logo
logo

Zdjęcie: / -

Sumienie w nauczaniu św. Jana Pawła II (28)

Sobota, 21 maja 2016 (02:19)

Ze względu na dość szeroko nawet, jak zauważa św. Jan Paweł II pośród znacznej grupy współczesnych „teologów moralistów”, rozpowszechnianą tezę o autonomii sumienia, warto przyjrzeć się bliżej temu poważnemu zagadnieniu. Czy można zgodzić się z tezą, że to sam człowiek, a nie Pan Bóg, tworzy sobie zasady i normy sumienia, a to oznaczałoby, że sam człowiek, jak twierdzą m.in. Hegel, Marks i Engels, jest „produktem swojej własnej pracy”? Ale nawet niektórzy zakładają wprawdzie, że człowiek pochodzi od Boga, to czyżby pierwotnie człowiek otrzymał od Boskiego Stwórcy puste sumienie bez prawa naturalnego, czyli bez najwyższych zasad i norm moralnych, jak myśli m.in. Immanuel Kant, czyli bez jakiegokolwiek dostępu do porządku prawno-moralnego, ustanowionego przez Najwyższego Prawodawcę, którym zarówno w świetle prawego rozumu starogreckiej i starorzymskiej metafizyki jest Pan Bóg, jak też i w świetle wiary katolickiej, z tą różnicą w stosunku do poznania rozumowego, że Boski Prawodawca istnieje jako Trójca Święta?

Czyżby zatem Kościół Chrystusowy mylił się aż tak istotnie przez te 2000 lat swojego nauczania o prawie i moralności, które przenikają głębię naszych sumień ładem Bożym w postaci obiektywnego, absolutnie wiążącego każdego człowieka jako człowieka oraz niezmiennego naturalnego prawa moralnego? Kto ma zatem rację: prawy rozum i Kościół katolicki czy upadły świat, który odrzucił Boga chrześcijańskiego?

Wezwanie Jana Pawła II do powrotu rozumnego
i wolnego ducha ludzkiego do Boga jako wiecznego i doskonałego Prawodawcy oraz do przyjęcia tradycji nauczania Kościoła świętego w kwestii realnego prawa moralnego wpisanego w wolne sumienie każdego człowieka rodziny ludzkiej wszystkich pokoleń i czasów – także w wolność każdej Polki i każdego Polaka od momentu poczęcia

Papież Polak dostrzega wielki problem sumień ludzkich w ich coraz bardziej rozluźniającej się relacji względem prawdziwego Boga oraz względem prawa naturalnego jako praktycznego i codziennego udziału ludzkiego sumienia w Prawie Wiecznym Osób Boskich. Dlatego też naucza, iż „w tym kontekście absolutnie konieczne jest wyjaśnienie – w świetle Słowa Bożego i żywej Tradycji Kościoła – podstawowych pojęć dotyczących ludzkiej wolności i prawa moralnego, a także głębokich, wewnętrznych powiązań między nimi. Tylko w ten sposób będzie można dać odpowiedź na uzasadnione roszczenia ludzkiego rozumu, przyjmując słuszne elementy niektórych nurtów współczesnej teologii moralnej, nie dopuszczając jednak, aby tezy oparte na błędnym pojęciu autonomii naruszyły dziedzictwo nauczania moralnego Kościoła”.

