logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

zdjęcie

Boże Narodzenie, Bicci di Neri, 1470, Lindenau-Museum, Altenburg Zdjęcie: / -

Sumienie w nauczaniu św. Jana Pawła II (10)

Sobota, 2 stycznia 2016 (03:16)

Skoro stwierdziliśmy za Ojcem Świętym z Polski, że człowiek jest doskonały wtedy, gdy postępuje zgodnie ze swoim sumieniem, ale określonym w swojej naturze przez prawdę, to tylko w wierności prawdzie można więc mówić o postawie godnej człowieka, czyli o „człowieku sumienia”. Natomiast każda forma sprzeczności, względnie jakiejkolwiek niezgodności osoby ludzkiej wobec prawdy wyklucza uznanie go za prawego i sumiennego. Co więcej, nawet jego własne sumienie mówi mu o tym w jego duchowym wnętrzu i staje się tym samym jego pierwszym sędzią.

Obecny spór o Trybunał Konstytucyjny jest w gruncie rzeczy sporem o prawdę sumienia jako podstawę porządku konstytucyjnego w Polsce, o prawdę sumienia jako fundament wszystkich aktów orzecznictwa Trybunału oraz o prawdę sumienia jako ostoję Narodu i społeczeństwa. Także Prezydent RP, mając wątpliwości co do praworządności ducha lub litery poszczególnych zapisów ustawowych, może korzystać z zagwarantowanej „każdemu” w art. 53 Konstytucji RP „wolności sumienia” i jak się w świetle orzeczenia Trybunału okazało, Prezydent słusznie, czyli praworządnie, postąpił, nie przyjmując ślubowania od tych Kandydatów na sędziów TK, którzy zostali wybrani na gruncie poważnego zranienia porządku naszej polskiej Konstytucji. Trybunał Konstytucyjny jest także zobligowany naszą Konstytucją do respektowania tego artykułu względem Osoby Prezydenta Polski, w przeciwnym razie sam złamie porządek konstytucyjny.

W tym kontekście szokujący jest fakt, iż tzw. ratownicy „demokracji” w naszym Państwie, którzy jeszcze nie tak dawno systemowo zamykali usta Narodowi, ani jednym słowem nie nadmieniają kwestii prawdy w stanowieniu i interpretacji prawa i dlatego rozmijają się z racji przyjętych przesłanek ideologicznych (głównie neomarksistowskich i neoliberalnych) z istotą obecnego sporu prawnego i nie stanowią nadziei, lecz zasadnicze niebezpieczeństwo dla polskiej racji stanu – także na forum międzynarodowym, o czym świadczy ich moralnie negatywny akt donosu do Unii Europejskiej na Rząd Rzeczypospolitej Polskiej, będący typem zdrady polskości, czyli zdradą prawdy o Polsce dzisiaj. Jak się tego wystrzec? Co należy czynić, aby tworzyć polskość, a nie ją osłabiać czy niszczyć?

Sumienie bogate prawdą kształtuje wolność

Sumienie bogate prawdą stanowi podstawę do kształtowania się wolności ludzkiej w kierunku dobra, bo tylko w decyzji człowieka sumienia na program dobra i jego permanentną konkretyzację na każdym poziomie myślenia, języka i czynu okazuje się on człowiekiem prawdziwie wolnym „do” dobra jako dobra. Innymi słowy, osoba ludzka w opcji dobra nie tylko potwierdza siebie jako sumienną, lecz, co więcej, rozwija się jako istota moralna, poszerzając tym samym, czyli poprzez dobro, swoją przestrzeń bycia wolną. Papież z Polski powraca chętnie do „podstawowego pytania, które młodzieniec z Ewangelii postawił Jezusowi: ’Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?’. Posłany przez Jezusa, aby głosić Ewangelię i ’nauczać wszystkie narody […] ucząc je zachowywać wszystko, co On przykazał’ (por. Mt 28,19-20), Kościół udziela dziś tej samej odpowiedzi, co niegdyś Nauczyciel: światło i moc w niej zawarte zdolne są rozstrzygnąć najbardziej sporne i skomplikowane kwestie. To samo światło i moc każe Kościołowi nieustannie rozwijać refleksję moralną w kontekście interdyscyplinarnym, co jest niezbędne zwłaszcza ze względu na nowe problemy”.

Kościół Chrystusowy jest w ostatnich 2000 lat najdoskonalszym nauczycielem wolności człowieka, tzn. uczy ludzi bycia wolnymi w Chrystusie jako Objawionej i Wiecznej Wolności Syna Bożego, będącego, jak Bóg Ojciec i Duch Święty, zarazem Wieczną Miłością, czyli Boską Dobrocią. Tak sam Bóg określa wiecznie wolność swoją, czyli ON wiecznie jest „Dobry” i pełen „Miłości”. Czy tak myślą zwolennicy koncepcji „demokracji” Marksa i Engelsa np. w dzisiejszej Polsce?

