logo
logo

Zdjęcie: / Reuters

Dlaczego mamy boom na świecie i w Polsce?

Czwartek, 21 grudnia 2017 (12:48)

Aktywa na rynku kapitałowym mogą być przeszacowane, podobnie na rynku nieruchomości

Rzadko tak się zdarza, aby wszyscy eksperci „Wall Street Journal” mylili się co do prognoz rocznych, a tak się stało, jeśli chodzi o prognozy gospodarcze na 2017 r. Generalnie tłumaczenie pomyłki łączy się z implementowanym obniżeniem opodatkowania zysków korporacji w USA z poziomu 35 proc. do 20 proc. Plany podatkowe mają kosztować amerykańskiego podatnika 1,4 bln dolarów i muszą wpływać na wycenę giełdową przedsiębiorstw, w sytuacji gdy jest to suma olbrzymia w porównaniu z całością rynku obligacji świata wynoszącą 25 bln dolarów.

Bez wojny handlowej

Początek kadencji wskazywał, że Donald Trump wykaże się skutecznością w zredukowaniu nierównowagi handlowej na skalę 0,5 bln USD z Chinami, Niemcami, Japonią i Meksykiem. W efekcie: Japonia obiecywała poprawę, Meksyk został otoczony płotem i niemalże wyrzucony z NAFTA, Chinom wyznaczono 100 dni na przygotowanie planu poprawy „zachowania”, a podczas spotkania z kanclerz Merkel Donald Trump nie silił się na grzeczności. Po tym początkowym impecie prezydent utracił inicjatywę działania. Wystąpiły trudności w oddziaływaniu na prace Kongresu. Stałe podważanie reputacji przez kolejne przesłuchania i dymisje współpracowników sprawiły, że zamiast nowej polityki administracja kontynuowała działania przygotowane pod prezydenturę pani Clinton. Kolejne przecieki sprawiały, że rynek kapitałowy już wiedział: żadnej wojny handlowej na skalę światową nie będzie, a establishment amerykański woli wzrost wartości bogactwa swoich elit. Nawet jeśli oznacza to generowanie olbrzymich zysków ze współpracy z kolosem chińskim i technologiczną potęgą Niemiec, które jest działaniem krótkowzrocznym, pozwalającym na dogonienie USA przez jego potencjalnych przyszłych przeciwników. To właśnie zamiana oczekiwań co do redukcji napięć politycznych doprowadziła do niebywałej hossy na rynku kapitałowym i do wzrostu handlu międzynarodowego, co przełożyło się na koniunkturę gospodarczą.

Rynek kapitałowy jako najlepiej poinformowany o przewidywanych działaniach politycznych oraz konsekwencjach gospodarczych obniżenia napięcia światowego eksplodował. I tak w 2017 r. w połowie 35 głównych giełd światowych odnotowano historyczne maksima. Wystąpiły one nawet w takich krajach jak Wielka Brytania, gdzie mimo Brexitu indeks FTSE100 wzrósł o 8,5 proc. w ciągu roku, czy w Korei Południowej, gdzie indeks giełdowy Kospi odnotowuje rekordy – nie wierząc w konfrontację z Koreą Płn. i w napięcie z Chinami, od których eksport Korei jest w 26 procentach uzależniony. Amerykański Nasdaq wzrósł od początku roku aż o 27 proc., notując po drodze 69 historycznych rekordów. Niewiele ustępuje mu indeks przemysłowy Dow Jones rosnący o 22 proc. i mający już 60 rekordów, a więc przyspieszający najszybciej od 1995 r. Nawet hinduski Sensex wzrósł o 25 proc., przy czym – co charakterystyczne – notowany w Londynie koncern stalowy Tata Steel niemalże podwoił swoją wycenę (wzrost o 95 proc.). Wśród 18 indeksów, które nie zanotowały historycznych rekordów, 12 osiągnęło najwyższe notowania od wielu lat. W tym Japoński Nikkei, który wzrósł w ciągu roku o 24 proc., osiągając poziom najwyższy od 21 lat, hongkoński Hang Seng mający najwyższy poziom od dekady, a Tajwański Taiex – od 1990 r. Nawet warszawskiemu WIG, który wzrósł o 19 proc. w tym roku, do poziomu najwyższego od 10 lat, brakuje zaledwie dziesięciu procent do osiągnięcia historycznego maksimum. Niestety, ale jeśli chodzi o indeks największych podmiotów na warszawskiej giełdzie, to WIG20 ukazuje organizacyjną słabość implementacji Planu Morawieckiego, gdyż jego wysokość wskazuje na to, że inwestorzy, którzy w niego zainwestowali na początku lat dwutysięcznych, nie zrealizowali dotąd żadnych zysków.

