logo
logo

Zdjęcie: POMOC KOŚCIOŁOWI W POTRZEBIE/ -

Różańcowe zwycięstwo w Nigerii

Niedziela, 8 stycznia 2017 (20:18)

Z JE ks. Oliverem Dashe Doeme, biskupem Maiduguri w Nigerii, rozmawia Piotr Falkowski

Ksiądz Biskup w listopadzie 2015 roku przeżył niezwykłe spotkanie z Jezusem i Maryją. Pan Jezus podał Księdzu Biskupowi różaniec i powiedział, że Boko Haram „już nie ma”. Jakie są obecnie owoce tego niezwykłego wydarzenia?

– To nie ja powinienem mówić o owocach mojej wizji, lecz raczej lud Boży, dla którego jest ona przeznaczona. Ale chcę powiedzieć jedno. Kiedy ta wizja przyszła, prawie całe terytorium mojej diecezji znajdowało się pod kontrolą bojowników Boko Haram. A obecnie siły bezpieczeństwa całkowicie się z nimi uporały prawie na całym obszarze. Nie mówię tego jednak po to, żeby bronić autentyczności mojej wizji. Jezus i Matka Boża sami to uczynią.

Ale wciąż dochodzą informacje o nowych zamachach dokonywanych przez Boko Haram i inne organizacje terrorystyczne w Nigerii. Czyżby bezpieczna miała być tylko jedna diecezja? A może modlitwa jest zbyt słaba?

– Chodzi o coś innego. Rzeczywiście Boko Haram atakowało wiele miejscowości, zwłaszcza podkładając bomby. Ale już nie ma sytuacji, w której oni mają kontrolę nad jakimś określonym obszarem. I zwróćmy uwagę, że w tej wizji Jezus nie podał żadnego konkretnego czasu, kiedy Boko Haram zniknie. Powiedział tylko: „Boko Haram nie ma”. I ja nie mam żadnych wątpliwości, że Boko Haram zniknie, czy teraz, czy później. Jezus wskazał nam na modlitwę różańcową. Nie mnie oceniać, czy jest ona wystarczająco gorliwa. Ale każdemu życzę, żeby tu przyjechał i zobaczył życie modlitewne naszego ludu, zwłaszcza nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny. Nasz lud jest pogrążony w modlitwie. A czas, który wyznacza nasz Pan, jest zawsze najwłaściwszy.

Wiara katolików w diecezji Księdza Biskupa hartuje się w ogniu prześladowań i męczeństwa. To może jakoś umacniać? Wiemy, że liczba chrześcijan w Nigerii wzrasta.

– To, co zgotowało nam Boko Haram, spowodowało, że nasz lud stał się silniejszy w wierze. Zamiast odpływu wiernych nasze kościoły teraz co niedzielę wypełniają się wiernymi, zwłaszcza w wioskach, ale nawet w miastach. Coraz więcej ludzi zaczyna traktować sakramenty naprawdę poważnie. Myślę, że to jest lekcja, której Kościół na Zachodzie może się od nas nauczyć. Gdy liczebność chrześcijan w krajach Zachodu spada, u nas ma miejsce sytuacja odwrotna. Jak już powiedziałem, jako diecezja czy nawet jako poszczególne jednostki jesteśmy głęboko przywiązani do pobożności maryjnej. Co roku ponawiamy poświęcenie diecezji Niepokalanemu Sercu Maryi, corocznie na poziomie diecezjalnym jest uroczyście obchodzone święto Wniebowzięcia, odbywają się procesje różańcowe parafii i rodzin, trwa nieustanny kult w naszym maryjnym sanktuarium. Zachód powinien zwrócić się ponownie do Matki Bożej, a wiele chorób, na które cierpi, zniknie.

Wypróbowanym wskaźnikiem żywotności Kościoła są powołania.

– W naszej diecezji doświadczamy stałego wzrostu powołań kapłańskich i zakonnych. Na przykład w ubiegłym roku przyjęliśmy 9 kandydatów do wyższego seminarium duchownego, a z Bożej łaski w tym roku wyświęcę sześciu mężczyzn na kapłanów. Mamy też wiele młodych dziewcząt w zgromadzeniach żeńskich. Wszystko na chwałę Bożą!

Jakie są skutki tego, co w diecezji Księdza Biskupa zrobiło Boko Haram?

