logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Jakub Parys/ Nasz Dziennik

Zachód może się rozbić o rafę relatywizmu

Wtorek, 9 maja 2017 (20:49)

Homilia ks. kard. Roberta Saraha wygłoszona 25 marca 2017 roku w kościele św. Augustyna w Paryżu. 

Drodzy Bracia i Siostry!

Czwarta niedziela Wielkiego Postu, niedziela Laetare, to niedziela radości. Owa radość jest wyprzedzeniem radości Wielkiej Nocy i ma płynąć z krzyża. Niedziela radości jest naznaczona także tematem światła. To słowo klucz Listu św. Pawła do Efezjan, który wysłuchaliśmy. List ten odnosi się do sakramentu chrztu, który czyni nas dziećmi światłości, czyli członkami Mistycznego Ciała Chrystusa, którym jest Kościół. Sobór Watykański II definiuje Kościół jako światłość narodów, lumen gentium. A nas, ochrzczonych, Jezus wzywa, mówi nam: „Wy jesteście światłem świata. […] Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” [Mt 5,14.16].

Dla tych, którzy przyjmą chrzest w Wielkanoc, skrutynia tych dni obejmują katechezę o ciemnościach wywołanych przez grzech pierworodny, który Adam i Ewa nam przekazali i w którym są oni w pewien sposób dotąd pogrzebani. Ten dzień przynosi nam także katechezę o zbawieniu w Jezusie Chrystusie, który umarł i zmartwychwstał, ponieważ w dzień ich chrztu, w najbliższą noc paschalną, ci dorośli ludzie zostaną oświeceni światłością, która płynie z chwały Ojca, światłością, którą jest sam Jezus Chrystus, Odkupiciel ludzkości, Wschodzące Słońce, które nocą wyłania się z grobu i które od tej chwili prosi, byśmy w Nie uwierzyli. To On nas zbawia z naszego zaślepienia, otwiera nam oczy, byśmy poznali chwałę Ojca. „A to jest życie wieczne, mówi Jezus do swego Ojca, aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa. Ja Ciebie otoczyłem chwałą na ziemi przez to, że wypełniłem dzieło, które Mi dałeś do wykonania. A teraz Ty, Ojcze, otocz Mnie u siebie tą chwałą, którą miałem u Ciebie wpierw, zanim świat powstał. Objawiłem imię Twoje ludziom, których Mi dałeś ze świata. Twoimi byli i Ty Mi ich dałeś, a oni zachowali słowo Twoje” [J 17,3-6]. Jestem w nich uwielbiony.

W dzisiejszej Ewangelii nie brak humoru. Okazuje się, że jedynym człowiekiem, który naprawdę widzi, jest niewidomy od urodzenia. Wszyscy inni, czyli faryzeusze, sąsiedzi, a nawet rodzice tego człowieka, w taki czy inny sposób trwają w mroku i w ciemnościach, które ukrywają przed nami Boga. Bowiem to oczy wiary pozwalają nam widzieć jasno, czyli umieć rozpoznać Jezusa Chrystusa, prawdziwego Boga i prawdziwego Człowieka, naszego Pana i Odkupiciela. W Prologu Ewangelii św. Jana czytamy: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się stało, [z tego], co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła” [J 1,1-5].

Widzicie, drodzy Bracia i Siostry, gdy zbliżają się święte dni, gdy zbliża się wielka światłość paschalna Jezusa, który wychodzi z mroków śmierci, Kościół stawia nam przed oczy historię niewidomego od urodzenia. Kiedy rozważamy cudowne interwencje Jezusa, zazwyczaj to sami chorzy lub ich bliscy ruszają z miejsca, zbliżają się do Jezusa, prosząc o uzdrowienie. Tutaj, wyjątkowo, Jezus zauważa niewidomego, podchodzi do niego, pluje na ziemię i robi błoto ze śliny, kładzie mu je na oczach ze słowami: „Idź, obmyj się w sadzawce Siloam”, co po hebrajsku oznacza: Posłany. Żądając od niewidomego, by poszedł i obmył się w sadzawce, Jezus nam uświadamia, że woda z sadzawki Siloam prefiguruje zdroje chrzcielne, które włączyły nas w Niego i w Jego Ciało Mistyczne, czyli w Kościół. Chrzest czyni z nas posłanych na misję, do naszych rodzin, do naszych środowisk pracy, do dzisiejszego świata, do tego świata, który odrzuca Boga, do tego świata, który znieważa Boga, do tego świata, który nie potrzebuje Boga.

