logo
logo

Zdjęcie: / Reuters

Wybierajcie życie, abyście żyli (3)

Sobota, 6 maja 2017 (02:20)

Konferencja ks. kard. Roberta Saraha, wygłoszona na zaproszenie Fundacji im. Jérôme’a Lejeune’a 25 marca 2017, kościół św. Augustyna, Paryż

Drodzy Przyjaciele, dzisiaj nikt nie może okazać się nieczuły i obojętny wobec naglącego obowiązku obrony dzieci nienarodzonych. Ponad moralnym aspektem, który zabrania nam szkodzić jakiemukolwiek życiu ludzkiemu, zwłaszcza gdy jest ono niewinne i bezbronne, ochrona embrionu jest warunkiem sine qua non, by wydobyć całą cywilizację z barbarzyństwa i zapewnić ludzkości przyszłość. Najbardziej niesamowitym klinicznym objawem, pokazującym, że zmierzamy do przepaści i bezdennej otchłani, jest dramatyczna potęga odrzucenia życia. Człowiek w społeczeństwie konsumpcyjnym staje się coraz bardziej nieczuły na święty szacunek dla życia ludzkiego. Już nie rozumie, że osoba ludzka może być absolutem, którym nie mamy prawa manipulować tak, jak nam się podoba.

Gdyby Profesor Lejeune żył jeszcze na tym świecie, wciąż broniłby nienaruszalnej godności osoby ludzkiej, tak jak stale to czynił. Przeciwstawiałby się więc fałszywemu i skandalicznemu „małżeństwu” homoseksualnemu, szaleństwom, jakimi są PMA [medycznie wspomagana prokreacja] i GPA [kontrakty z tzw. matkami surogatkami], i z niespożytą energią zwalczałby obłędną i śmiercionośną teorię tzw. gender. Profesor Lejeune widział zresztą i rozumiał konsekwencje legalizacji aborcji w 1975 roku. Z czasem aborcja stała się zresztą „pseudoprawem kobiety”, toteż Profesor już drżał w obawie o los „swoich” dzieci z trisomią, które faktycznie są dzisiaj eksterminowane, jak bowiem Państwu wiadomo – a władze uznają za nieszczęsne zwycięstwo – 96 proc. spośród nich jest skazywanych na śmierć przez aborcję. To straszne, zbrodnicze i świętokradzkie!

Aberracje nauki

Jérôme Lejeune, wybitny genetyk, rozumiał również, do jakich prometejskich aberracji doprowadzą nas wszelkie manipulacje genetyczne, poczynając od badań nad embrionami, „a priori” zagrożonymi zniszczeniem, gdyż nowa ustawa, przegłosowana 6 maja 2013 roku przy niemal powszechnej obojętności, otwarcie dopuszcza badania nad embrionem i praktycznie już nie stawia granic niszczeniu embrionów tzw. nadliczbowych, podczas gdy poprzednia ustawa z 6 sierpnia 2004 roku jeszcze przewidywała system zakazów z wyjątkami dopuszczonymi przez Agencję Biomedyczną… nie mówiąc już o transhumanizmie, który jest przerażający: jak daleko zajdziemy w tym wyścigu do piekła?

Transhumanizm oznacza bowiem, że „poszerzenie człowieczeństwa” będzie triumfem eugenizmu i selekcji najlepszego materiału genetycznego ze wszystkich istot, by utworzyć idealnego nadczłowieka. Dzięki naukom technologicznym transhumanizm ziści prometejskie marzenie nazizmu. Czy tak jak w nazizmie pojawi się rasa panów? Jeśli tak, to według jakich kryteriów? Co w takim przypadku będzie z „podludźmi”, według terminologii nazistowskiej, których pracę zastąpią roboty? Te pytania przerażają i mrożą krew w żyłach.

Najbardziej bezbronni

Odmowa przyjęcia i pozostawienia przy życiu tych, którzy przeszkadzają, a więc nie tylko dziecka poczętego i „niechcianego”, jak w kółko powtarzają zwolennicy aborcji, lecz także osoby upośledzonej, chorego w terminalnym stadium choroby, osoby w podeszłym wieku, która stała się niepełnosprawna, ta odmowa objawia głęboką nieznajomość wartości każdego życia ludzkiego, stworzonego, a zatem chcianego przez Boga.

W encyklice „Evangelium vitae” święty Papież Jan Paweł II stwierdza, że „stoimy tu wobec rzeczywistości […], którą można uznać za prawdziwą strukturę grzechu: jej cechą charakterystyczną jest ekspansja kultury antysolidarystycznej, przybierającej w wielu wypadkach formę autentycznej ’kultury śmierci’. […] Człowiek, który swoją chorobą, niepełnosprawnością lub – po prostu – samą swoją obecnością zagraża dobrobytowi lub życiowym przyzwyczajeniom osób bardziej uprzywilejowanych, bywa postrzegany jako wróg, przed którym należy się bronić albo którego należy wyeliminować. Powstaje w ten sposób swoisty ’spisek przeciw życiu’” (nr 12).

