logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Rozwijanie talentów

Niedziela, 17 sierpnia 2014 (07:30)

Pracownie rodzinne

Każdy człowiek obdarowany jest przez Boga jakimiś talentami, które zgodnie ze słowami Ewangelii powinien rozpoznać i rozwijać. Naturalna radość, jaka towarzyszy rozwojowi, to jeszcze za mała motywacja dla katolika, tym bardziej ambicja bycia lepszym od innych, najlepszym… Stwórca nie po to daje nam zdolności, abyśmy wpadali w pychę, ale w tym celu, abyśmy rozwijając je we współpracy z Nim, mogli się wzajemnie obdarowywać tym, co każdy posiada. Nasz Pan chce te swoje dary przyjmować od nas w drugim człowieku, tak jakbyśmy Jemu dawali coś własnego, i jeszcze nas za to wynagradza.

Jak to wytłumaczyć dzieciom, które często mają skłonność do zazdrości? Pretekstem do rozmowy o tym może być wykonywanie prostej loteryjki o warzywach. Dla dzieci 4-5-letnich wykonujemy z tektury szablony warzyw do obrysowywania. (Można wybrać z kolorowych reklam zdjęcia: ogórków, pomidorów, buraków, marchewki itp., nakleić na tekturę i wyciąć). Po obrysowaniu szablonów w dwóch egzemplarzach na kwadratowych kartonikach i pokolorowaniu otrzymujemy karty do gry: „znajdź drugi taki sam”.

Dzieci uczące się czytać wykonują domino sylabowe. Na ilustracji ukazany jest przykład domina trzysylabowego na figurach geometrycznych.

Podczas pracy zadajemy pytanie: „Co jest ważniejsze, czy wykopany z ziemi burak, czy piękny czerwony pomidor?” Staramy się doprowadzić do zrozumienia, że zarówno jeden, jak i drugi mają swoją wartość, pod jednym warunkiem. Jakim? Że nie są zepsute, robaczywe. Wtedy nadają się tylko do wyrzucenia. Czy więc burak może „zazdrościć” pomidorowi, że jest taki ładny, rośnie wysoko, widać go z daleka na krzaku, a on wyciągnięty z gruntu nie sprawia tak miłego wrażenia? Jednak po wyszorowaniu sporządzamy z niego cenne dla zdrowia potrawy, latem i zimą. Na tym przykładzie dzieci zrozumieją, że nie wygląd świadczy o wartości człowieka, ale jego czyste serce. Gdyby dostał się do niego robak zazdrości, próżności, złych myśli… wtedy psuje się, jak te warzywa. Na tle obrazowego myślenia dzieci przeżywają porównanie i lepiej zrozumieją, że niemądrze być zazdrosnym, chwalić się. Tak jak każde z warzyw musi dojrzewać na swoim miejscu – fasolka piąć się po tyczce, marchewka rosnąć w ziemi, tak każdy człowiek powinien cieszyć się z tego miejsca i takiego wyglądu oraz zdolności, jakie Pan Bóg zaplanował dla niego w swojej Mądrości. On wszystko stworzył z miłością i wszystko jest dobre.

Podczas gry zespołowej, która polega na dobieraniu w pary takich samych obrazków, dzieci nie ciągną od siebie kart, tak jak w „Piotrusiu”, lecz podają sobie. „Co ci potrzeba?”, „Czego sobie życzysz?”, „Proszę, co wybierasz?” – pytają siebie. Sposób gry także wyraża ideę wzajemnego obdarowywania się, utrwala postawę myślenia o innych, a nie o sobie – co potrzeba bratu, siostrze, koledze… Usuwa niezdrową rywalizację. Przypominamy sobie słowa Pana Jezusa: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40); „Darmo otrzymaliście – darmo dawajcie” (Mt 10,8).

Rozwijanie talentów jest zadaniem dzieci i młodzieży, a rodzice i wychowawcy mają obowiązek pomóc im rozpoznawać zdolności i stworzyć warunki do ich rozwoju. Powinni mieć świadomość, że Pan Bóg ma wobec każdego człowieka swój plan, który możemy nazwać indywidualnym powołaniem. Talenty, jakie posiadamy, to jeden ze znaków, po których poznajemy, do czego powołuje nas Stwórca. On oczekuje od nas pomnożenia tych talentów na swoją chwałę i pożytek bliźnich. Nie możemy ich zakopywać w ziemi, jak człowiek z przypowieści ewangelicznej, który otrzymał naganę.

Temperamenty – ich zalety i wady

Pracownia rodzinna stwarza warunki do rozpoznawania indywidualnego powołania. Dużym ułatwieniem w pracy wychowawczej jest znajomość temperamentów dzieci i w związku z tym stosowanie różnych sposobów oddziaływania.

Mały, rozkoszny, wesoły sangwinik to ulubieniec otoczenia. Bystry, spostrzegawczy, błyskotliwy, łatwo nawiązujący kontakt, serdeczny, szczery jest radością rodziców. Jeśli jednak w tej powierzchownej naturze do 7. roku życia nie zostaną zaszczepione głębsze naukowe zainteresowania, zamiłowanie do systematycznej pracy, obowiązkowość, będzie chciał się tylko bawić i straci wiele ze swych zdolności. Zostanie człowiekiem niestałym w swoich uczuciach, postanowieniach, sądach, łatwo zniechęcającym się i niedoprowadzającym zadań do końca, osobą o słomianym zapale.

