logo
logo
zdjęcie

Koalicja CDU/CSU z FDP i Zielonymi wydawała się jedynym sposobem na uniknięcie przyspieszonych wyborów w Niemczech Zdjęcie: / Reuters

Nowe rozdanie za Odrą

Środa, 13 grudnia 2017 (15:57)

Czy Polska skorzysta na nowym układzie politycznym w Niemczech?

Niestety, ale w Niemczech załamały się negocjacje partii chadeckich CDU/CSU z FDP i Zielonymi o utworzeniu nowego rządu koalicyjnego. W sytuacji kiedy dotychczasowy koalicjant chadeków – SPD – postanowił przejść do opozycji, koalicja z FDP i Zielonymi wydawała się jedynym sposobem na uniknięcie przyspieszonych wyborów.

Z punktu widzenia Polski wynik wyborów parlamentarnych w Niemczech był bardzo pozytywny. Oczekiwano, że układ CDU-SPD się utrzyma i będzie kontynuował politykę bardzo niekorzystną dla Polski opartą na sojuszu z Francją, działaniach antyamerykańskich i dogadywaniu się z Rosją. W sytuacji kiedy dotychczasowa współpraca Niemiec i Francji w kontrolowaniu UE spowodowała dużą nierównowagę w skali światowej i była oparta w zdecydowanym stopniu na antyamerykańskim podejściu.

Dlatego należy uznać, że przedwyborcza polityka amerykańska była w znacznym stopniu skuteczna. Redukcji uległo napięcie na linii USA – Niemcy, co pozwoliło gospodarce niemieckiej szybko się rozwijać, najszybciej od 2011 roku. Do konfrontacji amerykańsko-niemieckiej nie doszło, mimo że to Niemcy, a nie Chiny są głównym konkurentem USA, jeżeli chodzi o przewodnictwo w głównych technologiach. Powodując, że te ugrupowania, które mogłyby zyskać na wszelkiego typu podejściu antyamerykańskim, poniosły porażkę. Największą poniosła SPD, a z drugiej strony nastąpiło ponowne wejście do parlamentu FDP, która reprezentuje proamerykańskie stanowisko.

W rządach koalicyjnych FDP jest historycznie predysponowana do objęcia resortu finansów, co byłoby korzystne dla Polski. FDP nie jest zwolennikiem różnych form dopłat do strefy euro, a więc do Francji i krajów południa Europy. Mówi się nawet o tym, że formacja jest gotowa na to, by kraje południa Europy mogły wyjść ze strefy euro. To skutkowałoby wyeliminowaniem nacisku, byśmy wbrew interesom Polski weszli do strefy euro. W przypadku Grecji możliwy jest scenariusz, w którym opuści ona strefę euro. Dotychczasowa polityka Niemiec sprowadzała się do pokazania Grecji „wielkiej pałki”, niezależnie od tego, czy ona jest w stanie spłacić swoje długi, czy nie – niech umiera. Niemcy bili także tą pałką dla przestrogi innych.

Polityka amerykańska, a także FDP jest nieco inna – pozwala Grecji zbankrutować albo wyjść ze strefy euro, a więc pozbyć się tego olbrzymiego balastu niespłacalnych długów.

Może to jednak być negatywnie postrzegane przez rynki kapitałowe, ponieważ nagle aktywa greckie mogą ponownie być w drachmie. Z tego właśnie zagrożenia wyceny w euro wynika stała ucieczka kapitału z Grecji. Istotne jest również to, że Grecja odgrywa duże znaczenie w polityce amerykańskiej, ponieważ jest naturalną przeciwwagą dla Turcji. Dlatego w przypadku współrządzenia FDP skończy się wytykanie i piętnowanie Grecji.

Oczywiście bankructwo lub wyjście Grecji ze strefy euro odbędzie się kosztem zamożniejszej części tego społeczeństwa i emerytów. Jednak tkwienie w obecnej sytuacji uniemożliwia Grecji jakąkolwiek racjonalną politykę gospodarczą. Podobnie jest z Włochami, dla których bycie w strefie euro oznacza bardzo powolną śmierć.

W tej konstelacji FDP jest nieprzychylna inwestycji Nord Stream 2, wbrew spodziewanym większym sukcesom. Wszelkie działania dotyczące Nord Stream 2 są natomiast w kontrze do amerykańskich interesów ekspansji gazowej w Europie Centralnej. USA chcą teraz maksymalizować swoje zyski z konwencjonalnej energetyki poprzez wspieranie eksportu gazu.

Ponadto FDP chce znacząco obniżyć podatki. Podobne, choć łagodniejsze postulaty formułowała CDU. W przypadku utworzenia koalicji miałyby one teraz szansę na realizację. To pomogłoby w spełnieniu oczekiwań USA, które zawsze naciskały na to, by Niemcy zaczęły więcej wydawać, konsumować, ponieważ nierównowaga światowa związana jest z olbrzymią nadwyżką handlową Niemiec. Podczas gdy przy obecności w rządzie SPD będzie kontynuowana dotychczasowa polityka, podobnie jak konfrontacja gospodarcza z USA.

W sytuacji wyjścia SPD z rządu nieskuteczna będzie próba narzucenia Europie francusko-niemieckiego dyktatu. Cała ta polityka, która wydawała się rozpędzona, a powodowała kompletne zmarginalizowanie Polski i krytykowanie jej jako niekonstruktywnego partnera, ma szanse na rozsypanie się, jeśli SPD poniesie kolejną porażkę w przedterminowych wyborach.

Rozbicie opartego na antyamerykanizmie tandemu niemiecko-francuskiego jest korzystne, ponieważ tylko wtedy wszelkiego typu antypolska polityka mogłaby być temperowana przez nasze bardzo silne stosunki z USA. Za bardzo korzystne dla USA, ale także dla Polski należy uznać to, że FDP opowiada się za wygaszaniem subsydiów do zielonej energii, włącznie z ulgami podatkowymi. Dzięki temu mógłby zmaleć olbrzymi nacisk na wprowadzanie w Polsce energetyki jądrowej i bardzo drogich odnawialnych źródeł energii kosztem naszego węgla. Wyzwaniem dla polskiej polityki jest wykorzystanie zmiany politycznej w Niemczech, w sytuacji kiedy ten punkt programu FDP okaże się „ofiarą” koalicji z Zielonymi.

Jeśli dojdzie do włączenia FDP do rządu i pozostawienie SDP w opozycji – czy to w przypadku odnowienia koalicji, czy też powtórzenia klęski SDP w przyspieszonych wyborach – to mimo wysiłków prezydenta Emmanuela Macrona można się będzie spodziewać obniżenia napięcia amerykańsko-niemieckiego oraz osłabienia sojuszu niemiecko-francuskiego.

Polska, jeśli chodzi o kwestie polityczne, byłaby beneficjentem takiego rezultatu, gdyż w takim układzie Niemcy byłyby zmuszone kontynuować transfery do krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Inaczej naszym kosztem będzie się wzmacniał sojusz Niemiec i Francji, z geostrategicznym oparciem w Rosji, a my pozostaniemy chłopcem do bicia. Przedsmak oczekiwań co do powrotu niemieckiej lewicy odczuliśmy podczas ostatniego przesłuchania w Parlamencie Europejskim.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Dr CezaryMech

Nasz Dziennik