logo
logo

Zdjęcie: arch./ -

Eskalacja antypolonizmu

Sobota, 8 kwietnia 2017 (02:17)

Seria antypolskich aktów na Ukrainie w ostatnich tygodniach (głównie niszczenie pomników ofiar ukraińskich i sowieckich zbrodni na Polakach), zwieńczona ostrzelaniem konsulatu polskiego w Łucku, a więc atakiem terrorystycznym, została od razu zakwalifikowana przez polskich głównych specjalistów od stosunków polsko-ukraińskich jako działania rosyjskich specsłużb, nazywanych też tajemniczo „trzecią siłą”, gdy wszyscy wiedzą, o które państwo chodzi.

Nasi komentatorzy skupili się na rozważaniu rosyjskiego wykonawstwa bezpośredniego lub inspirowanego przez Rosję. Była też mowa o opłaceniu przez Rosję ukraińskich nacjonalistycznych ekstremistów.

Do szerzenia ostatniej wersji niewątpliwie posłużyła urządzona podobno kilkanaście godzin po ataku na łucki konsulat blokada międzynarodowej trasy między Lwowem a Rawą Ruską przez 150-osobową grupę wynajętych Ukraińców z transparentami w języku polskim, protestujących przeciwko ludobójstwu Polaków (?!). Media donoszą, że udawali Polaków, w rzeczywistości jednak nie udawali, lecz tylko trzymali transparenty, które porzucili, uciekając, gdy pojawiła się policja. Ten prymitywny spektakl, w przeciwieństwie do wszystkich antypolskich incydentów (poza ostrzelaniem konsulatu polskiego), został przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy wyjaśniony natychmiast. Miał go zorganizować rosyjski agent – przywódca radykalnej ukraińskiej organizacji „Nadżak” Mykoła Dulski, który… ukrywa się w Rosji.

Na tym nie kończy się „sprawność” i „mobilizacja” SBU, ponieważ już podano, że atak na konsulat i blokada drogi to powiązane ze sobą akcje, za którymi stoją rosyjskie specsłużby. Zdziwienie budzi w związku z tym niski poziom działania rosyjskiej agentury, którą dotąd stać było na bardziej skomplikowane, wyrafinowane i dobrze zamaskowane poczynania.

 

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Ewa Siemaszko

Aktualizacja 8 kwietnia 2017 (12:03)

Nasz Dziennik