Instytucje zniewalania i deprawacji ludzkich sumień

Marksistowska „demokracja” odrzuca wiecznie wolnego Boga chrześcijańskiego i w Jego miejsce wprowadza „państwo demokratyczne” jako „państwo ateistyczne” i „demokratycznie” (obojętnie, czy większościowo, czy mniejszościowo) pragnie określać całą rzeczywistość wbrew Prawdzie Boskiej, wbrew Miłości i Dobroci Boskiej, wbrew Prawu Bożemu i dlatego tak jak marksizm-leninizm nigdy nie był prawym nauczycielem wolności ludzkiej, tak też ta ideologia, podobnie jak liberalizm, który twierdzi, że „wybrane” jednostki są wolne, ale wedle swawoli ideologii liberalizmu i nie dla dobra wspólnego jako celu wolności obywatelskiej, lecz tylko dla dobra wspomnianych „wybranych”, jest w stanie dla swojego materialnego lub innego typu powodzenia doczesnego zbudować cmentarzyska z setkami milionów nadużytych przez nich istnień ludzkich, czego przykładem są m.in. w sensie polskim miliony prześladowanych i wypędzonych politycznie w PRL czy gospodarczo w III RP Polaków, a w sensie globalnym Naród Chin. O czym świadczą te procesy – także prawno-moralne?

Zniewalanie sumień zakłada negację katolickiej nauki o prawie naturalnym jako porządku wolności ludzkiej

Sumienie i wolność tworzą nierozerwalny splot duchowy dla wzrostu człowieka ze wszystkim, co go stanowi. A zatem każda próba ideologiczna niszczenia tej życiodajnej symbiozy rozumu i wolnej woli, czyli sumienia i wolności, bazuje na odrzuceniu porządku życia ustanowionego przez Boskiego Stwórcę, o czym pisze Jan Paweł II: „W ten sposób odrzuca się tradycyjną doktrynę o prawie naturalnym, o powszechności i niezmiennej ważności jej nakazów; uważa się, że niektóre elementy nauczania moralnego Kościoła są po prostu nie do przyjęcia; że Magisterium może się wypowiadać w kwestiach moralnych tylko po to, by ’zachęcać sumienia’ i ’proponować wartości’, z których każdy będzie sam czerpał inspirację dla autonomicznych decyzji i wyborów życiowych”, co prowadzi nieuchronnie do relatywizmu prawno-moralnego, z którym Rzeczpospolita Polska zmaga się nie tylko w aktualnej debacie wokół Trybunału, lecz także wewnątrz środowisk katolickich.

Apel Papieża Polaka: Ocalić prawość, a tym samym wolność sumień do dobra w edukacji duchowieństwa i narodu

Święty Jan Paweł II jako precyzyjny diagnostyk rzeczywistości pisze dość zaskakujące słowa: „W szczególności należy zwrócić uwagę na rozdźwięk między tradycyjnym nauczaniem Kościoła a pewnymi poglądami teologicznymi, rozpowszechnianymi także w Seminariach i na Wydziałach Teologicznych, na temat zagadnień o ogromnym znaczeniu dla Kościoła i dla zgodnego z wiarą życia chrześcijan, a także dla relacji międzyludzkich. Podnosi się pytania takie, jak: czy Boże przykazania, wpisane w serce człowieka i stanowiące element Przymierza, mogą rzeczywiście być światłem dla codziennych decyzji podejmowanych przez poszczególnych ludzi i całe społeczności? Czy można być posłusznym Bogu, a więc miłować Boga i bliźniego, nie przestrzegając tych przykazań w każdej sytuacji? Rozpowszechniona jest także opinia, która podaje w wątpliwość istnienie wewnętrznego i nierozerwalnego związku pomiędzy wiarą a moralnością, tak jakoby tylko wiara miała decydować o przynależności do Kościoła i o jego wewnętrznej jedności, natomiast byłby do przyjęcia pluralizm opinii i sposobów postępowania, uzależnionych od indywidualnego osądu subiektywnego sumienia lub od złożoności uwarunkowań społeczno-kulturowych”.

