logo
logo

Kobieta katolicka będzie pilnowała przede wszystkim odbudowy polskiego ogniska domowego – apelował ks. kard. August Hlond Zdjęcie: arch./ -

Zadanie kobiety katolickiej

Poniedziałek, 26 czerwca 2017 (19:46)

Przemówienie ks. kard. Augusta Hlonda wygłoszone w kościele Matki Bożej Zwycięskiej w Warszawie 23 czerwca 1946 roku.

Od Redakcji:

U progu zniewolenia komunistycznego Polski ks. kard. August Hlond niezwykle trafnie rozpoznał zagrożenia uderzające w fundament Kościoła i Narodu. Nowe pogaństwo w szatach marksizmu atakowało przede wszystkim katolicki kształt małżeństwa i rodziny, wychowania młodego pokolenia, usiłując zastąpić naturalne wspólnoty wszechwładzą ateistycznego państwa. Komuniści chcieli posłużyć się kobietami we wprowadzaniu tych tragicznych zmian, by rozbijać jedność katolickiej opinii. W sytuacji wielkiego niebezpieczeństwa Prymas Polski nie poprzestaje na krytyce, ale wychodzi z programem pozytywnym i kreśli program odnowy Narodu przez umacnianie godności kobiety. Wskazuje zadania, które są także wspaniałym programem na obecny czas.


 

Kobiety Warszawy!

Chrystus podzielił sobą doczesność na dwa zasadnicze okresy, na wieki mesjanistycznych tęsknot i na pełnię czasów, na epokę pierwotnego pogaństwa i na erę Królestwa Bożego. Ten podział jest ostateczny. „Nowy Testament poprzedni starym uczynił” (Hbr 8,13). Bez wstrząsów nie można zawracać życia do wieków przedchrystusowych ani wznawiać dziś pogaństwa. Zdrożnością i fatalnością jest targanie się na Królestwo Boże, które od chwili Odkupienia jest niezastąpionym ośrodkiem duchowym i wsobną wytyczną dziejów.

Ale walka z Ewangelią trwa. Apokaliptyczny film św. Jana utrwala się nieprzerwanie na biegu wieków jako dramatyczna rzeczywistość życia kościelnego. Pogaństwo odradza się w zmiennych formach i dąży do odwetu, kojarząc się z każdą reakcją zła. Nasze pokolenie jest świadkiem najgroźniejszego buntu mocy ciemności przeciw zbawczym zamiarom Bożym. Na globie ziemskim wyczuliśmy łapę szatana. Piekło wdarło się w świat, wojując nieprawością i trwogą, zwodząc obłudą i kłamstwem, uskrzydlając przemoc i zniszczenie, rozbijając Chrystusowy porządek stalowymi wozami śmierci, zasypując kraje spod stropu gwiazd przerażeniem i zagładą. „Biada ziemi i morzu, gdyż zstąpił diabeł mający wielki gniew, wiedząc, że mało ma czasu” (Ap 12,12).

Także nad Polską zawył orkan zguby i runął druzgocąco na jej spokojną stolicę. Wtedy o „wolność chwały synów Bożych” (Rz 8,21) na tej katolickiej ziemi, o Chrystusową myśl pokoleń stanęła do rozpaczliwej walki także kobieta polska. Niezwyczajna orężnego boju przeżyła orgię żywiołów, wybicie swych szeregów, agonię dzielnic, zgorzenie stolicy. Ale z tego największego zrywu wojennego niewiasty dla obrony świętości, z nieopisanego bólu rodzinnego, z więzień i obozów śmierci, z głodu i poniewierki, z upokorzenia, tułactwa i nędzy wyszła kobieta polska o wypuklonych wdziękach duchowych, o ewangelicznym poglądzie na marność doczesną, psychicznie i religijnie pogłębiona, z mistyczną niemal sublimacją najszlachetniejszych instynktów psychiki niewieściej.

Dzisiejsza kobieta polska, prawdziwsza w swej obywatelskiej i katolickiej postawie niż kiedykolwiek, stoi na progu nowych czasów spokojna i wsłuchana zarówno w twardą rzeczywistość życia, jak i w swe posłannictwa, gotowa poświęcić się każdej pracy dla szczęścia i wielkości narodu z tą samą stanowczością, z którą wczoraj umierała dla jego obrony. Kobieta polska chce stać z „mieczem ducha” (Ef 6,17) na majdanie współczesnego zderzenia doktryn, chce mieć wpływ na odrodzenie narodu z Ducha Świętego (J 3,5). Po zmornej nocy, kiedy bezbożny gwałt sięgał po władztwo polskich dusz, kobieta postanowiła współdziałać, by spór o zasady zakończył się zwycięstwem „Baranka i wielkim dniem wszechmocnego Boga” (Ap 16,14). Zgodnie ze swym niewieścim powołaniem kobieta polska bierze na siebie doniosłe odpowiedzialności i wnosi swój historyczny wkład, by Polska z siebie samej, z sumienia narodowego, z własnej chrześcijańskiej myśli wysnuła moralną osnowę swych dalszych dziejów.

