logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Sponsorowanie michnikowszczyzny

Sobota, 11 marca 2017 (16:34)

Miliony z rządowych reklam nadal płyną do „Gazety Wyborczej” i TVN.

Mimo szumnych zapowiedzi proceder przekazywania przez ministerstwa i spółki Skarbu Państwa wielu milionów złotych za reklamę liberalnym mediom, takim jak „Gazeta Wyborcza” czy telewizja TVN, nadal był uprawiany w 2016 roku.

W przypadku mediów, którym przyświeca hasło „pecunia non olet”, to nie dziwi, chociaż codziennie w swych przekazach wylewają hektolitry nieczystości na obecnie rządzących. Szokuje jednak fakt, że są jeszcze tacy prawicowi politycy oraz prezesi spółek Skarbu Państwa, którym nie przeszkadza umieszczanie reklam w mediach kontestujących ich działania i ideowo sprzecznych z założeniami „dobrej zmiany”, co wprost uderza w dobro Polski. Tak samo niezrozumiałe dla elektoratu partii rządzącej są występy członków rządów i polityków PiS w programach TVN i Polsatu, które jedynie uwiarygodniają te stacje.

Trzeba również zauważyć, że efektywność kampanii reklamowych w takich mediach stoi pod dużym znakiem zapytania. Nasuwa się więc pytanie, czy nie mamy tu do czynienia po prostu z marnowaniem publicznych pieniędzy.

Miliony na Czerską

Jak wynika z danych Kantar Media, opublikowanych przez portal Wirtualnemedia.pl, tylko w pierwszym kwartale 2016 r. ministerstwa na reklamy w „Gazecie Wyborczej” przeznaczyły ponad 2 mln zł. To dało tytułowi kierowanemu przez Adama Michnika pozycję lidera wśród dzienników zamieszczających ministerialne reklamy. Zatem skąd lamenty w redakcji na Czerskiej? Czyżby niepomni na swoje publikacje liczyli na więcej funduszy?

Na drugim miejscu w pierwszym kwartale 2016 roku znalazł się „Dziennik Gazeta Prawna”, w którym ministerstwa wykupiły reklamy za prawie 1,2 mln zł. Tytuł ten jest wydawany przez spółkę Infor, w której 49 proc. udziałów ma szwajcarsko-niemiecki Ringier Axel Springer.

Dlaczego więc szef Axel Springer Mathias Doepfner w zamieszczonym ostatnio w serwisie Politico.eu artykule ocenia, że wolność mediów w Polsce jest zagrożona? Przecież współkontrolowane przez jego firmę tytuły w Polsce pomimo bardzo niechętnych wobec obecnego rządu publikacji są przez ten rząd obficie wspierane finansowo poprzez zamieszczane reklamy. W tym samym czasie tabloid „Fakt”, wydawany przez Ringier Axel Springer, był tytułem, w którym najwięcej reklam zamieściły spółki Skarbu Państwa, przeznaczając na nie prawie 1,7 mln zł. Wyprzedził tym samym „Gazetę Wyborczą”, w której spółki Skarbu Państwa wykupiły reklamy za blisko 1,2 mln zł.

Na reklamach z budżetów spółek Skarbu Państwa nieźle zarobił też „Dziennik Gazeta Prawna”, bo ponad pół miliona złotych. Wydawany samodzielnie przez Ringier Axel Springer „Przegląd Sportowy” otrzymał ponad 400 tys. zł.

W analizowanym okresie zastanawia także aktywność reklamowa ministerstw w czasopismach. Najwięcej zleceń, i to aż za 592 tys. zł, otrzymał tygodnik „Wprost”. Co ciekawe, obficie reklamowały się w tym tytule także spółki Skarbu Państwa, gdyż tylko w pierwszym kwartale 2016 r. zamieściły reklamy za 922 tys. zł.

