logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Aargambit/CC.3.0/ Wikipedia

Satanizm w polityce

Sobota, 12 października 2013 (02:04)

Kim jest polityk? To przecież człowiek, który wywodzi się z naszego środowiska, którego winniśmy znać tak dobrze, by wiedzieć, jakie wartości są dla niego ważne i – co za tym idzie – jakie decyzje będzie podejmował w imieniu społeczeństwa.

Można wybrać człowieka, który reprezentuje określone wartości – mówimy wówczas, że to człowiek dobry, a więc taki, który przede wszystkim szanuje drugą osobę i nigdy nie chciałby nikogo skrzywdzić.

Demon szuka ofiary

Żeby być dobrym, trzeba pielęgnować pewne wartości, które łatwo można zatracić. Rozglądamy się dziś wokół nas i widzimy ludzi, którzy przez nieuwagę, a może brak świadomości zatracili w sobie dobro, które kiedyś w nich było. Może to dotyczyć tak osoby publicznej, jak i każdego innego człowieka. Wszyscy są na tej samej płaszczyźnie; czy będzie to duchowny, czy polityk, czy przeciętny człowiek – każdy musi czuwać. Bo jak wiemy, walka tocząca się między dobrem a złem to walka o człowieka. Zły duch wciąż krąży jak lew, aby zabrać coś dla siebie, aby „upolować” kogoś, kto ma wpływ na innych ludzi, na tworzenie prawa. To dla szatana cenna zdobycz.

Może nią być właśnie polityk, ale wcześniej czy później będzie on musiał stanąć w całej prawdzie o sobie nie wobec partii, do której należy, ale wobec własnego sumienia. A wtedy nie ma wyjścia, trzeba się opowiedzieć: czy jestem po stronie Boga, czy po stronie przeciwnej.

Przypominam sobie, jak kiedyś miałem możność pobyć sam na sam ponad godzinę z nieżyjącym już dzisiaj wielokrotnym premierem Włoch Giulio Andreottim. Podczas rozmowy, która zeszła na sprawy sumienia, pan premier popatrzył na mnie i wyznał: „Jako politycy musimy być bardzo czujni. Myślę, że każdy, a na pewno większość z nas, polityków, ma jakiś mały cmentarzyk własnych błędów, pychy, nieuporządkowania. Jest tego mniej tylko wtedy, gdy źródłem naszego działania jest Bóg, są chrześcijańskie wartości”.

Sądzę, że to prawda i cenna refleksja dla każdego z rządzących, tym bardziej że słowa te wypowiedział polityk, któremu ludzie powierzali mandat zaufania wiele razy.

Kilka lat temu spotkałem się też z niezwykłą propozycją w okresie Adwentu. Parlamentarzyści włoscy, wierzący, z różnych partii – i z lewicy, i z prawicy – poprosili mnie o wygłoszenie dla nich trzydniowych rekolekcji w Medjugorie. Lecieliśmy tam z Rzymu czarterowym samolotem, który należał do poczty włoskiej. Kiedy ruszaliśmy na pas startowy, wziąłem mikrofon i powiedziałem do posłów i senatorów, którzy wypełniali samolot: Czuję się, jakbym was zawoził jak przesyłkę. Ale to przesyłka do Pana Boga. Chodzi mi o wasze serca, o to, byście te serca dla Niego otwarli. Wtedy będziecie mogli naprawdę czynić dobro. Może jest tu ktoś, kto serce zamknął dla Boga. Ale dobrze, że znalazł się na pokładzie – może dlatego, że koledzy go namówili, może z innego powodu, ale to nie przypadek.

Pamiętam dobrze te trzy dni, kiedy do nich mówiłem. Wielu z nich otworzyło się na działanie łaski przez sakrament spowiedzi i Komunii Świętej.

Świadomy wybór

Zamknięcie się na Boga jest wielkim ryzykiem dla każdego, także i dla polityka. Naraża się on na to, że stanie się terytorium działania zła, które szatan bardzo chętnie wykorzysta, bo wie, że przez niego wielu może się zatracić. Jest też jednak grupa polityków, którzy z przekonania wybierają służbę złu. Są tacy, którzy stali się wyznawcami szatana i jemu powierzyli całą swą karierę. Zawarli z nim pakt, a przez to automatycznie on posiadł ich serca, sumienia. Świadomie rozpoczęli dla niego służbę i będą mu posłuszni, będą mu oddawać hołd każdą akcją i działaniem przeciwko Bogu i Kościołowi, każdym wpływem na prawo, które będzie godzić w sumienia ludzi. A przede wszystkim będą przeciw życiu. Będą robić wszystko, by podważyć prawo naturalne i przekształcając je w prawo tolerancji, wyrozumienia i nowoczesności – tworzyć własne.

