logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

Dzięki Bogu i wstawiennictwu świętego Joselito Ximena zupełnie wyzdrowiała i czuje się wspaniale Zdjęcie: facebook.com_Pauxilup/ -

Stał się cud

Czwartek, 29 grudnia 2016 (03:50)

Św. José Sánchez del Río wyprasza obfite łaski

Już z dniem śmierci José Sáncheza del Río, od 10 lutego 1928 roku, mieszkańcy Sahuayo byli przekonani, że mieli do czynienia z prawdziwym świętym i męczennikiem. Wiele osób modliło się do niego: „Joselito, skoro jesteś już w Niebie, proszę, wstaw się za mną u Boga”. Wielu ludzi przyznało, że za pośrednictwem Joselito w ich życiu dokonały się cuda, że otrzymali pomoc z Nieba i łaskę, o którą prosili. Jego własna rodzina, a szczególnie matka, María del Rio, wznosiła myśli do Nieba, wyobrażając sobie Joselito przed obliczem Chrystusa Króla, i prosiła syna o wstawiennictwo.

Rodzina José żyła w jedności i pokoju. Jego matka trwała w postawie chrześcijańskiego zawierzenia pomimo bólu spowodowanego utratą syna. Po zakończeniu wojny członkowie oddziałów Cristeros nie złożyli żadnego pozwu wobec oprawców chłopca – Rafaela Picazo, Rafaela Gila Martineza (Zamorano) ani Alfredo Amezcua. Żaden z członków rodziny José nie domagał się zadośćuczynienia ani nie pragnął zemsty. Pozwolono, aby czas uleczył rany. Prawdopodobnie María del Río, wzorowa matka i gorliwa chrześcijanka, przebaczyła z serca sprawcom zbrodni, prawdziwym katom.

Nawrócenie zabójcy

Kończąc pisanie mojej książki „Chłopiec świadkiem Chrystusa Króla”, rozmawiałem z Rafaelem Gilem. Kiedy zapytałem go o José Sáncheza del Río, jakby odebrało mu mowę, utkwił wzrok w podłodze i nie wypowiedział ani słowa o męczenniku. Opowiedział mi o innych epizodach wojny Cristeros, ale nigdy nie wspomniał o José. Zauważyłem, że bardzo cierpiał z powodu tamtych wydarzeń. Był bardzo spięty, a jego oczy napełniały się łzami. Myślę, że szczerze żałował swojego czynu. Być może jednym z pierwszych cudów Joselito było właśnie nawrócenie jego oprawców i ich żal za grzechy. Ten żal nie ograniczał się jedynie do wyrzutów sumienia. Myśląc o historii tych ludzi, jestem coraz bardziej przekonany o wpływie, jaki męczennik wywarł na życie swoich katów. Od wyrzutów sumienia przeszli do żalu za grzechy, a ten doprowadził ich do nawrócenia i ponownego praktykowania chrześcijańskiej wiary.

Kilka dni temu doszły do mnie ze Stanów Zjednoczonych wieści o pewnym mężczyźnie, który rozgłasza swoje cudowne uzdrowienie za wstawiennictwem świętego Joselito. Inny przyjaciel z miasta Meksyk opowiedział mi o przypadku uzdrowienia z bardzo agresywnego raka skóry, z którego – zdaniem lekarzy – nikt dotąd nie wyszedł. Lekarka prowadząca pacjenta zastosowała leczenie chemioterapią, aplikując bardzo żrącą substancję pod skórę na czole i na głowie. Z uwagi na agresywny charakter chemii pominięto twarz, gdyż zostałaby ona trwale zniekształcona. W trakcie pierwszej wizyty po zabiegu lekarka odkryła, że u pacjenta nie było już śladów raka. „Co zastosowałeś na twarz? U kogo byłeś wyleczyć raka?” – zapytała. „Ja tylko postępowałem zgodnie z pani zaleceniami z ostatniej konsultacji” – odpowiedział pacjent. „Aha, zawierzyłem się też opiece mojego przyjaciela, Joselito Sáncheza del Río”.

