logo
logo

Zdjęcie: arch. / -

Dyktator medialny

Środa, 4 stycznia 2017 (18:22)

Jerzy Borejsza trząsł polityką kulturalną Polski Ludowej.

Starszy rodzony brat osławionego Jacka Różańskiego (Icka Józefa Goldberga), Nioma (Beniamin) Goldberg (1905-1952) otrzymał staranne wykształcenie w syjonistycznej rodzinie żydowskiej. Była to bardzo częsta droga kariery ówczesnej zradykalizowanej młodzieży żydowskiej – od syjonizmu do komunizmu. Czasami – również z powrotem (ale dopiero pod koniec życia następował powrót do korzeni). Część jego bliskiej rodziny związana była z ruchami rewolucyjnymi w Rosji.

Ukończył żydowskie gimnazjum (z językiem hebrajskim), ale matury nie uzyskał. Od 13. roku życia działał w syjonistycznej organizacji młodzieżowej Haszomer Hacair. Miesiąc przed maturą został aresztowany na granicy polsko-niemieckiej, już wtedy związany był z młodzieżowymi organizacjami rewolucyjnymi. Był działaczem m.in. prosowieckiej młodzieżówki „Pionier”, nielegalnej w II RP. Nioma redagował pismo tej organizacji „Pionier”. Za działalność kryptokomunistyczną został ponownie aresztowany, ale ojciec pomógł mu wydostać się z kłopotów i wysłał do Paryża. Tam szybko zaistniał w kręgach anarchistycznych, został nawet członkiem Międzynarodowego Biura Anarchistycznego i równocześnie działał w Anarchistycznej Federacji Polski, która miała swe legalne zaplecze wydawnicze i organizacyjne w Paryżu. Od marca 1925 r. był redaktorem pisma tej organizacji (pod nazwą „Najmita”), które wprost nawoływało do siłowego obalenia legalnych władz II RP.

Skrajny komunista

Po powrocie do Polski odbył obowiązkową służbę w Wojsku Polskim (zakończył ją jako st. strzelec – później w „ludowym” WP został od razu oficerem). W 1929 r. wstąpił do nielegalnej Komunistycznej Partii Polski, która była odnogą sowieckiej konspiracji światowej i podlegała bezpośrednio Kominternowi w Moskwie. Od tej pory już do końca życia działał na płaszczyźnie komunistycznej propagandy i agitacji, nabierając doświadczeń w tej dziedzinie, co okazało się później niezwykle przydatne, gdy kładł podwaliny pod zakłamaną propagandę w Polsce Ludowej.

Za działalność w KPP, skierowaną przeciwko suwerenności i niepodległości Polski, był kilkakrotnie więziony. Za każdym razem wracał jednak do komunistycznej konspiracji, pnąc się coraz wyżej w nielegalnych strukturach tej partii. Równolegle do konspirowania zajmował się publicystyką legalną. Mając dojścia i możliwości, zamieszczał swe agitacyjne utwory m.in. w lewicowych „Wiadomościach Literackich”, „Skamandrze”, „Sygnałach”.

Ciekawym epizodem jego życia był okres tuż przed wybuchem II wojny światowej. Po rozwiązaniu KPP przez Stalina Beniamin Goldberg został współtwórcą tzw. Klubów Demokratycznych, z których z czasem wyłoniło się Stronnictwo Demokratyczne, partia polityczna uchodząca za reprezentację polityczną „postępowej inteligencji”. Ta partia istnieje do dziś, choć już żadnej roli politycznej w naszym życiu nie odgrywa. W istocie była to od początku sowiecka agentura, choć nie wszyscy „pożyteczni idioci” musieli sobie z tego dokładnie zdawać sprawę… Sporo szczegółów na ten temat ujawnił m.in. komunistyczny dysydent Aleksander Wat.

Na usługach Sowietów

Po wybuchu II wojny światowej i zajęciu wschodniej Polski przez Sowietów Beniamin Goldberg znalazł się we Lwowie. Jako przedwojenny komunista czuł się tam jak ryba w wodzie. Dobrowolnie przyjął sowieckie obywatelstwo (przez co automatycznie wyrzekł się polskiego!). Już w listopadzie 1939 r. Sowieci mianowali go dyrektorem Ossolineum. W komunistycznym Wydawnictwie Mniejszości Narodowych był redaktorem podręczników szkolnych w języku polskim – były one Sowietom potrzebne, bo proces rusyfikacji podbitej ludności rozłożony był z oczywistych powodów na lata. Z entuzjazmem przyłączył się do czołobitnych oświadczeń, z radością witając „przyłączenie” tzw. Ukrainy Zachodniej do Związku Sowieckiego. Były to akty zdrady, za które w wolnej Polsce byłby bardzo surowo rozliczony. Jedną z nagród za kolaborację było przyjęcie go w szeregi Związku Sowieckich Pisarzy Ukrainy.