A Papież Franciszek bez ogródek, jak to ma w zwyczaju, wprost mówi o „kulturze odpadów”: „Niestety, przedmiotem odrzucania nie są tylko pokarm czy dobra zbywające, ale często same istoty ludzkie, które są ’odrzucane’, jakby były ’rzeczami niepotrzebnymi’”. I dodaje: „Zgrozę budzi sama myśl, że są dzieci, które nigdy nie będą mogły zobaczyć światła – ofiary aborcji”1. W adhortacji apostolskiej „Evangelii gaudium” („Radość Ewangelii”) z 24 listopada 2013 roku Ojciec Święty stwierdza, że: „Pośród tych ubogich, o których Kościół chce troszczyć się z upodobaniem, są również dzieci mające się narodzić; są one najbardziej bezbronne i niewinne ze wszystkich, a dzisiaj chce się je pozbawić ludzkiej godności, aby robić z nimi to, co się chce, pozbawiając je życia i ustanawiając prawa, by nikt nie mógł temu przeszkodzić. Aby lekceważąco ośmieszyć podejmowaną przez Kościół obronę życia nienarodzonych, często przedstawia się jego postawę jako coś ideologicznego, obskuranckiego i konserwatywnego. A przecież obrona rodzącego się życia jest ściśle związana z obroną jakiegokolwiek prawa człowieka. Zakłada ona przekonanie, że każda ludzka istota jest zawsze święta i nienaruszalna w jakiejkolwiek sytuacji i w każdej fazie swego rozwoju” (nr 213). Papież Franciszek wzywa nas w ten sposób do powszechnej mobilizacji w obronie życia: kiedy mówi o Kościele, który jest jak lazaret czy „szpital polowy” po bitwie, ma na myśli przede wszystkim bitwę o przetrwanie ludzkości, straszliwie zranionej na ciele i na duszy; u jej wezgłowia trwa Matka Kościół.

Życie – dar od Boga

Profesor Lejeune, bardziej niż jakikolwiek inny lekarz, przyjmował w swoim „szpitalu polowym”, w szpitalu im. Neckera dla chorych dzieci, takich jak to cytowane przeze mnie, dziesięcioletnie dziecko, zranionych przez życie, którzy przychodzili z rodzicami szukać pociechy i odwagi, by iść do przodu i jeszcze mieć nadzieję; szpital im. Neckera, ten współczesny „lazaret”, nadal jest wspaniałym dziełem miłości i współczucia. Profesor Lejeune umiał zalewać oliwą miłosierdzia i winem prawdy, która wyzwala2 (por. Łk 10,34), rany tej części ludzkości, bezbronnej i ignorowanej przez możnych tego świata, w owym szpitalu, „przytułku”, będącym także „gospodą” z przypowieści o dobrym Samarytaninie; wiemy, że gospoda jest tutaj alegorią Kościoła, naszej Matki.

Korzystam z tej okazji, by pozdrowić i podziękować wszystkim stowarzyszeniom, które cierpliwie i wbrew wszystkiemu działają, aby życie było krzewione i chronione, tak samo jak rodzina, która jest sanktuarium życia. Życie jest darem od Boga, darem, który Bóg powierzył rodzinie. A zatem to właśnie w rodzinie życie znajduje swe źródło, znajduje środowisko, które odpowiada zarówno jego godności, jak i przeznaczeniu. Stąd świętość życia i szacunek, na jaki ono zasługuje, dwa imperatywy, które każde prawodawstwo godne tego miana musi uznać i wspierać, także tutaj, we Francji, która jest najstarszą Córą Kościoła. Ponieważ w życiu każdej osoby ludzkiej, nawet najsłabszej i najbardziej poranionej, obraz Boga jaśnieje i objawia się w całej pełni wraz z przyjściem i z Wcieleniem Jezusa, Syna Boga Zbawiciela. Odtąd każdy człowiek jest powołany do pełni życia, które sięga znacznie dalej niż wymiary jego ziemskiej egzystencji, gdyż jest udziałem w życiu samego Boga. Takie przekonanie żywił Profesor Lejeune i takie jest dzisiaj niezachwiane przekonanie Fundacji, która nosi jego imię.

Kochaj bliźniego

Na zakończenie chciałbym przekazać Państwu do rozważania jasną refleksję Profesora Jérôme Lejeune’a, będącego wzorem lekarza – naukowca genetyka i praktyka – który nie bał się mówić prawdy w porę i nie w porę3:

„Nie ma człowieka przez duże C. Są ludzie, osoby i każda z nich zasługuje na szacunek. Jeśli każdy chce uronić łzę nad kondycją Człowieka, jeśli wielkie umysły pysznią się wielkimi wzlotami, mówiąc o prawach Człowieka, to niewiele się troszczą o każdego człowieka, chyba że kierują się podstawowym prawem miłości – to słowo jest w dzisiejszych czasach bardzo zniesławiane, a przecież nie można go zastąpić żadnym innym, gdyż miłość obejmuje wszystkich i każdego, a nade wszystko tego, kto właśnie znajduje się obok nas, ’bliźniego’, jak nam mówią nasze katechizmy”.

Dziękuję Państwu za uwagę.


 

Śródtytuły pochodzą od redakcji.
1 Papież Franciszek, Przemówienie do korpusu dyplomatycznego, 13 stycznia 2014, „L’Osservatore Romano”, wyd. polskie, nr 2/2014, s. 18.
2 „Wtedy powiedział Jezus do Żydów, którzy Mu uwierzyli: ’Jeżeli trwacie w nauce mojej, jesteście prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli’” (J 8,31-32).
3 „Głoś naukę, nastawaj w porę i nie w porę, wykazuj błąd, napominaj, podnoś na duchu z całą cierpliwością w każdym nauczaniu. Przyjdzie bowiem chwila, kiedy zdrowej nauki nie będą znosili, ale według własnych pożądań – ponieważ ich uszy świerzbią – będą sobie mnożyli nauczycieli. Będą się odwracali od słuchania prawdy, a obrócą się ku zmyślonym opowiadaniom. Ty zaś czuwaj we wszystkim, znoś trudy, wykonaj dzieło ewangelisty, spełnij swe posługiwanie! Albowiem krew moja już ma być wylana na ofiarę, a chwila mojej rozłąki nadeszła. W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkim, którzy umiłowali pojawienie się Jego” (2 Tm 4,2-8).

 

 

 

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w wersji elektronicznej

tłum. Agnieszka Kuryś

Nasz Dziennik