Pod znakiem wzrostu

Olbrzymi wzrost wartości aktywów na rynku światowym zaowocował potanieniem kapitałów i możliwością ich produktywnego zużycia. Polska była tego beneficjentem, gdyż kredyty mieszkaniowe w październiku zanotowały wzrost 16,3 proc. w porównaniu z tymi przed rokiem, a konsumpcyjne 11,2 proc. Niestety, ukrainizacja rynku pracy w Polsce nie tylko schłodziła wzrosty polskich zarobków do kilku procent – z kilkunastu, których można było się spodziewać – przy analogicznym do 2007 r. obniżeniu podaży pracy. Sprawiła również, że nakierowanie pracodawców na obniżenie kosztów pracy w dobie boomu skutkowało wzrostem zapotrzebowania kredytowego przedsiębiorstw na poziomie zaledwie 6 proc. Co jest bardzo złym prognostykiem co do rozwoju gospodarczego Polski w przyszłości, w kontrze do oczekiwań światowych. Gdy przewidywane przyspieszenie wzrostu handlu światowego z poziomu 1,3 proc. w 2016 r. do poziomu 3,6 proc. w 2017 r., przy ostatnich danych za wrzesień ukazujących ekspansję na poziomie 11 proc. oznacza ekspansję gospodarczą. Wzrost obrotów handlowych prowadzi do znaczącego wzrostu PKB na świecie z poziomu 3,1 proc. w 2016 r. do 3,6 proc. w 2017 r. i 3,7 proc. w roku przyszłym. Tak znaczące przyspieszenie sprawiło, że w tym roku zaledwie 13 krajów na świecie przeżywa recesję, a więc najmniej od 10 lat. Jednocześnie przewidywana przez „Wall Street Journal” kontynuacja koniunktury ma prowadzić do sytuacji, w której w 2021 r. w zaledwie trzech krajach świata zanotuje się recesję, a będzie to najmniej w historii gospodarczej świata.

Powyższe perspektywy gospodarcze w połączeniu z politycznym odprężeniem na Półwyspie Koreańskim oraz perspektywą pokoju w Syrii sprawiają, że zmienność na rynku kapitałowym osiąga kolejne minima. Liczący ją VIX kształtuje się na poziomie 8,56, podczas gdy od 1990 r., kiedy odnotowano 43 kryzysy na rynku kapitałowym (spadek o 10 proc.) VIX miał zawsze poziom powyżej 15. Brak zmienności motywuje do stałego inwestowania w akcje w oczekiwaniu na kolejne rekordy. Dzieje się to mimo informacji, że w ostatnim sondażu przeprowadzonym przez Bank of America wśród zarządzających aktywami aż 48 proc. uznało, że aktywa na rynku kapitałowym są przeszacowane i że podobne ostrzeżenia napływają z rynku nieruchomości. W sytuacji, kiedy powyższa ocena cieszy się wśród ekspertów najwyższym poparciem od początku badań rozpoczętych w 1999 r., oznacza to, że wystarczy jedynie jedna zawierucha polityczna – o którą nie tak trudno, np. na Bliskim Wschodzie – aby miraż prosperity rozleciał się jak domek z kart, a w Polsce wszystkie słabości Planu Morawieckiego zostały boleśnie obnażone.

Dr Cezary Mech

Autor jest absolwentem IESE, byłym zastępcą szefa Kancelarii Sejmu RP, prezesem UNFE i podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów.

Nasz Dziennik