Kobieta katolicka będzie pilnowała przede wszystkim odbudowy polskiego ogniska domowego, będzie strzegła świętości i trwałości polskiej rodziny. Jest to najpierwotniejsze i najwznioślejsze posłannictwo niewieście, cicha i święta służba, którą chrześcijaństwo uwieńczyło nimbem ofiarnego udziału w boskim dziele stworzenia człowieka. Małżeństwo, macierzyństwo, wychowanie dzieci własnych na „synów Boga żywego” (Rz 9,26), jakież to tajemnice w porządku przyrodzonym, jakie arkana w świecie łaski. Niewiasty Warszawy, polskie kobiety, mimo najtrudniejszych warunków życiowych, mimo ścisku w piwniczej izbie, nie zważając na atmosferę często rodzinie nieprzychylną, odtwarzajcie dostojną polską tradycję domową, dbajcie o cześć swej rodziny, przekazujcie potomności dziedzictwo wiary i cnoty, a nade wszystko urabiajcie wrażliwą i chłonną duszę polskiego dziecka czarem życiowego przykładu.

Kobieta polska będzie filarem moralnej tężyzny narodu. Życie polskie powinno jak najprędzej wrócić do normy prawa Bożego, powinno być czyste, uczciwe, jasne. Dekadentyzm moralny nie powinien się stać ani modą, ani zwyczajem. Grzech powinien być uważany za zło, za upadek, za wstyd, za obrazę Bożą. Cnota i zacne życie powinny być ideałem, powołaniem, obowiązkiem, honorem. A moralność to nie fasada ni odświeżony strój zarzucony w oknie wystawowym na martwym manekinie. Dobry uczynek rodzi się w sercu, z wewnętrznej postawy etycznej, z sumienia chrześcijańskiego. Człowiek będzie lepszy, gdy się wewnętrznie na nowo z „Ducha narodzi” (J 3,9). Rozległe zadania ma kobieta polska w tej dziedzinie spustoszonej przez zawieruchę wojenną i fałszywe poglądy. Idąc za szlachetnymi wskazaniami swej niewieściej duszy, kobieta polska przysłuży się wybitnie w walce z brudem moralnym i z deprawacją sumień, pomagając upadłym do powstania, podtrzymując chwiejnych, wzmacniając poczucie godności moralnej i utrwalając szacunek dla etyki ewangelicznej. „Jak fundamenty wieczne na skale mocnej, tak przykazania Boże w sercu niewiasty świętej” (Syr 26,24).

Kobieta nie będzie obojętna na rozwój polskiego życia zbiorowego i dołoży starań, by państwowość nasza gruntowała się na zasadach moralności chrześcijańskiej. Polska nie powinna być państwem laicystycznym i laicyzującym, któremu księgi święte wróżą „czasze pełne gniewu” (Iz 51,19). Powołaniem Polski jest być wzorem państwa chrześcijańskiego, w którym autorytet władzy godzi się z godnością obywateli, karność obywatelska z obywatelską swobodą, wspólne dobro z przyrodzonymi uprawnieniami społeczeństwa i jednostek. Rzeczpospolita z Polską, ustawa państwowa z prawem Bożym. Takie państwo musi być dziełem i troską całej wspólnoty narodowej. Ważne funkcje przypadają tu kobiecie polskiej, która na równych prawach z mężczyzną nie tylko będzie wnosiła swój wkład obywatelski, płaciła podatki i wybierała parlament, lecz ponad to stojąc na różnych szczeblach administracji i tkwiąc w zdrowej a żywej masie ludu, dokładać będzie starań, by polskie życie państwowe było zbiorową realizacją ducha i ładu chrześcijańskiego.