Inny problem jest z melancholikiem, który przeważnie jest bardzo inteligentny i ma możliwości twórcze, ale tak wiele samokrytycyzmu i brak wiary w swoje siły nie pozwalają mu zabrać się do realizacji swoich pomysłów. Tutaj potrzebna jest na początku pomoc rodziców, łagodne przejście od pracy odtwórczej do własnej aktywności, aż pozbędzie się swoich zahamowań.

Cholerykowi posiadającemu duże zdolności intelektualne połączone z energią czynu wystarczy podsunąć pomysł, a od razu zabierze się do pracy i wkrótce powie: „Ja to zrobię inaczej, lepiej”. Trzeba tylko uważać, aby przy pewności siebie i małej wyrozumiałości dla innych nie pogardzał nimi i nie sprawiał przykrości słabszym.

Flegmatyk, jak powszechnie wiadomo, ma skłonność do lenistwa i bezmyślności. Ponieważ nie znajduje silniejszych podniet w swoich władzach zmysłowych, jego woli może zabraknąć zapału i rozmachu do czynu. W tym wypadku należy dążyć do obudzenia w nim zainteresowań naukowych i zamiłowania do pracy. Gdy uda się to osiągnąć, jest systematyczny i wytrwale doprowadza zadania do końca. Trzeba jednak pilnować, aby nie wpadał w rutynę, zaskakując go coraz to nowymi formami zajęć.

Indywidualne powołanie

Zwykle każdy człowiek dostrzega w sobie przewagę jednego z czterech temperamentów i pewne cechy pozostałych. Każdy temperament ma swoje zalety i wady. To jakby gleba, która została nam dana do uprawy, aby na niej mogła wyrosnąć szlachetna roślina. Tak jak nie na każdej glebie można posiać wszystkie rośliny – pszenica potrzebuje żyznej ziemi, owies rośnie na bardziej ubogiej – podobnie jest z człowiekiem. Każdy ma odmienną naturę i swoje jedyne, niepowtarzalne powołanie. Ważne jest więc, aby poznać swój temperament z jego zaletami i wadami i wytrwale pracować nad usunięciem „kamieni” grzechów i „chwastów” wad, aby drogocenne „ziarno” Słowa Bożego, z pomocą „rosy” łaski, mogło wzrosnąć i wydać plon stokrotny.

Dzieci powinny zrozumieć, że człowiek jest wtedy szczęśliwy, gdy współpracując z Duchem Świętym, realizuje swoje indywidualne powołanie. Nie trzeba porównywać się z innymi, chcieć im dorównać, wpadać w kompleksy lub unosić się pychą. Nasza praca i energia powinny być skierowane na rozpoznanie i realizację planu, jaki Bóg ma w stosunku do nas.

Oprócz talentów i zainteresowań innym ze znaków rozpoznawczych jest nasz temperament, bo łaska buduje na naturze. Można to ukazać dzieciom, zbierając w małych pojemniczkach (np. w pudełeczkach po czekoladkach) próbki różnych gleb. Dzieci podpisują je i dowiadują się, do jakich upraw najlepiej się nadają. Zbierają ziarna zbóż, kalkują z atlasów kłosy, jakie z nich wyrastają. Zajęcia te są wprowadzeniem do rozważania przypowieści o siewcy i o ziarnie.

Podczas pracy dzieci zastanawiają się: „Jaką jestem glebą? – Czy zatwardziałą w uporze skałą, czy zarośniętą wadami cierni, pełną niedobrych przyzwyczajeń i nawyków, czy udeptaną drogą, gdzie ziarno Boże nie ma szans zakorzenić się, bo niszczą je, nadlatując jak ptaki, pokusy złych myśli. Co zrobić, aby rozpoznać ziarna natchnień obficie spadające na ziemię mojej duszy i jak pielęgnować wschodzące szlachetne rośliny”. Im wcześniej zaczniemy uprawiać naszą glebę, nie dopuszczając do rozplenienia się chwastów, tym plon będzie obfitszy.


Drodzy Czytelnicy, kończąc ten cykl artykułów, proszę Was, napiszcie na adres redakcji:


„Nasz Dziennik”
ul. Żeligowskiego 16/20, 04-476 Warszawa
publicystyka@naszdziennik.pl


czy udało się Wam zorganizować pracownię rodzinną, jakie napotkaliście trudności, czy macie jakieś pytania. Chętnie nawiążę z Wami kontakt, będę służyć radą, pomogę rozwiązać problemy. Proponowane przeze mnie zajęcia można prowadzić także w kole biblijnym, w pracowni ministranckiej czy przy duszpasterstwie rodzin. Z zainteresowanymi współpracą ze mną podzielę się pomysłami i opracowaniami.

Ewa Hanter

Nasz Dziennik