wolność dobrem na miarę „pojemności” swojej bytowości, która jest niewiarygodnie wielka i do dzisiaj jeszcze dalece niepoznana.

Kościół „rozbudza Ewangelią sumienia” do „bardziej być”

Inwestować w rozwój człowieka? Czy inwestować w pomnażanie świata rzeczy? Kapitalizm, liberalizm, socjalizm, komunizm, nazizm, neomarksizm, genderyzm są systemami urzeczawiającymi wszystko co jest – łącznie z człowiekiem, któremu zabroniono być istotą duchową w sensie substancjalnego bycia osobą. Dlatego w tych opcjach ideologicznych wolno używać każdego człowieka i go ostatecznie zużywać, czyli uśmiercać. Wyjątkiem pośród potopu tych instrumentalizujących nurtów myślenia pozostaje katolicka nauka o człowieku jako bycie osobowym w sensie „Kogoś”, a nie „czegoś” (R. Spaemann), co Kościół rzymsko-katolicki głosi od samego początku istnienia, a co św. Jan Paweł II artykułuje w kontekście jego rozumienia misji w świecie: „Misją Kościoła nie jest działanie bezpośrednio na płaszczyźnie ekonomicznej, technicznej czy politycznej, albo dawanie materialnego wkładu w rozwój, ale polega zasadniczo na tym, by ukazywać narodom nie jak ’więcej mieć’, ale jak ’bardziej być’, rozbudzając Ewangelią sumienia. ’Prawdziwy rozwój ludzki musi zapuszczać korzenie w coraz głębszej ewangelizacji’”, czyli ukazywania człowieczeństwa w świetle transcendentnego Boga Kreatora. Człowiek bowiem od samego początku stworzony jest po to, by być nim samym, ponieważ w planie stworzenia i w trakcie jego konkretyzacji tylko on jest ze względu na niego samego, czyli jest celem samym w sobie i jako taki nieśmiertelny. Nie tak jak rzeczy, które na tym świecie są najpierw ze względu na człowieka jako ich dzier- żawcy, a ostatecznie podobnie jak człowiek ze względu na Majestat Najwyższego Pana wszechświata jako ich jedynego Właściciela. Dlatego działanie Kościoła koncentruje się na pomocy każdemu człowiekowi, aby podporządkowując sobie świat rzeczy, był coraz bardziej człowiekiem tutaj w czasie i przestrzeni świata, a następnie w wieczności Królestwa Niebieskiego, do czego niezbędne jest sumienie zorientowane zasadniczo na „bardziej być” jako cel, a nie na „więcej mieć” jako wyłącznie środek do celu bycia „człowiekiem wiecznym”.

Kościół Chrystusowy – niedoścignionym „krzewicielem rozwoju” ludzkiego poprzez „wychowywanie sumień”

Tak jak rzeczywistość podobnie i jej rozwój poznaje się najdoskonalej na gruncie nauki o Bogu i Jego wspaniałym dziele stworzenia. Koroną rozwoju ludzkiego jest osiągnąć taką świętość, aby „zobaczyć Boga” i pozostać z Nim w Jego Domu, do którego najskuteczniej zdolny jest doprowadzić nas i wszystkie narody ziemi Jego Kościół: „Kościół i misjonarze są krzewicielami rozwoju także przez prowadzone przez siebie szkoły, szpitale, drukarnie, uniwersytety, doświadczalne gospodarstwa rolne. Jednakże na rozwój danego narodu nie wpływa w pierwszym rzędzie ani pieniądz, ani pomoc materialna, ani też struktury techniczne, ale formowanie sumień, dojrzewanie mentalności i obyczajów. Protagonistą rozwoju jest człowiek, a nie pieniądz czy technika. Kościół wychowuje sumienia, objawiając narodom tego Boga, którego szukają, ale nie znają, wielkość człowieka stworzonego na obraz Boga i przez Niego umiłowanego, równość wszystkich ludzi jako dzieci Bożych, panowanie nad przyrodą stworzoną i oddaną na służbę człowieka, obowiązek zaangażowania się na rzecz rozwoju człowieka i wszystkich ludzi”. Ojciec Święty z Polski nadmienia tylko niektóre przykłady dynamiki kościelnej, z którą nie ma porównania, ponieważ emanuje z niej nieosiągalna przez jakiekolwiek stworzenie kreująca byt dynamika samego Stwórcy i zarazem zbawiająca, tzn. m.in. wspierająca w niemocy, lecząca z choroby czy uświęcająca z grzechu i wyzwalająca ze śmierci ciała dynamika Boskiego Odkupiciela. W obydwu porządkach Boska Dobroć jest cudem dynamiki, wprawiającą naszego ludzkiego ducha w największy zachwyt i podziw nad Jej działaniem. Otworzyć zatem sumienie człowieka na przyjaźń z tak rozumianym Panem, to dać mu do dyspozycji najwyższą moc do działania, najwyższą precyzję i ukierunkować na totalne urzeczywistnienie się zgodne z planem Boskim, czyli to, do czego wielu ludzi dzisiaj tak chętnie dąży – najwyższą jakość.

