logo
logo

Zdjęcie: Arch. Muzeum Żolnierzy Wykletych w Ostrolece/ -

Głos żołnierzy wyklętych

Sobota, 8 lutego 2014 (02:00)

Pamięć o żołnierzach wyklętych to ważna powinność ludzi naszych czasów. Pamięć i modlitewne wspomnienie o ludziach, którzy wymarzyli sobie prawdziwie wolną Polskę, walczyli o nią, choć dość szybko zrozumieli, że nie mają w wymiarze militarnym większych szans, wreszcie za tę Polskę oddali swoje życie – to po prostu najgłębiej pojęty obowiązek.

Może te pierwsze zdania zabrzmią górnolotnie, ale taka jest prawda. Żołnierze wyklęci to nie jakaś grupa zbuntowanych partyzantów, przeciwników nowych porządków w powojennym kraju. To wierni żołnierze Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, którzy często od września 1939 r. albo już w trakcie wojny (gdy wiek nie pozwolił na wcześniejsze „powołanie pod broń”) stanęli do walki na śmierć i życie, do walki o Polskę. To żołnierze, którzy po koszmarze wojny z Niemcami nie chcieli dla Polski koszmaru bolszewickiego i udawanej, bezbożnej, sowieckiej niepodległości. Ich los okazał się straszny.

Zabijani w nierównej walce, mordowani w więzieniach, katowniach czy z wyroku haniebnej komunistycznej sądowej „sprawiedliwości”, zakopywani w „nieświęconej ziemi”, w lasach, dołach, śmietnikach, bez kapłana, pogrzebu, bez modlitwy, obecności najbliższych, ich łez i kwiatów – umierali opluci mianem faszystów, bandytów i zdrajców, skazywani na śmierć fizyczną i śmierć w narodowej pamięci.

Przez kilkadziesiąt lat zostali tylko w sercach najbliższych. Państwo polskie praktycznie się o nich nie upominało. Częściej w opinii publicznej, ale i licznych publikacjach powtarzano raczej obelgi i kłamstwa.

Panteon pamięci

My chcielibyśmy nawiązać do działań Instytutu Pamięci Narodowej, środowisk niepodległościowych i wielu niezwykłych ludzi, którzy potrafią nieść pamięć o żołnierzach niezłomnych – i po prostu tych niezwykłych ludzi upamiętnić.

Wprawdzie mówi się czasem, iż samorządowcy są „od łatania dziur w jezdniach czy chodnikach”, ale my w Ostrołęce uważamy, że działania w obszarze kultury czy patriotyzmu to także nasza powinność.

Muzeum ma więc przypominać o niezwykłych żołnierzach Polski Niepodległej, ma pokazywać ich drogę i bohaterstwo, ma przywracać ich polskiej pamięci, ale ma też wskazywać na najwyższe wartości, uczyć i edukować. Ma wreszcie – prócz funkcji poznawczej czy edukacyjnej – być miejscem pamięci, a wierzę, że i zadumy czy modlitwy za tych, którym przecież często nie dano nawet skromnego brzozowego krzyża na grobie.

W naszym muzeum chcemy przypomnieć historię zmagań o prawdziwą niepodległość Polski w czasie powojennym. Oczywiście ziemia ostrołęcka ma swoich bohaterów: Aleksander Bednarczyk „Adam”, Hieronim Rogiński „Róg”, Witold Borucki „Babinicz”, Józef Kozłowski „Las” i setki innych operujących na naszym terenie to nasi bracia i bohaterowie.

Opór antykomunistyczny na naszym terenie trwał do późnych lat 50. Ale chcemy oczywiście przypomnieć pełniej historię żołnierzy wyklętych. Chcemy pokazać ludzi, miejsca, potyczki i bitwy, ale też wskazać na motywacje i ideały, by w systematyczny sposób wypełniać ciągle istniejącą lukę w zbiorowej pamięci naszego pokolenia. Tak więc nasze muzeum ma być miejscem pamięci o bohaterach i walkach na terenie całej II Rzeczypospolitej.

Ludzie i historia

Obecnie przygotowujemy pod względem technicznym zespół budynków, który jest przeznaczony na muzeum. Korzystając z pomocy wielu życzliwych osób, pracujemy też nad koncepcją muzeum, tworzymy wstępne projekty architektoniczne, edukacyjne. Zaczynamy też gromadzić pamiątki – czy to w postaci rzeczowej, czy przez nagrywanie relacji i wspomnień. I przede wszystkim słuchamy. Nawiązujemy kontakty z żołnierzami i ich bliskimi, rozmawiamy z przedstawicielami IPN i innych instytucji, tworzymy Radę Naukową Muzeum, prosimy i pytamy o możliwość wsparcia naszej placówki.