Bóg jako Dawca doskonałego ludzkiego życia jest również doskonałym Dawcą prawa, aby każdy człowiek mógł je dzięki swojemu sumieniu odczytać i według niego kształtować wszystkie relacje z Bogiem, aniołami i ludźmi. Prawo naturalne nie tylko nie stoi w sprzeczności względem naszej wolnej woli, lecz wprost przeciwnie, to ono nadaje kierunek i dopomaga człowiekowi w doskonałym byciu wolną istotą. Natomiast szerzące się pośród różnych pokoleń rodziny ludzkiej poglądy relatywizujące i odrzucające naturalne prawo moralne w człowieku, ponieważ rzekomo godzi ono w wolność człowieka, nie uwzględniają jednej koniecznej prawdy o Bogu, który jako wiecznie Wolny jest zarazem wiecznie Prawem, tzn. wiecznym Ładem i samą Doskonałością. Stąd też, skoro w samym Bogu Stwórcy i Zbawicielu świata Prawo i Wolność są realnie jedną i tą samą Świętością Najwyższego, to dlatego podobnie jest w człowieku, że wolność potrzebuje prawa, a prawo wolności, aby każdy człowiek mógł się zrealizować w tym życiu ziemskim w pełni i w pełni przeżywać siebie jako myślącego i wolnego, tzn. w swoim ludzkim duchu i w swoim ludzkim ciele. Zapomnienie czy niedocenienie tej życiodajnej nauki wielu myślicieli minionych wieków, a nade wszystko brak akceptacji nauki Urzędu Nauczycielskiego Kościoła zbudowanego na św. apostole Piotrze jest przyczyną tego głębokiego kryzysu sumień.

Polska racja stanu w aspekcie kształtowania
sumień wszystkich Polaków na gruncie prawa naturalnego tkwi w przyjęciu „Mądrości Bożej” poprzez prawno-moralne nauczanie Kościoła katolickiego w Polsce, które od czasów reformacji usiłuje się w Rzeczypospolitej Polskiej na różne sposoby osłabiać i tym samym przyprawiać nasz porządek w Państwie i Kościele o różne kryzysy – czas postawić im tamę, a promować postać wolności i prawości polskiej na gruncie doskonałego Prawa Bożego Polek i Polaków, jeżeli faktycznie nie chcemy utraty czy ponownego „rozbioru” naszej okupionej nawet krwią wielu synów i córek państwowości

Papież z Polski nie ma wątpliwości, iż wszelkie kryzysy, a nawet rozpady cywilizacyjne nie tylko państw, lecz także wymieranie narodów i ludów biorą się z niszczących prób odcinania prawa i moralności człowieka od Boga Objawionego. Usuwanie Pana Boga i Jego Prawa na margines wolności ludzi, pojętej jako samowola, prowadzi do ich destrukcji aż po samounicestwienie się. Dlaczego? Jan Paweł II tłumaczy to tak: „Ponieważ jednak zapomniano o zależności rozumu od Mądrości Bożej oraz o konieczności – w obecnym stanie upadłej natury – Bożego Objawienia w poznaniu prawd moralnych, także tych, które należą do porządku naturalnego, doszło do powstania teorii całkowitej suwerenności rozumu w dziedzinie norm moralnych służących właściwemu uporządkowaniu życia w tym świecie. Normy te miałyby stanowić obszar moralności wyłącznie ’ludzkiej’, to znaczy wyrażać prawo, które człowiek autonomicznie nadaje samemu sobie i którego wyłącznym źródłem jest ludzki rozum. Nie można by w żaden sposób uznać Boga za Autora tego prawa, co najwyżej w tym sensie, że rozum ludzki korzysta ze swej prawodawczej autonomii na mocy pierwotnego i nieograniczonego mandatu udzielonego człowiekowi przez Boga. Otóż te właśnie kierunki myślowe doprowadziły do negacji prawdy – zawartej w Piśmie Świętym i w niezmiennym nauczaniu Kościoła – iż naturalne prawo moralne ma Boga za twórcę i że człowiek przez swój rozum uczestniczy w odwiecznym prawie, którego sam nie ustanawia”.

Odnowa naszej Konstytucji w Polsce jest koniecznością, ponieważ to ona wyraża taki pogląd, który zasadniczej krytyce poddaje Papież, a mianowicie, iż jedynym „źródłem” prawa jest stanowione prawo polskie. Z tej racji wskazanie, choćby w dyskusji wokół dziecka nienarodzonego, na prawo naturalne jako wiążące wszystkich w Rzeczypospolitej natrafia na tak znaczne przeszkody – nawet pośród polityków-katolików, co jest przejawem głębokiego kryzysu kultury prawnej w Polsce. Dzisiaj droga do powrotu świetności prawnej Polski tkwi w powrocie Polaków od relatywnego prawa pozytywistycznego do Boga chrześcijańskiego jako obiektywnego i jedynie prawdziwego Źródła prawa. Nie, prawi Polacy nie zwariowali, tzn. nie potracili ani naturalnych, ani ochrzczonych rozumów, domagając się powrotu Państwa Polskiego do prawdziwych, bo Boskich i naturalnych fundamentów prawa, a tym samym i do najzdrowszych fundamentów państwowości, które stanowi jedno i to samo Prawo Boga Najwyższego.