Zrozumiały jest wprawdzie fakt, iż każdy człowiek jest niepowtarzalny i wyjątkowy, ale to nie oznacza, że każdy może tworzyć sobie prawo dowolnie i określać, co jest dobre, a co jest złe dowolnie, czyli tworzyć sobie własną moralność. To jest właściwie treść relatywizmu prawno-moralnego – także niestety w poglądach niektórych osób duchownych, co jest sprzeczne z nauczaniem moralnym Chrystusa i Jego Kościoła św., co uwidoczniła synodalna debata nad katolickim rozumieniem małżeństwa i rodziny. Przykazania Boże są te same dla wszystkich. Dlaczego? Z bardzo prostej racji, ponieważ sam Pan Bóg w Trójcy Świętej Jedyny jest zarówno Wieczną Wolnością, jak i Wiecznym Prawem, czyli Wieczną Prawdą, która jest Miłością i Wieczną Miłością, która jest Wiecznym Prawem i zarazem Wiecznym Dobrem. My, ludzie, uczymy się tej wiekuistej tożsamości Wolności i Prawa oraz Prawdy i Dobra w Bogu samym, bo tylko na tej drodze dotrzemy faktycznie do Nieba, czyli na tej drodze uczymy się wolności i czynu na miarę godności dziecka Bożego.

Szczytem prawości wolnego sumienia ludzkiego – czyn na miarę ładu Bożego

Ojciec Święty Jan Paweł II naucza: „Relacja między ludzką wolnością a prawem Bożym, której żywą siedzibą, ukrytą we wnętrzu osoby, jest sumienie, ujawnia się i urzeczywistnia w ludzkich czynach. Właśnie poprzez swoje czyny człowiek doskonali się jako człowiek powołany do tego, żeby z własnej woli poszukiwał swego Stwórcy i by trwając przy Nim, dochodził w sposób wolny i pełny do błogosławionej doskonałości”. Tylko w Panu Bogu człowiek jest najdoskonalej wolny, prawy i dynamiczny na „obraz i podobieństwo” dynamiki Boskiego Stwórcy. Takiej aktywności potrzebujemy jako Naród katolicki i nie możemy ustawać i pozwolić na to, aby jakiekolwiek ideologie odcinały naszą polską wolność od prawego i dobrego czynu. Ta droga jest drogą do prawdziwej i owocnej wolności ludzkiego ducha.

Czy człowiek jest rzeczywiście wolny względem wiekuistej Wolności Boga?

Pytanie to zostało postawione przed wiekami, ale dyskutowane jest przez wielu do dzisiaj. Katolicyzm, w przeciwieństwie do wszystkich nurtów myślenia protestanckiego, dał pozytywną odpowiedź ze względu na jego nauczanie o wiecznej Wolności Boga, który ze swojej Wolności i dla wolności oraz ze swojej Miłości i dla miłości powołał wolnych aniołów i wolnych ludzi. Stąd do samych aniołów i ludzi osobiście należy w dosłownym sensie wolna odpowiedź na Boską Wolność i Miłość. Papież podkreśla, iż to nauczanie przyniosło odpowiedni skutek w dziejach człowieka i rozumieniu jego wolnej oraz obdarzonej sumieniem, czyli godnej, istoty: „Tak zatem pogłębiona wrażliwość na godność ludzkiej osoby i na jej wyjątkowość, a także należny respekt dla decyzji sumienia stanowi niewątpliwie pozytywny dorobek współczesnej kultury. Wrażliwość ta, sama w sobie autentyczna, wyrażana jest na różne sposoby, mniej lub bardziej odpowiednie. Niektóre z nich jednak odchodzą od prawdy o człowieku jako stworzeniu Boga i Jego obrazie i dlatego muszą zostać skorygowane lub oczyszczone w świetle wiary”, która powinna być także przeniknięta miłością, tak zresztą jak całe życie i działanie ludzkie. A czy w religii człowiek pozostaje także wolnym?

„Wolność religijna” uzasadniona wolnością człowieka względem Boga

Człowiek w żadnym aspekcie – także przed Obliczem Bożym – nie jest rzeczą lub instrumentem, lecz istnieje „dla niego samego”, czyli jest substancjalną osobą, bo tak został przez samego Pana kosmosu stworzony. Z tej też racji głęboko uzasadnione są, jak naucza za Soborem Watykańskim II Papież z Polski, „zwłaszcza prawo do wolności religijnej oraz szacunek dla sumienia poszukującego prawdy”, które „uważane są coraz powszechniej za fundament integralnie pojętych praw osoby”, ale naturalnie nie w jakimkolwiek sensie ideologicznym. Dlatego też relacja każdego człowieka względem religii powinna być od dziecięcych lat kształtowana w duchu wolności, tzn. aby każdy człowiek jako człowiek w sposób ludzki, czyli rozumny i wolny, dokonywał wyboru, afirmacji i życia religią – prawdziwą religią, tzn. objawioną przez samego Boga, co w najdoskonalszy sposób dokonało się w Objawieniu Wcielonego Syna Bożego Jezusa Chrystusa jako też Syna Najświętszej Niepokalanej Dziewicy Bogurodzicy Maryi w Betlejem.

Ks. prof. Tadeusz Guz, kierownik Katedry Filozofii Prawa KUL

Nasz Dziennik