logo
logo

Śladami NIEZŁOMNYCH

Władysław Stepnowski był szefem wywiadu NZW na terenie Ostrołęki i gminy Rzekuń Zdjęcie: Muzeum Żołnierzy wyklętych w Ostrołęce/ -

List do ojca

Poniedziałek, 6 marca 2017 (18:20)

Rodzina Stepnowskich

Przepraszam Pana, czy wie Pan coś może na temat mojego pradziadka Władysława Stepnowskiego? Wiem tylko, że został zamordowany i nic więcej, a tak bardzo chciałbym wiedzieć, kim był i dlaczego został zamordowany ojciec ośmiorga dzieci”.

Był marzec 1949 r. Do Władysława Stepnowskiego dotarła informacja, że jego syn Czesław jest ranny. Początkowo wydawało się, że postrzał w nogę nie powinien być groźny, ale stan rannego był coraz gorszy. Wysoka gorączka, utrata przytomności. Trzeba natychmiast zawieźć go do szpitala. Tylko gdzie? Do Ostrołęki nie można. Trzeba jechać do Warszawy. Tak też zrobił, wynajął samochód i 17 marca pojechali do Szpitala im. Dzieciątka Jezus. Tam Władysław opowiedział, że syn podkładał drzewo do paleniska, gdy nagle nastąpił wybuch, a przy Czesławie pojawiła się krew.

Władysław Stepnowski wracał z nadzieją, że może uwierzyli, choć nie to było w tym momencie najważniejsze. Obawiał się tylko, czy nie będzie jakiegoś zakażenia. Czy z nogą będzie wszystko w porządku?

Za dwa dni jedzie w odwiedziny do syna do szpitala. Nie uwierzyli, a informacja o pacjencie z raną postrzałową dotarła do służb bezpieczeństwa. Czesław został objęty obserwacją, a na odwiedzających już czekali ubecy. Władysław został zabrany natychmiast, a co ciekawe – nakaz aresztowania został antydatowany na 16 marca 1949 roku.

Zdrada

Początkowo odbyły się standardowe przesłuchania i padło: „Podajcie swój życiorys”.

„Nazywam się Władysław Stepnowski, urodzony 10 marca 1902 r. w Stepnie Starej, gm. Rzekuń, powiat Ostrołęka, syn Jana i Rozalii”. Był rolnikiem, posiadał 21-hektarowe gospodarstwo. W chwili aresztowania pełnił funkcję wójta gminy Rzekuń w powiecie Ostrołęka. Przed wojną, w latach 1924-1925, odbył służbę wojskową w 50. Pułku Piechoty Strzelców Kresowych w Kowlu. Kilka dni przed agresją niemiecką został zmobilizowany do Batalionu Obrony Narodowej „Kurpie”.

Po zakończeniu działań wojennych wrócił do domu, do rodziny na gospodarstwo. Rodzinę miał liczną. Ożenił się z Heleną z domu Borkowską, z którą miał ośmioro dzieci: Czesława (ur. 1923 r.), Antoniego (1925 r.), Henryka (1929 r.), Edwarda (1931 r.), Janinę (1938 r.), Ireneusza (1940 r.), Witolda (1942 r.) i Mieczysławę (1948 r.).

Początkowo śledztwo prowadzone przeciwko Władysławowi i jego synowi Czesławowi nie przynosiło większych rezultatów. Przesłuchania nie dawały wyniku, który pozwoliłby postawić poważniejsze zarzuty.

Przełom w sprawie nastąpił w czerwcu 1949 r. Do UB zgłosił się z propozycją współpracy Marian Gadziński „Zając”, członek struktur Narodowego Zjednoczenia Wojskowego (NZW). Jego obszerne zeznania pozwoliły na ukierunkowanie śledztwa pod kątem działalności Władysława Stepnowskiego w strukturach NZW kierowanych przez Witolda Boruckiego ps. „Dąb”, „Babinicz” jako szefa wywiadu na terenie Ostrołęki i gminy Rzekuń pod ps. „Jesion”. Czesław został oskarżony o działalność w strukturach NZW jako członek Pogotowia Akcji Specjalnej pod ps. „Longinus”.

Brutalne śledztwo

To jednak nie był koniec aresztowań w rodzinie Stepnowskich. Wkrótce zatrzymano dwóch kolejnych synów Władysława: Antoniego ps. „Wrzos” (również członka NZW) oraz 18-letniego Edwarda będącego jeszcze uczniem jednej z ostrołęckich szkół. Zarzucono mu przynależność do nielegalnej organizacji, choć według relacji mieszkańców Stepny Starej, jego jedyną winą był uszkodzony pistolet znaleziony przypadkiem podczas powrotu ze szkoły.