Jeżeli jednak Polacy, zamiast powrócić w aspekcie prawa do Boga, będą hołdować subiektywiście niemieckiemu Kantowi i jego autonomii sumienia albo jeszcze gorzej, jak czynią to reprezentanci KOD-u, którzy kwestionują istnienie jakiegokolwiek sumienia, a tym samym i sensowność prawa jako prawa, ponieważ pozwolili się porwać Marksowi, Engelsowi, Freudowi i neokomunistom ze Szkoły Frankfurckiej i dążą do „totalnej opozycji”, czyli do totalnej negacji Boga, negacji prawa, negacji sumienia, negacji państwa i negacji wszelkiego ładu. KOD – to jest faktycznie artykulacja ewidentnego „zamachu na demokrację” i samostanowienie katolickiego Narodu Polaków na gruncie obiektywnego prawa i ładu moralnego, do którego powołuje nas Boski Stwórca Polski poprzez Kościół katolicki.

Święty Jan Paweł II mówi dzisiaj do nas już z „okna”
(J. kard. Ratzinger) Królestwa Niebieskiego, że te antyboskie i antykościelne tendencje ideologiczne, artykułujące się obecnie jako KOD, są sprzeczne z prawem Boskim i kościelnym: „Trudno nie zauważyć, że taka interpretacja autonomii ludzkiego rozumu oznacza przyjęcie tez niezgodnych z nauką katolicką”. Przyszłość Polski i jej wielkość oraz dobro wspólne Rzeczypospolitej i Kościoła w naszej Ojczyźnie zależą właśnie od przyjęcia Boskich imperatywów jako np.: „czyń dobro, a unikaj zła”, „zachowaj sprawiedliwość”, „dotrzymaj umowy” i norm jak np. „Dekalog”, ale zależy również od odrzucenia absolutnej autonomii sumienia jako godzącej w Majestat Boskiego Prawodawcy

Papież zdaje sobie dobrze sprawę z wagi postulatów o autonomii sumień ludzkich, czyli o ich niezależności od Boga Objawionego i z negatywnych skutków tych zawirowań. O to właśnie chodzi upadłemu duchowi świata, aby Polskę i ludzkość odizolować na płaszczyźnie prawa i moralności od Prawa Boskiego, a samego człowieka postawić w miejsce Pana Boga, o czym z niepokojem i ubolewaniem ducha pisze Jan Paweł II: „Aby jednak życie moralne pozostało osadzone w kontekście chrześcijańskim, niektórzy teologowie moraliści wprowadzili wyraźne rozgraniczenie – sprzeczne z nauką katolicką – między porządkiem etycznym, który miałby pochodzić od człowieka i odnosić się wyłącznie do świata, a porządkiem zbawienia, dla którego istotne byłyby jedynie pewne wewnętrzne intencje i postawy wobec Boga i bliźniego.

W konsekwencji doszli do stwierdzenia, że Boże Objawienie nie zawiera żadnej konkretnej i określonej treści moralnej, trwale i powszechnie obowiązującej: Słowo Boże miałoby moc wiążącą jedynie jako zachęta, ogólnikowe napomnienie, które później tylko autonomiczny rozum musi sam wypełnić konkretną treścią, ustanawiając normy moralne rzeczywiście ’obiektywne’, tzn. dostosowane do określonej sytuacji historycznej.