„Jak mój Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam”. Wszyscy dziś słyszymy to słowo Jezusa, wszyscy jesteśmy posłani. I musimy iść bez lęku, bez obaw, bez zawstydzenia. Posyła nas Bóg. Ale dlaczego Jezus posyła niewidomego od urodzenia do sadzawki Siloam? Jakie znaczenie ma ta misja? Oto więc sens tej misji i sens żądania Jezusa: Jezus, który nie jest po prostu cudotwórcą, ale jest Mesjaszem, Bożym Posłańcem, żąda od niewidomego od urodzenia, by współdziałał ze swoim uzdrowieniem, by podjął wysiłek, zamiast biernie czekać, a więc by doszedł do sadzawki Siloe, żeby się w niej obmyć. I w przeciwieństwie do Adama, pierwszego człowieka, który okazał nieposłuszeństwo, sprzeciwił się woli Boga, pogrążając się w pysze i kłamstwie, niewidomy od urodzenia jest posłuszny Jezusowi. Dzięki temu natychmiast zostaje uzdrowiony.

Oznacza to, że przez chrzest jesteśmy zanurzeni w zdrojach Miłości trynitarnej. Otrzymujemy Ducha Świętego, który nas odradza, zmazując grzech pierworodny, przywraca nas do życia, w światło Chrystusa, który prowadzi nas do Ojca. Tak jak mówi prorok Izajasz, „naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków światło zabłysło” [Iz 9,1]. Słyszeliśmy te słowa w noc Bożego Narodzenia. Eschatologiczna światłość, obiecana w Piśmie Świętym Starego Testamentu, stała się rzeczywistością. U Zachariasza Jezus od samego narodzenia jest Wschodzącym Słońcem, które przyszło nas nawiedzić. I jest tu, w sercu tej Eucharystii, by nas nawiedzić. Chce nas wyzwolić z naszego zaślepienia, z naszych ciemności. Również dla Symeona jest On „Światłem na oświecenie pogan”, tym światłem, w które Bóg się odziewa „jak w płaszcz”, według Psalmu 103, i jest Słowem Bożym, które „oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi” [J 1,9]. Trzej Apostołowie, Piotr, Jakub i Jan, mogą kontemplować to światło podczas Przemienienia. Istotnie, w Poranek Wielkanocny anioł przyobleka się w światłość. „Postać jego jaśniała jak błyskawica, a szaty jego były białe jak śnieg” [Mt 28,3]. Spowity tym samym jaśniejącym światłem Jezus ukazuje się św. Pawłowi na drodze do Damaszku. I wreszcie, w Bożej światłości żyją aniołowie i święci w niebiańskim Jeruzalem. „I Miastu nie trzeba słońca ni księżyca, by mu świeciły, bo chwała Boga je oświetliła, a jego lampą – Baranek”. Jasność niebiańskiego miasta promienieje na wybranych, gdyż „już nocy nie będzie. A nie potrzeba im światła lampy ani światła słońca, bo Pan Bóg będzie świecił nad nimi i będą królować na wieki wieków” [Ap 21,23; 22,5].

Nie mogę się powstrzymać, by wam nie przypomnieć szczególnie w tym roku, gdy obchodzimy setną rocznicę objawień Najświętszej Maryi Panny w Fatimie, że wszystkie objawienia Matki Bożej są otoczone aureolą światłości, Bożej światłości: zarówno w La Salette, gdzie Melania i Maksymin widzą, jak Matka Boża wylewa łzy, które są jak perły rosy, jak i w jaśniejącej światłości w Fatimie, gdzie przed wielkim cudem słońca, 13 października, światło jest wszechobecne, toteż troje pastuszków mówi, że Anioł Portugalii jest jakby wycięty ze światła, a sama Matka Boża jest bardziej jaśniejąca niż słońce.

My, chrześcijanie, skoro Jezus mówi, że jest światłością świata, mamy być jakby wycięci ze światła. Pozwólcie mi jako Prefektowi Dykasterii odpowiedzialnej za Liturgię, że krótko wspomnę o świetle nawiedzenia paschalnego, które – jak wiecie – obejmuje obrzęd poświęcenia świecy paschalnej, poprzedzony poświęceniem nowego ognia. Przez ten obrzęd śmierć Jezusa i Jego zmartwychwstanie zostają wyrażone w sposób bardzo znaczący w ogniu i w wielkiej świecy paschalnej, która symbolizuje Chrystusa zmartwychwstałego, Alfę i Omegę, a świece przyniesione przez wiernych i zapalone od paschału, gaszone i ponownie zapalone podczas długiej Wigilii i Rezurekcji. Światło, które przedstawia Chrystusa, rozświetla nasze życie, oświeca naszą codzienną drogę pośród świata ciemności, wrogości, odrzucenia światła, obojętności na Boga i odrzucenia Jego słowa życia i mądrości. To światło, jakie Chrystus ma uczynić z każdego z nas, światło, które oświeca i uspokaja świat coraz bardziej barbarzyński i bezlitosny dla najsłabszych.