Te same relacje dostarczają kolejnych, wstrząsających informacji. Edward był katowany na oczach ojca, na którym próbowano wymóc zeznania i przyznanie się do współpracy z podziemiem. Co musiał czuć ojciec w takiej chwili? „Czy jeśli powiem, to przestaną? Czy będzie im cały czas mało?”.

W październiku 1949 r. Władysław został w celach śledczych przewieziony przez Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Ostrołęce do Więzienia Karno-Śledczego w Ostrołęce. Informacja ta dotarła do rodziny mieszkającej cały czas w Stepnie Starej i wlała wiele otuchy w ich serca. Zrodziła się ogromna nadzieja, że ojciec w końcu wróci do domu.

List pisany miłością

W archiwach IPN odnaleziony został przez prawnuka Władysława niezwykły list do ojca i męża. Już sam adres na kopercie przykuwa uwagę: „Władysław Stepnowski, Więzień”, nic więcej. Gdy czytałem go pierwszy raz, nie byłem w stanie dokończyć.

Stepna – Stara
19 X 1949 r.

Najukochańszy mój Tatusiu!

Piszę do Ciebie, Kochany Tato, te parę słów, przez ten martwy papier.

Kiedy mamusia powróciła od paczek z Ostrołęki i powiedziała, że Tatuś jest w więźniu, to Miecia zaczęła wołać, że tatuś idzie do domu, i zaczęła klaskać w rączki, że Tatuś przyniesie „byby i cucu”.

I otworzyła sobie drzwi i nic się nie bała, że jest wieczór, tylko szła do Tatusia. Teraz zawsze pisze listy do Tatusia.

Kochany Tatusiu! Żyjemy jak możemy, jesteśmy z Łaski Pana Boga zdrowe.

Do szkoły staramy się chodzić, chociaż nie tak często, bo musimy pomagać mamusi. Ale staramy się uczyć dobrze, aby Kochany Tatuś cieszył się z nas.

Jasia jest w piątym, Reniuś w trzecim, a Wituś w pierwszym oddziale. Chociaż jest urwis taki jak dawniej był.

Kochany Władziu, czekamy wszyscy na list od Ciebie, żebyś mógł odpisać jak najprędzej. U nas całą naszą rozrywką jest Miecia, ona wszystkim rządzi, zawsze chodzi i śpiewa, że tatuś przyjdzie.

Więcej nie mamy co pisać. Całujemy Cię, mężu i najdroższy nasz tatusiu, niezliczone razy Twoje ręce i nogi i czekamy, kiedy się zobaczymy. Zostań z Bogiem.

Co źle napisane, to wybacz, co będzie Ci potrzeba, to napisz.

Kochająca Cię żona i dzieci

 

Miecia nie miała jeszcze skończonych dwóch lat „i nic się nie bała, tylko szła do Tatusia”. Dziś jest jedynym żyjącym dzieckiem i nie może pamiętać tych dni ani swego Ojca.

Na kopercie znajduje się adnotacja „Czytany 13 11 1949”, nie wiemy tylko przez kogo. Czy wyłącznie przez służbę więzienną? Czy może jednak dotarł do Władysława? Według wielu byłych więźniów politycznych tamtych lat, tortury fizyczne można było znieść, przyzwyczaić się, ale najgorsze były tortury psychiczne. Nawet najtwardsi potrafili się załamać.

Wyrok

Wkrótce została przeprowadzona rozprawa przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie na sesji wyjazdowej w Ostrołęce. Wyrok w sprawie Władysława ogłoszono 21 listopada 1949 r. Mimo braku w akcie oskarżenia dowodów na bezpośredni udział w jakichkolwiek akcjach bojowych prowadzonych przez NZW uznano jego nieprzejednaną postawę w trakcie śledztwa jako wrogą nowemu ustrojowi.

Został skazany na karę śmierci. Wyrok wykonany został 13 stycznia 1950 r. w więzieniu na Rakowieckiej w Warszawie. W dokumentach znalazła się adnotacja: „Wyrok wykonano – należy pochować”.

Żona dopiero kilka lat później dostała suchą informację: „Skazany na karę śmierci – kara wykonana”. Miejsce pochówku do dziś jest nieznane.

Edward wkrótce został zwolniony z aresztu. Nigdy nie skończył szkoły. Antoni otrzymał karę wieloletniego więzienia. Wyszedł na wolność. Czesław otrzymał karę śmierci zamienioną wkrótce na dożywocie. Wyszedł na wolność w czasie tzw. odwilży. Miecia nigdy nie dostała od Taty „byby i cucu”.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Jacek Karczewski

Aktualizacja 6 marca 2017 (18:20)

Nasz Dziennik