Są też politycy, którzy należą do sekt satanistycznych i biorą udział w kulcie szatana. Posługują się również jego znakami i czynią to z chęci zainteresowania sobą, ale i z pełną świadomością oddania czci szatanowi. Wielu należy do lóż masońskich, gdzie dokonują różnych obrzędów, biorą udział w spotkaniach okultystycznych.

Taki polityk będzie też werbował innych w swoim gronie, zwłaszcza wśród tych, którzy mają problem ze swoją moralnością. Ludzie, których życie moralne zostaje zaburzone, zniszczone, stają się łatwym łupem. Tacy politycy, którzy nawet nieraz czynili wiele dobra, w pewnym momencie zmieniają się całkowicie i odrzucają, czy też nawet niszczą to dobro, które wcześniej pielęgnowali, burzą to, co wcześniej budowali.

Kościół nie osądza nikogo po śmierci – tylko Bóg wie, co dzieje się w sercu danego człowieka. Dlatego zawsze jest szansa, by nawet ten, który został zniewolony, mógł na nowo uzyskać wolność i oczyszczenie. By mógł otworzyć oczy, jak Szaweł, który spotkał Jezusa. Przecież Szaweł też wcześniej służył złu i był przekonany, że dobrze czyni. Jednak kiedy spotkał Jezusa, przejrzał i poznał, że czynił zło. Myślę, że dzisiaj trzeba nam się mocno zjednoczyć w Ojczyźnie i prosić Jezusa, który ma moc wstrząsnąć człowiekiem w sposób często dla nas niezrozumiały i sprawić, by ktoś pojął, że jego czas nie jest dla niego, że jego życie nie do niego należy i że władza, którą ma, jest też darem Boga.

W szponach magii

Nie można więc się dziwić, że ktoś, kto zamknął swe serce na Boga i Jego działanie, odczuwa niechęć do tego, co święte, zwłaszcza do krzyża, który zawsze stawia pytanie o sumienie. Powoduje drżenie serca, którego nikt nie widzi, a które odczuwa tylko ten, kto to serce ma. Iten, kto własne sumienie sprzedał za karierę, pieniądze i władzę.

Chciałbym jeszcze przytoczyć rozmowę z Giuseppe Cosco, który urodził się w Catanzaro na południu Włoch w roku 1950. Z zawodu był kryminologiem, grafologiem, konsultantem prokuratury, współpracownikiem wielu gazet. Cosco studiował kwestie okultyzmu, satanizmu, nienaturalnych zjawisk. Mając 52 lata, niespodziewanie zmarł na zawał serca. W miesięczniku „Terzo Millennio” na pytanie, jakimi motywami kierował się, pisząc o polityce, magii i satanizmie, odpowiedział, że magia jest bardziej obecna we współczesnym świecie, niż się nam wydaje. I podał wiele przykładów.

Grecki premier Andreas Papandreu konsultował datę wyborów w Grecji z astrologami, co potwierdził w „The Economist” 27 kwietnia 1985 roku. Szaman Zhuge Xihan opiekował się chińskim przywódcą Deng Xiaopingiem. W Izraelu wielu VIP-ów działających w polityce, a wśród nich Sonia Peres, żona premiera Szymona Peresa, i Lea Rabin, żona premiera Icchaka Rabina, zawierzało kabaliście Icchakowi Kaduriemu. Prezydent USA Bill Clinton przyznał się, że wiele razy kontaktował się z duchem Elvisa Presleya. W tygodniku „Megapolis-Express” pisano również, że Borys Jelcyn, gdy był parlamentarzystą, wielokrotnie konsultował się z magiem, aby m.in. kontrolować psychologicznie swoich kolegów w parlamencie.

Na pytanie, skąd czerpał te informacje, Cosco odpowiedział, że ich poszukiwania były bardzo niebezpieczne i trzeba było zachować wielką ostrożność, ale w jego książce każda informacja o ludziach polityki korzystających z pomocy magii, satanizmu i okultyzmu jest dobrze sprawdzona.

Módlmy się więc za polityków bardzo intensywnie.

 

Ks. Jarosław Cielecki

Nasz Dziennik