Kobieta polska przeszła w ubiegłych latach głębokie przeobrażenie społeczne. Straciwszy wszystko, zastosowała się z godnością do najprostszych form bytowania. Zrównawszy się z niedostatkiem powszechnym, zagłębiła się niewieścim instynktem w psychikę nędzarza, pojęła jego duszę. Jakżeż jasne stały się dla niej papieskie zasady o sprawiedliwości i miłości społecznej! Toteż niewiasta polska poszła z kobiecym wzruszeniem w tłok nędzy, by się dzielić sercem, duchem, otuchą, puszką amerykańską, karitasową odzieżą. Miłosierdzie chrześcijańskie i służba bliźniego stały się jej powołaniem. Szerzy się wśród kobiet zmysł społeczny, rośnie poczucie odpowiedzialności za losy bliźniego i wspólnoty. Kobiety polskie! Apostolstwem społecznym odbijajcie dalej człowieka zwątpieniu, a przyszłość narodu proletaryzmowi. Dobrze czyniąc, szerzcie katolicką myśl społeczną, głoście ufność i otuchę, wzmacniajcie chrześcijańską nadzieję, budujcie solidarność polską, gruntujcie w duszach braterstwo, zgodę i miłość, która jest „wypełnieniem zakonu”.

Pragnę, by kobieta polska była pionierką odrodzenia kultury chrześcijańskiej, która jest natchnionym wyrazem duchowej treści pokoleń. Nie wątpię, że przeraźliwe straty polskiej wiedzy i sztuki powetowane zostaną nowymi talentami i że w uprzywilejowanym kręgu wybrańców, którym Bóg hojną ręką rzucił dary natchnienia, staną do kulturalnego startu także katolickie kobiety. Pełne chrześcijaństwo jest najlepszym wcieleniem szlachetnego człowieczeństwa, szlachetne człowieczeństwo zaś, zwłaszcza jeżeli teocentrycznie zorientowane i wyposażone w zdolności twórcze, da nowej Polsce genialnych piewców, artystów, kompozytorów, luminarzy nauki, którzy wiedzę i kulturę narodową wydźwigną na nieosiągnięte dotąd szczyty sławy.

Jak Polska nie może zginąć na kontynencie, tak Kościół nie może zniknąć z życia polskiego. Jest nauczycielem narodu, przewodnikiem w doli i niedoli, autorytetem moralnym w każdej sytuacji. Ten Kościół wskaże także współczesności opatrznościowy przełaz z wszechświatowych wstrząsów moralnych i pokus w nowe czasy. Ale Kościół to nie tylko hierarchia, lecz także ta ogromna społeczność świeckich wyznawców Chrystusowych, która trwa w jedności wiary. Kościołem Bożym i uczestniczkami jego posłannictw jesteście również wy, kobiety polskie. Jest więc rzeczą normalną i słuszną, że hierarchia, zwłaszcza w zwrotnych chwilach, liczy na współpracę wiernych, a także na współpracę kobiet. Zapraszam was do udziału w wielkim przedsięwzięciu Kościoła, do ratowania kultury chrześcijańskiej. Udzielajcie poparcia inicjatywom katolickim. Wspierajcie pracę Kościoła w swych parafiach. Zdecydowaną postawą wzmacniajcie zagrożone pozycje wiary. Stójcie niezłomnie z Kościołem w tę wielką godzinę „wojen Pańskich” (1 Krl 18,17), kiedy cały nasz glob ogarnęła walka o Boga i o człowieka, o uczciwe zasady życia i o promienne jutro świata.

Kobiety Warszawy! Pozostawmy za sobą popioły wojennych wspomnień, prochy pokuty, gruzy utraconego mienia. Idźmy ku słońcu objawionej prawdy, ku „sprawiedliwości Królestwa Bożego”. Niech wiarą różowieją zapadłe lica, niech chrześcijańską nadzieją zabłysną zmęczone źrenice, niech się dusze Bogiem prężą i Jego świętą łaską. Serc nie ścieśniać! Myśl rozwierać na natchnienia Ducha Świętego! W tajemnicach życia sakramentalnego, w modlitwie, w rozmyślaniu prawd Objawienia i Opatrzności szukajcie tych odruchów, pobudek i mocy, które w Niepokalanym Sercu Maryi towarzyszyły Jej hymnowi wielkości dziękczynienia: „Magnificat! Uwielbiaj, duszo moja, Pana!”.

Na drogę swych posłannictw zabierzcie różaniec i niech was otacza opieką ta Zwycięska Pani, która także za dni naszych ściera swą dziewiczą stopą głowę węża kusiciela.

Niewiasty Warszawy! „Wielka jest wiara wasza” i wielkie są tęsknoty waszych serc. „Niechaj wam się stanie, jako chcecie” (Mt 15,28).

Nasz Dziennik