Warto przypomnieć, że „Wprost” został założony w grudniu 1982 r., a więc w okresie stanu wojennego, i wówczas aktywnie wspierał PZPR. Po przełomie politycznym stałym felietonistą tygodnika przez wiele lat był Leszek Balcerowicz, a obecnie pisuje tam m.in. feministka Magdalena Środa. Zastanawia fakt, że w lutowym numerze, który w niewybredny sposób oczernił dyrektora Radia Maryja o. Tadeusza Rydzyka CSsR, zadebiutował jako felietonista jeden z czołowych polityków prawicy. Czyżby już zapomniano, że tygodnik „Wprost”, znany z permisywizmu moralnego, niejednokrotnie prowokował, a nawet obrażał katolików, np. umieszczając na okładce Matkę Bożą Częstochowską w masce gazowej?

Wspieranie „lewej nogi”?

Również liberalne stacje telewizyjne są mocno wspierane z budżetu państwa. Jak wynika z wyliczeń portalu Wirtualnemedia.pl, na podstawie danych cennikowych Kantar Media, kwota na reklamy wykupione przez ministerstwa i spółki Skarbu Państwa w TVN tylko w pierwszej połowie 2016 r. wyniosła prawie 4,7 mln zł, a w TVN24 ponad 1,5 mln zł. Polsat z kolei uzyskał w omawianym okresie ponad 14,9 mln zł, a Polsat News ponad 482 tys. zł.

Interesująco przedstawia się również analiza aktywności reklamowej w całym 2016 r. dużych spółek Skarbu Państwa przeprowadzona przez Wirtualnemedia.pl na podstawie danych Nielsen Audience Measurement. I tak bank PKO BP w stacjach TVN wykupił reklamy za ponad 18 mln zł, a w stacjach Polsatu za ponad 16,3 mln zł. Dodajmy, że władze Banku PKO BP zapowiedziały wycofanie wszelkich reklam dla TVN, co stanowi dobry przykład dla innych podmiotów.

W 2016 r. na głównej antenie Polsatu reklamowały się jeszcze m.in. Grupa Lotos (za 3,38 mln zł), Polska Grupa Energetyczna (za 3,16 mln zł), PKN Orlen (za 1,49 ml zł), Enea (za 1,44 mln zł), Grupa PZU (za 990 tys. zł).

Również na głównej antenie TVN nie brakowało reklam spółek Skarbu Państwa. Grupa PZU umieściła tam reklamy za 930 tys. zł, Enea za 200 tys. zł, PKN Orlen za 180 tys. zł.

Warto jednak zauważyć, że powyżej przedstawione dane to jedynie najbardziej spektakularne wydatki z budżetu państwa. Reklamy w mediach z publicznych pieniędzy zlecają również urzędy miast (chociażby Słupsk, kierowany przez zdeklarowanego homoseksualistę Roberta Biedronia, w „Gazecie Wyborczej”), urzędy marszałkowskie, wojewódzkie czy spółki komunalne, takie jak np. wodociągi. Dlatego też wskazane jest, aby obecnie rządzący przedstawili Polakom – którzy przecież tak mocno poparli ich w wyborach – szczegółowe rozliczenia także na reklamę w poszczególnych mediach. Jest bowiem sprawą oczywistą, że sprawujący pieczę nad państwowymi funduszami nie powinni ich wydawać w dowolny sposób, np. rzucający podejrzenie, że próbują zjednać sobie względy w mediach, które w swych przekazach niejednokrotnie stają w wyraźnej opozycji do nich samych, a nawet polskiej racji stanu.

Publiczne fundusze na reklamę powinny być kierowane do mediów, które szanują polską kulturę, wiarę naszych ojców. Decydujący o wydatkach ze Skarbu Państwa powinni również kierować się sprawiedliwością społeczną i działać tak, aby przeznaczane na reklamę fundusze budowały dobro wspólne poprzez wsparcie mediów o narodowym kapitale – a nie tych zarządzanych przez zagraniczne korporacje, które transferują zyski poza Polskę.

Również solidarność społeczna wymaga, aby wypracowane przez polskich obywateli i przekazane do wspólnego budżetu pieniądze powiększały majątek narodowy i służyły solidarnie wszystkim mieszkańcom Polski, a nie tylko medialnym oligopolom. Są to jedynie podstawowe wymogi, aby ład moralny zaczął być dostrzegalny także w obszarze reklamy opłacanej z naszych wspólnych pieniędzy. 

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Dr Paweł Pasionek, WSKSiM

Aktualizacja 12 marca 2017 (12:36)

Nasz Dziennik