logo
logo

jak kłamią media

Geotermia toruńska i inne dzieła powstałe przy Radiu Maryja budzą furię lewicy Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Ćwiczenia z propagandy

Poniedziałek, 13 marca 2017 (19:18)

Szkalujący o. dr. Tadeusza Rydzyka tekst we ”Wprost” jak w soczewce ukazuje różne techniki propagandy.

Przygotowując się niedawno do wykładu o dziewiętnastowiecznych księżach społecznikach wspierających polski program pracy organicznej w zaborze pruskim, siłą rzeczy musiałem raz jeszcze spojrzeć na osobę najwybitniejszego z tych kapłanów, księdza Piotra Wawrzyniaka (1849-1910), który pod koniec swojego życia, oprócz pozostawania patronem Związku Spółek Zarobkowych, stał na czele jedenastu organizacji i stowarzyszeń. Był m.in. dyrektorem Drukarni św. Wojciecha, przewodniczącym Polskiego Centralnego Komitetu Wyborczego na Rzeszę Niemiecką oraz prezesem Domu Zdrowia dla Kapłanów Katolickich w Zakopanem.

Potem wpadł mi w ręce artykuł opublikowany 20 lutego br. w tygodniku „Wprost” o ojcu Tadeuszu Rydzyku pt. „Ojciec milioner” i pomyślałem, że stosując poetykę autora rzeczonego artykułu, o księdzu Wawrzyniaku można by zupełnie inaczej napisać. Ot, chociażby, że „stworzył prawdziwe imperium biznesowe”, że „stał na czele jedenastu biznesów”, że „nie stronił od bezpośredniego angażowania się w kampanię wyborczą”, „wybudował ekskluzywny dom wypoczynkowy dla księży pod Zakopanem” (to o tzw. Księżówce) etc. Oczywiście na koniec można by dodać, że ksiądz Wawrzyniak „generalnie żył skromnie”, zauważając jednocześnie, że w prasie niemieckiej pisano o nim jako o „ministrze finansów nieistniejącego państwa polskiego”. Co mogłoby stanowić dobrą okazję do ogólnych rozważań nad koniecznością „znalezienia równowagi między zaangażowaniem duszpasterskim a biznesowym”.

Jak w złej recenzji

Artykuł we „Wprost” przypomina najgorszy, bo zakłamany rodzaj recenzji naukowych, których autorzy na kolejnych stronach swych opinii nie szczędzą krytycznych uwag pod adresem doktoranta czy habilitanta, by w ostatnim akapicie stwierdzić, że „pomimo tych krytycznych uwag, moja ogólna ocena jest pozytywna”. Zgodnie z wytycznymi Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów Naukowych taką recenzję należy uważać za negatywną albo zwrócić autorowi, by wyraźnie sformułował swoje stanowisko.

Podobnie we wspomnianym artykule. Od razu w oczy bije tytuł „Ojciec milioner”, potem na kolejnych stronach autor (Szymon Krawiec) snuje opowieść o „biznesach ojca Rydzyka”, by w ostatnim akapicie stwierdzić, iż „trzeba przyznać”, że ojciec Rydzyk „żyje skromnie”. Oczywiście żadna Centralna Komisja nie zajmuje się artykułami „Wprost”, co nie zmienia faktu, że Szymon Krawiec dostarczył wszystkim wykładowcom zajmującym się historią propagandy (do nich zalicza się piszący te słowa) doskonały materiał dydaktyczny, pokazujący jak w soczewce różne techniki propagandy (dezinformacji).

Powtórzenia, sugestie, hiperbolizacje

Autor przestrzega więc naczelnej zasady każdego propagandysty, która powiada, że w propagandzie nie chodzi o prawdę, ale o wiarygodność. Zasypuje więc nas danymi liczbowymi, nazwiskami, tak aby stworzyć wrażenie, że opublikowany materiał jest prawdziwy. Tyle że wszystko jest umieszczone w nieprawdziwym kontekście (i to jest kolejna naczelna zasada dezinformacji skrupulatnie przestrzegana przez autora wspomnianego artykułu), który jest podany w samym tytule i który mówi, że o. Tadeusz Rydzyk jest milionerem.

Równie starannie jest przestrzegana w artykule zasada, by mieszać prawdę z kłamstwem, tak aby ogólna wymowa tekstu była niekorzystna dla założyciela Radia Maryja. Kłamstwo, które w ostatnim akapicie sam autor zdaje się obnażać, zawarte już jest w tytule, a całość artykułu ma nieść jednoznaczny komunikat: ojciec Rydzyk to biznesy, biznesy i jeszcze raz biznesy.

Autor dobrze zna swój fach. Na uwagę zasługują bowiem śródtytuły zawierające przeważnie negatywny komunikat. „Spadająca słuchalność” – to o Radiu Maryja, „Uzdrowiciel z Torunia” – a więc pewnie jakiś oszust, a rzecz dotyczy geotermii, „Spór o dotację” – to o dotacji na prace nad geotermią, bezprawnie odebranej (jak orzekł sąd) przez rząd PO – PSL, „Z SLD do Radia Maryja” – sugestia jest taka, że kierunek odwrotny byłby lepszy, a tak prezydent Torunia jest co najmniej podejrzany z powodu braku niechęci do katolickiej rozgłośni, która działa w jego mieście.

Tak w praktyce wygląda „przekaz sugerowany”, o którym opowiada się studentom na wykładzie z dziejów propagandy i dezinformacji. Bo przecież wymienione przed chwilą śródtytuły (przy odrobinie dobrej woli) mogły wyglądać zupełnie inaczej: „Największa katolicka rozgłośnia w Polsce” – to o Radiu Maryja, „Geotermia, czyli szansa dla miasta” – o wodach geotermalnych w Toruniu, „Prezydent Torunia nie przeszkadza” – o postawie toruńskiego magistratu. Tyle że w propagandzie chodzi o kontekst i hiperbolizację (wyolbrzymienie).

Jedna z podstawowych technik propagandowych polega na powtarzaniu. We wspomnianym artykule jest ona bardzo często stosowana w odniesieniu do słowa „biznes” lub „biznesy”. Widać wyraźnie, że słowa te zostały uznane przez autora omawianego tutaj komunikatu propagandowego za słowa klucze, które należy wbić w umysł odbiorcy.

Wytrawni autorzy przekazów propagandowych wiedzą również o tym, że o wiele silniej niż słowo oddziałuje na umysł odbiorcy obraz. Zwróćmy uwagę na grafikę towarzyszącą artykułowi, która jest skonstruowana w sposób, w który zazwyczaj przedstawia się taką czy inną „ośmiornicę” biznesowych powiązań, często z wątpliwą konotacją. W środku o. Rydzyk, a wokół wianuszek „jego biznesów”, a wszystko nosi nagłówek „Imperium ojca Tadeusza Rydzyka”. A więc nie tylko milioner, ale również imperator.

W ten sposób czytelnik otrzymuje „właściwy” obraz o. Tadeusza Rydzyka, a przy tym autor artykułu może argumentować, że przecież podkreślał skromność osobistego życia redemptorysty. Liczy się jednak wymowa całości, która ma za zadanie wryć w umysł odbiorcy dwa wyrazy: „milioner” i „biznesy”. Pamiętajmy: w propagandzie prawda nigdy nie jest na pierwszym miejscu. Najważniejsza jest perswazja.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Prof. Grzegorz Kucharczyk

Aktualizacja 13 marca 2017 (19:20)

Nasz Dziennik