Drodzy Bracia i Siostry, w naszych czasach świetlane świadectwo chrześcijan napotyka to samo niezrozumienie czy wręcz tę samą wrogość, jaką okazywali sąsiedzi, rodzice i faryzeusze z Ewangelii o niewidomym od urodzenia. Profesor Lejeune – przepraszam, że jeszcze o nim mówię podczas tej Eucharystii – którego dzisiaj wspominamy, przez swoje przywiązanie do niezrównanej wartości życia ludzkiego znajdował się w samym środku debaty na temat legalizacji aborcji. Postępował jako prawdziwe dziecko Boże, jako dziecko światłości, toteż zderzył się z „sąsiadami” z naszych czasów, w kontekście kulturowym naznaczonym przez scjentyzm. On, wybitny genetyk, odważnie piętnował te ciasne i materialistyczne umysły, które już nie umieją przyjąć tajemnicy stanowiącej część naszego życia ani dostrzec wpływu Boga w ludziej egzystencji. Wobec ludzi takich jak rodzice niewidomego od urodzenia, o których nam mówi Ewangelia dzisiejszej niedzieli, ludzi, którzy „świecą” odwagą – mam tu na myśli niektórych parlamentarzystów, a szerzej: przywódców politycznych i religijnych oraz medialnych – Profesor Lejeune dał dowód spójności chrześcijanina, który odważnie i heroicznie łączy swoje przekonania ze swoimi czynami. Czyż nie mówił: „Wiara mówi nam, by respektować obraz Boga, nadzieja pomaga nam go chronić, a miłość osądza wszystko”? I wreszcie, faryzeuszom naszych czasów, potęgom tego świata, które nie mogą znieść, by je stawiać przed światłem prawdy i jaśniejącą tajemnicą życia ludzkiego, Jérôme Lejeune przeciwstawiał niewinną prostotę, rozbrajającą nawet najbardziej zdecydowanych przeciwników. Święta Teresa z Lisieux opisuje ją tak: „Jezus z upodobaniem pokazuje mi jedyną drogę, która prowadzi do Boskiego ogniska. Tą drogą jest zawierzenie małego dziecka, które bez obaw usypia w ramionach swego Ojca..... »Jeśli ktoś jest maleńki, niech do Mnie przyjdzie«”[1].

Profesor Lejeune dzięki swojej świetlanej wierze był ową lampą, o której mówi Jezus, a którą trzeba stawiać na świeczniku, aby przechodzący widzieli Bożą światłość. Tak, on był prawdziwą lampą. A do czego służy lampa? Przede wszystkim służy do pokazywania. Profesor Lejeune pokazywał prawdę całym swoim życiem; ludziom, których spotykał, pozwalał widzieć, jak Oblicze Jezusa odbija się w jego codziennych uczynkach. Lampa służy także do prowadzenia innych. Profesor Lejeune głosił Ewangelię Życia, prowadząc nas w ten sposób do Tego, który jest naszym Stwórcą, naszym Zbawicielem i naszym Życiem. Lampa jest również sygnałem, ostrzegającym przed możliwym niebezpieczeństwem. Profesor Lejeune był więc jak latarnia morska, wskazująca rafę relatywizmu, który zatruwa sposób myślenia ludzi naszych czasów. O tę rafę świat Zachodu może się rozbić. Ale lampa służy także do przywracania odwagi i do pokrzepiania. Swoim współczuciem Profesor Lejeune dodawał otuchy swoim braciom najbardziej poranionym przez chorobę, stając się dobrym Samarytaninem, który rozgrzewa serca serdecznymi słowami.

Tak, Bracia i Siostry, wraz z Profesorem Lejeune i za jego przykładem – a także, przynajmniej w wymiarze prywatnym, za jego wstawiennictwem – my również jako ochrzczeni jesteśmy stróżami Boga. Mamy czuwać i mamy świecić, by nikogo nie zaskoczył przeciwnik Ewangelii Życia. Mamy wysoko i mocno nieść lampę Boga, tę prawdę, która wyzwala, pociesza, uzdrawia i daje życie. Nie mamy prawa milczeć! Nie mamy prawa strzec skarbu Ewangelii tylko dla siebie. A nazbyt często jesteśmy podobni do sąsiadów znad sadzawki Siloam, do rodziców niewidomego od urodzenia, do jerozolimskich faryzeuszy, którzy wątpią, kontestują, a nawet się buntują. Brakuje nam wtedy duchowego spojrzenia, które rodzi się ze spojrzenia Chrystusa w nas. Na drodze Wielkiego Postu 2017 roku Pan daje nam więc łaskę większego otwarcia naszych oczu na światłość, bo tylko ona może oświecić nasze życie. Prośmy Najświętszą Maryję Pannę, by oświecała nasze życie chrześcijan, żebyśmy odważyli się świecić, aby świat wyszedł z tych ciemności, dzisiaj, jutro, i na wieki wieków.



[1] Teresa od Dzieciątka Jezus, Rękopis B, 1r, w: Rękopisy autobiograficzne, tłum. Agnieszka Kuryś, Wydawnictwo Karmelitów Bosych, Kraków 2017, s. 237, w przygotowaniu.

Tłumaczenie: Agnieszka Kuryś

Aktualizacja 10 maja 2017 (10:17)

NaszDziennik.pl