Kościół – „sługą” człowieka na jego drodze ku „prawdzie” moralnej

Nauczyć człowieka życia to nic innego, jak nauczyć człowieka prawości sumienia, czyli przybliżyć mu prawdę o nim, aby mógł nią zawsze i wszędzie żyć, bo to jest najkrótsza definicja moralności ludzkiej; umieć żyć jako człowiek. Jan Paweł II w encyklice „Blask Prawdy” naucza: „W kształtowaniu sumienia bardzo pomaga chrześcijanom Kościół i jego Magisterium, o czym tak pisze Sobór: ’Chrześcijanie zaś w kształtowaniu swego sumienia powinni pilnie baczyć na świętą i pewną naukę Kościoła. Z woli bowiem Chrystusa Kościół katolicki jest nauczycielem prawdy i ciąży na nim obowiązek, aby głosił i autentycznie nauczał Prawdy, którą jest Chrystus, a zarazem powagą swoją wyjaśniał i potwierdzał zasady porządku moralnego, wynikające z samej natury ludzkiej’. Tak więc władza Kościoła, gdy wypowiada się w kwestiach moralnych, nie narusza w żaden sposób wolności sumienia chrześcijan: nie tylko dlatego, że wolność sumienia nie jest nigdy wolnością ’od’ prawdy, ale zawsze i wyłącznie ’w’ prawdzie, lecz także dlatego, iż Magisterium nie wprowadza do chrześcijańskiego sumienia prawd mu obcych, a tylko objawia prawdy, które sumienie powinno już znać i rozwijać je, wychodząc od pierwotnego aktu wiary. Kościół pragnie jedynie służyć sumieniu, pomagać mu, aby nie poruszał nim każdy powiew nauki na skutek oszustwa ze strony ludzi (por. Ef 4,14) i aby nie odchodziło ono od prawdy o dobru człowieka, ale by – zwłaszcza w sprawach trudniejszych – mogło pewną drogą dojść do prawdy i w niej trwać”. Mistrzem w zharmonizowaniu zatem naszych sumień z prawdą i dobrem, czyli z samym Panem Bogiem jako ich Pełnią, jest więc Kościół jako Bosko-ludzka wspólnota, „która uzdalnia każdego człowieka do osądzania i do rozpoznania właściwych sposobów urzeczywistniania siebie wedle swej pierwotnej prawdy” i to jest według Papieża w „Familiaris consortio” „wymaganiem nieodzownym i pierwszoplanowym”.

Katolicka teologia moralna – rękojmią Kościoła w doskonaleniu sumień

Jednym z najlepszych i przez wieki wypracowanych przez Kościół narzędzi duchowych w spieszeniu na pomoc człowiekowi ku jego własnej doskonałości bytu jest „teologia moralna, rozumiana jako odrębna dziedzina naukowej refleksji nad Ewangelią jako dar i przykazanie nowego życia, nad życiem ”prawdziwie w miłości„ (Ef 4,15), nad życiem Kościoła w świętości, w którym jaśnieje prawda o dobru doprowadzonym aż do doskonałości. Nie tylko dziedzina prawd wiary, ale także nierozerwalnie z nią związana dziedzina moralności stanowi przedmiot interwencji Magisterium Kościoła, którego zadaniem ”jest rozstrzyganie, poprzez wiążące sumienia wiernych sądy normatywne, czy dane działania ze swej natury są zgodne z wymogami wiary i przyczyniają się do jej ukazania w życiu, czy zaś są z nimi sprzeczne z powodu ich wewnętrznego zła„. Głosząc przykazania Boże i miłość Chrystusa, Magisterium Kościoła poucza wiernych także o szczegółowych i treściowo określonych nakazach i żąda od nich, by uważali je w sumieniu za moralnie obowiązujące. Wypełnia również doniosłą misję czuwania, ostrzegając wiernych przed ewentualnymi błędami, jakie im zagrażają – choćby tylko pośrednio – gdy ich sumienie nie potrafi uznać słuszności i prawdy zasad moralnych, których naucza Magisterium”. To zespolenie się człowieka wierzącego, ale także i przede wszystkim niewierzącego, z nauką moralną głoszoną przez reprezentantów Kościoła stanowi o ich pewności prawno-moralnej. Stąd warto przypominać współczesnym pokoleniom z ich państwowymi rządami, aby w kwestiach prawa i moralności zasięgały fachowości najwyższej, którą Kościół św. pragnie służyć wszystkim ludziom-pielgrzymom na ich drodze ku wiecznemu Niebu jako prawdziwej koronie życia opartemu na Boskim ładzie moralnym. W przeciwnym razie wystawiają siebie na ryzyko jego wiecznej utraty i totalnego zniewolenia cielesno-duchowego w diabelskim „Hadesie”, i to w nieskończoność złego istnienia.

Ks. prof. Tadeusz Guz, kierownik Katedry Filozofii Prawa KUL

Nasz Dziennik