Po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej, gdy dwaj najlepsi sojusznicy skoczyli sobie do gardeł, początkowo znalazł się na froncie, ale w 1943 r., gdy Sowieci rozpoczęli budowę zrębów Polski Ludowej, został odwołany do Moskwy, gdzie współtworzył tzw. Związek Pa- triotów Polskich, zalążek sowieckiego ośrodka dyspozycji dla ponownej zdobyczy, tym razem całej Polski, bez konieczności dzielenia się nią z Niemcami. W ramach ZPP Goldberg redagował sowieckie gadzinówki: „Nową Polskę” i „Nowe Widnokręgi”. Został przekazany do tworzącej się 1. Dywizji im. T. Kościuszki. Dosłużył się tam pośpiesznie stopnia… majora w pionie polityczno-wychowawczym. Była to partia w ramach wojska przeznaczona do kontroli politycznej żołnierzy i ich indoktrynacji.

Miłosz w orbicie nowej władzy

W 1944 r. został formalnie przyjęty do PPR. W Polsce Ludowej zaistniał jako… Jerzy Borejsza, co było wynikiem „spolszczania” sowieckiej i komunistycznej kadry nowych władz. W 1945 r. został mianowany „posłem” do tzw. Krajowej Rady Narodowej, która miała być namiastką komunistycznego parlamentu. Swe ambicje, ale też zadania, wyznaczone przez partyjnych i sowieckich zwierzchników realizował na polu propagandowym. Stworzył codzienną gazetę „Rzeczpospolita” – jako organ PKWN, oraz tygodnik „Odrodzenie”, który miał przyciągać przedwojenną lewicową inteligencję do nowych władz.

Chętnych niestety nie brakowało, władza dysponowała ogromnymi przywilejami, które po trudnych i głodnych latach okupacyjnych stanowiły atrakcyjną przynętę dla kolaboracji. Przykładem może być Czesław Miłosz, który już w marcu 1945 r. (jeszcze trwała wojna!) wzywał swych nowych pryncypałów, aby w żadnym wypadku nie wydawać w Polsce… Pisma Świętego: „Skoro się szuka dobrych książek, nie polecałbym Biblii; jest to książka okrutna, krwawa i przygnębiająca”.

Goldberg vel Borejsza stał się rzecznikiem „rewolucji łagodnej”. W przeciwieństwie do swego brata zbrodniarza, płk. Józefa Różańskiego, był rzecznikiem jak najszerszego obłaskawiania warstw twórczych i zaprzęgnięcia ich do pracy dla nowego ustroju. W znacznym stopniu udało mu się to, bo od jego decyzji zależało, co i w jakim nakładzie będzie wydawane, a w ślad za tym szły określone gratyfikacje, nie tylko finansowe. Niektórzy z ówczesnych kolaborantów (bo współpraca w tym zakresie z marionetkami sowieckimi była zdradą) żyją do dziś i w kręgach, które wyrosły ze struktur władzy, promowani są jako „najprzedniejsza polska inteligencja”.

W 1944 r. stworzył ogromny koncern medialny: Spółdzielnię Wydawniczą „Czytelnik”, i stanął na jego czele. Stał się dyktatorem życia kulturalnego. Jednak już w 1948 r., po rozpoczęciu kolejnej fali wewnętrznych frakcyjnych rozgrywek w partii, jego rola zaczęła gasnąć. Nie pomógł już wszechwładny brat ubek. Borejsza został odwołany z funkcji prezesa „Czytelnika”.

Po ciężkim wypadku samochodowym w styczniu 1949 r. nie odzyskał już sił fizycznych. Zmarł w 1952 r. i jako komunistyczny dygnitarz został pochowany na warszawskich Powązkach, które były nekropolią narodową. W Wikipedii figuruje m.in. jako… „polski publicysta”.

Jego syn Jerzy W. Borejsza (publicysta i historyk) w 1989 r. został prezesem Rady Nadzorczej Spółdzielni Wydawniczej „Czytelnik”. Tu też historia zatoczyła koło, spółdzielnia jakby wróciła do rodziny.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Leszek Żebrowski

Aktualizacja 4 stycznia 2017 (20:10)

Nasz Dziennik