Budynek, w którym tworzymy muzeum, ma swoją historię. Główny budynek pochodzi z 1903 roku. Od samego początku pełnił funkcję więzienia. Najpierw carskiego, następnie w czasie okupacji niemieckiej przetrzymywani i torturowani byli tu Polacy uznani za wrogów nazistowskich Niemiec, a po zakończeniu II wojny światowej wykorzystywany był w tych samych celach przez reżim komunistyczny. Budynek ma swoją atmosferę, jest w niezłym stanie, ale potrzebuje poważnych i kosztowych remontów.

Oczywiście w naszym zamyśle Muzeum Żołnierzy Wyklętych łączy jasny, głęboki przekaz ideowy z nowoczesną, „angażującą” odwiedzających formą tego przekazu. Nowoczesne techniki multimedialne to dziś po prostu obowiązek. Jeżeli chcemy pokazywać „powszechność” oporu przeciw sowieckim i polskim komunistom, to musi być np. potężna multimedialna tablica z zarysem Polski, gdzie przy dotknięciu odpowiedniego miejsca „wyskoczy” historia walk na danym terenie, pojawią się dowódcy, zdjęcia, obrazy. Jeśli chcemy mówić o aparacie powojennego terroru, to musi być przykładowo zamknięta sala, z której może przez zaryglowane drzwi słychać będzie głosy torturowanych, krzyki oprawców…

Elektronika, dźwięk, światło muszą być dziś wykorzystane, by dotrzeć, zwłaszcza do młodych, z tą niezwykłą historią.

Jesteśmy otwarci, wręcz nie wyobrażamy sobie tworzenia muzeum bez współpracy z organizacjami czy środowiskami, które walczą o pamięć żołnierzy wyklętych. Z wielkim szacunkiem patrzyliśmy zawsze na tych, którzy odważnie mówili o naszych zapomnianych polskich bohaterach. Dzięki współpracy z Fundacją „Pamiętamy” mamy w Ostrołęce pomnik Żołnierzy Wyklętych. Już dziś współpracujemy ze środowiskiem „Jaworzniaków”. Jesteśmy w stałym kontakcie z licznymi stowarzyszeniami, w tym również z Rodziną Żołnierzy Wyklętych. Środowiska kombatanckie są jakby żywą historią. To od nich czerpiemy wiedzę i siłę do dalszych działań. Jesteśmy wdzięczni za każdą radę, pomoc i chęć współpracy.

Otwarte serca

Oczywiście szukamy także pomocy finansowej. Ostrołęka nie jest bogatym miastem. Wspomnianych dróg i chodników do łatania mamy jeszcze wiele. Ale podjęliśmy się sprawy, jak wierzymy, wyjątkowej. My z nikim nie rywalizujemy. Szanujemy wszystkie piękne i ważne inicjatywy podjęte dla pamięci żołnierzy wyklętych. Zwłaszcza że dokonywały się one często w trudniejszych czasach.

Jednakże w Ostrołęce ma szansę powstać muzeum, które wprost i w sposób kompleksowy podjęłoby sprawę żołnierzy wyklętych. To jest piękne i poważne wyzwanie. Dlatego pokornie, ale ze świadomością wagi sprawy, pukamy i będziemy pukać do różnych drzwi. Osobiście spotkałem już ludzi, którzy chcą pomóc. Prezes banku, który żyje sprawami Ojczyzny i od którego już zdołałem się wiele nauczyć, przedsiębiorcy prowadzący nieduże firmy, którzy mówią: „Za własne pieniądze odtworzymy ziemiankę żołnierską”, i starszy pan, który deklaruje, że co miesiąc wpłaci 15 procent emerytury na pamięć o kolegach z lasu… I wielu innych.

Oczywiście zwracamy się do wszelkich władz i instytucji. Muzeum Żołnierzy Wyklętych to nie pomysł jakiegoś „nawiedzonego” prezydenta pięćdziesięciotysięcznego miasta, to nie pomysł na promocję czy zaistnienie, to nasza wspólna powinność. Idea tworzenia ważnego muzeum w Ostrołęce musi się udać.

Pragniemy jeszcze zaznaczyć, że naszą inicjatywę wspierają także między innymi Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, Instytut Pamięci Narodowej, Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa oraz szereg stowarzyszeń i instytucji kultury. Mamy też nadzieję, że to muzeum stanie się centrum działań edukacyjno-badawczych nad historią tych niezwykłych ludzi. Bohaterów skazanych nie tylko na śmierć, ale też na zapomnienie. Ich bohaterstwo i poświęcenie musi być wciąż żywe i przypominane.

Janusz Kotowski, prezydent Ostrołęki

Nasz Dziennik