– Pod względem zniszczeń dokonanych przez powstanie Boko Haram diecezja Maiduguri jest najbardziej dotknięta. Obecnie to nasz lud jest najsilniej zraniony i zszokowany. W 2014 roku ponad 80 tys. katolików zostało wygnanych ze swoich domów rodzinnych, ponad 25 księży usunięto, podobnie więcej niż 35 zakonnic musiało opuścić swoje klasztory i ponad 200 katechetów zostało zmuszonych do odejścia ze swoich placówek apostolskich. Poza tym ponad 5 tys. katolików uciekło do sąsiedniego Kamerunu i są tam uchodźcami. Osławiona szkoła w Chibok, skąd porwano uczennice, także leży w naszej diecezji. Teraz jest w diecezji Maiduguri ponad 5 tys. wdów, których mężów zabiło Boko Haram, mamy też ponad 15 tys. sierot, także ofiar tej terrorystycznej organizacji.

Kim właściwie są terroryści z Boko Haram?

– Radykalne grupy islamskie w Nigerii są bardzo podobne do dżihadystów z Bliskiego Wschodu. To z tego powodu dwa lata temu Boko Haram przysięgło wierność Państwu Islamskiemu i uznało jego zwierzchnictwo. Ich programem jest przymusowa islamizacja całego świata. Usiłują narzucić swoje przekonania wszystkim ludziom poprzez terroryzm i przemoc.

Czy Boko Haram posiada duże poparcie wśród zwykłych muzułmanów w Nigerii?

– Sekta Boko Haram otrzymywała bardzo dużo pomocy, tak ludzkiej, jak i finansowej. Pewni potężni ludzie, zarówno w Nigerii, jak i z zagranicy, byli głównymi sponsorami Boko Haram. Ale obecnie już tej pomocy nie otrzymują. Dlaczego? Ponieważ sekta stała się dzikim lwem, który nie ma żadnego właściciela. Jej członkowie nie oglądają się już na swoich dawnych dobroczyńców, zabijają wszystkich: chrześcijan i muzułmanów. Więc sponsoring ze strony zamożnych islamistów się skończył. Jest to jedna z przyczyn postępującego osłabienia Boko Haram. Między Boko Haram a Państwem Islamskim były pewne kanały współpracy i pomocy, ale służby bezpieczeństwa są bardzo wyczulone na te kontakty i dość skutecznie im przeciwdziałają.

Władze mają wiarygodny plan walki z terroryzmem w Nigerii?

– I w tej dziedzinie zaszła pozytywna zmiana. Obecny rząd jest zdeterminowany, żeby Boko Haram całkowicie rozbić. Widać to doskonale po tym, jakie osoby zostały postawione na czele wojska i organów bezpieczeństwa. To są bardzo poważni i rozumni oficerowie. Ale wciąż występują niedostatki w uzbrojeniu i zaopatrzeniu naszych żołnierzy.

Jakie poza Boko Haram są największe problemy Nigerii?

– Nigeria obecnie przede wszystkim doświadcza ogromnej przemocy. Mamy plagę porwań. Na południu kraju dochodzi do kradzieży i niszczenia rurociągów ropy naftowej. Wioski na środkowych nizinach i częściowo na południu cierpią z powodu ataków koczowników z plemienia Fulbe. W końcu Boko Haram jest aktywne głównie na północnym wschodzie. Poza tym w kraju panuje głód wywołany recesją gospodarczą. Przyczyny przestępczości nie są wcale nadzwyczajne. Chciwość i egoizm zrodziły korupcję, która jest głównym źródłem dalszych nadużyć. Dlatego nasz kraj potrzebuje duchowej rewolucji.

Mimo swoich problemów i olbrzymiego natężenia terroru Nigeria nie jest w centrum uwagi zachodnich mediów, jak na przykład Syria. Co chciałby Ksiądz Biskup powiedzieć opinii publicznej w Europie, w katolickiej Polsce?

– Jako Kościół cierpiący potrzebujemy pomocy finansowej od ludzi dobrej woli na Zachodzie. Kolosalne zniszczenia dotknęły tak osoby, jak i majątek. Gdy teraz zaczyna powracać pokój, musimy odbudować Kościół fizycznie i duchowo. Dlatego zwracam się do rządów, instytucji kościelnych, rodzin i osób indywidualnych na Zachodzie o wsparcie w odbudowie naszego Kościoła. W odpowiedzi będziemy się za was modlić, by Bóg pomógł wam stawić czoła waszym wyzwaniom.

Dziękuję za rozmowę.


Pomoc dla Kościoła w Nigerii można ofiarować na konto:

Pomoc Kościołowi w Potrzebie
ING Bank Śląski o/Warszawa
31 1050 1025 1000 0022 8674 7759
z dopiskiem „Nigeria”

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu  „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Piotr Falkowski

Nasz Dziennik