Oczywiście, taka koncepcja autonomii prowadzi też do odrzucenia szczególnej kompetencji doktrynalnej Kościoła i jego Magisterium w odniesieniu do norm moralnych dotyczących tzw. ’dobra człowieka’, które jakoby nie są zawarte w Objawieniu i same w sobie nie mają znaczenia w porządku zbawienia”. Stało się to możliwe tylko dlatego, że wspomniani teologowie sięgnęli po fałszywe, czyli po ideologiczne, a nie filozoficzne podstawy. Jest to ewidentne u niektórych niemieckich teologów katolickich, którzy zamiast po Arystotelesa czy św. Tomasza z Akwinu sięgnęli po Kanta, Hegla, Schellinga, Marksa, Engelsa czy wspomnianych neomarksistów. Dlatego zaproponowali sprzeczną z katolickim nauczaniem o prawie i moralności „autonomię” wszystkich zasad i norm prawno-moralnych dla ich relatywistycznej „etyki katolickiej”.

Owszem, istnieją jeszcze i inni teologowie moralni, którzy postanowili pozytywnie wykorzystać próby ideologizacji katolickiej nauki moralnej. Papież pisze o nich tak: „Współczesny postulat autonomii wywarł wpływ także na katolicką teologię moralną. Choć oczywiście nie zamierzała ona nigdy przeciwstawiać ludzkiej wolności prawu Bożemu ani podważać istnienia ostatecznego religijnego fundamentu norm moralnych, to jednak została pobudzona do głębokiego przemyślenia roli rozumu i wiary w określaniu tych norm, dotyczących konkretnych zachowań ’wewnątrz światowych’, to znaczy tych, poprzez które człowiek zwraca się ku samemu sobie, ku innym i do świata rzeczy”. Nie oznacza to jednak, jakoby św. Jan Paweł II akceptował pewne nurty modernizmu etycznego, lecz posługując się zasadą oddzielania prawdy od fałszu, poszukuje tego, co prawdziwe w myśli drugiego człowieka i wyznaje w stosunku do niektórych twierdzeń prawno-moralnych: „Trzeba przyznać, że u źródeł tych przemyśleń odnaleźć można szereg cennych idei, należących zresztą w dużej mierze do najlepszej tradycji myśli katolickiej. Zgodnie z zachętą Soboru Watykańskiego II zamierzano rozwinąć dialog ze współczesną kulturą, ukazując w pełnym świetle charakter racjonalny – a więc powszechnie zrozumiały i przekazywalny – norm moralnych, które należą do dziedziny naturalnego prawa moralnego. Starano się także podkreślić wewnętrzny charakter wymogów etycznych, które wypływając z tego prawa, nie narzucają się woli człowieka jako powinność inaczej, jak tylko na mocy uprzedniego uznania ich przez rozum ludzki, a dokładnie – przez indywidualne sumienie”. Tego typu sytuacje ideowe Papież Polak wykorzystuje do podjęcia twórczego dialogu w celu zdobycia drugiego (obiektywnie lub być może będącego w błędzie) człowieka dla Boga i dla ustanowionego przez Niego porządku.

Skoro każda osoba ludzka, to także i cała Polska jest i będzie tylko na fundamencie Prawa Boga Polską. Duch świata nie potrafi zaoferować Polsce niczego innego poza bezprawiem. Dlatego tak istotne dla praworządności Polski w sensie Bożym jest to, aby doszło do usunięcia z Prawa Polskiego bezprawia w postaci „prawa” do zabójstwa niektórych dzieci poczętych, a nienarodzonych. To jest aktualnie najważniejsze kryterium dla pytania o kierunek polskiego prawodawstwa. Dałby Bóg na Niebie, aby nasz ziemski kierunek prawno-moralny Rzeczypospolitej Polskiej był Boży, prawnonaturalnie przyjazny względem każdego nienarodzonego człowieka i katolicki – tzn. absolutnie PRO-LIFE, a nie jak to ma miejsce u prawodawców-przeciwników Boga i człowieka – CONTRA-LIFE. Nasze pokolenia w Polsce oraz nasze Państwo stać na mądrość i męstwo bycia PRO-LIFE, tj. na miarę doskonałego człowieczeństwa i praworządnego państwa.


ZA TYDZIEŃ

Kontynuacja cyKlu artykułów Ks. prof. Tadeusza Guza o sumieniu chrześcijańskim w nauczaniu św. Jana Pawła II

Ks. prof. Tadeusz Guz, kierownik Katedry Filozofii Prawa KUL

Nasz Dziennik