Mógłbym przytoczyć wiele więcej cudów, które miały miejsce za jego pośrednictwem, ale skończę na tym uznanym przez watykańską Kongregację do Spraw Świętych. Oto jego historia.

Dziecko w rękach Boga

Ximena urodziła się 8 września 2008 roku w Stanach Zjednoczonych. Kiedy miała miesiąc, rodzice zabrali ją do rodzinnego miasta Sahuayo. Piętnaście dni później dziewczynka dostała wysokiej gorączki. Przyjęto ją do szpitala Santa María de Sahuayo. Po trzech dniach dziewczynka opuściła szpital, lecz gorączka się utrzymywała. Rodzice zawieźli ją do uzdrowiska Aguascalientes. Tam lekarze zdiagnozowali u niej nietypowe zapalenie płuc, infekcję pneumokokową. Ponieważ stan zdrowia dziecka pogarszał się, rodzice postanowili ją ochrzcić.

Lekarze stwierdzili, że prawe płuco dziewczynki jest wypełnione płynem i wykonali bronchoskopię [bardzo bolesny zabieg polegający na drenażu opłucnej – przyp. tłum.]. Leczenie trwało dwa miesiące. Było ono istnym koszmarem dla rodziców, gdyż stan dziewczynki nie poprawiał się. Wyglądało na to, że jego powodem była perforacja odźwiernika wymagająca natychmiastowej operacji. Lekarze poinformowali rodziców o ryzyku związanym z operacją. Dziecko mogło wykrwawić się i umrzeć. Paulina, matka dziewczynki, udzieliła zgody na operację i powiedziała, że „oddała dziecko w ręce Boga”.

Po zabiegu zbadano płuca Ximeny i stwierdzono gruźlicę. Dziewczynka patrzyła tępym wzrokiem i nie reagowała na słowa matki. Wtedy przeniesiono ją na oddział intensywnej terapii. Lekarze poinformowali matkę, że dziecko miało drgawki. Widząc Ximenę w takim stanie, kobieta zaczęła się gorąco modlić. Mimo zastrzyków podawanych przez pielęgniarki, konwulsje nie ustawały. Zrobiono tomografię. Nic się nie zmieniło. Poinformowano matkę, że dziewczynka jest już w stanie wegetatywnym. Wprowadzono ją w stan śpiączki i dano 72 godziny, aby sprawdzić, czy pozostanie przy życiu, ponieważ 90 procent jej mózgu było już martwe.

Tak oto jej matka relacjonuje finał tej historii: „Codziennie chodziliśmy na Mszę Świętą, prosząc Boga o cud za wstawiennictwem Joselito. Przed odłączeniem Ximeny od aparatury podtrzymującej życie poprosiłam, by pozwolono mi przy niej być. Objęłam ją, odłączono maszyny… W tej chwili złożyłam moje dziecko w ręce Boga i powierzyłam je wstawiennictwu Joselito. I nagle Ximena otworzyła oczy i uśmiechnęła się do mnie. Spojrzała na lekarzy i zaczęła się śmiać razem z nimi. Personel medyczny nie potrafił wyjaśnić tego, co się stało, bo z punktu widzenia medycznego zrobiono już wszystko, co było możliwe. Wtedy stwierdzono, że stał się cud”.

Lekarze zabrali dziewczynkę na badania, zrobili jej kolejną tomografię i ku ich zdziwieniu okazało się, że 80 procent mózgu odzyskało swoją funkcję. Następnego dnia wykonano kolejny test. Mózg był już prawie całkowicie zdrowy. Lekarze powiedzieli, że być może dziewczynka nie będzie potrafiła ssać, ale ona ochoczo opróżniła butelkę. Mówili, że w następstwie doznanego udaru mózgu być może nie będzie mogła chodzić ani mówić. Jednak wbrew wszelkim prognozom, dzięki Bogu i wstawiennictwu świętego Joselito Ximena zupełnie wyzdrowiała i czuje się wspaniale.

O. Luis Laureán Cervantes; tłum. Monika Higueras-Gutowska

Nasz Dziennik