logo
logo

Zdjęcie: The Bellelli Family/Edgar Degas 1860-1862/ -

Małżeństwo i rodzina według Nietzschego (1)

Sobota, 18 lipca 2015 (03:22)

Artykuł ks. prof. Tadeusza Guza zamieszczony w „Naszym Dzienniku” w wydaniu sobotnio-niedzielnym, 18-19 lipca 2015 r.

W prawdzie małym, ale dla omawianej problematyki treściowo doniosłym epizodem jest list gratulacyjny Fryderyka Nietzschego wywodzącego się z domu o rodzinnych korzeniach niemiecko-polskich: ojca jako luterańskiego pastora oraz matki jako córki pastora, i w pierwszym roku studiów na Uniwersytecie w Bonn wskutek m.in. lektury pism Karola Darwina, Herberta Spencera, Davida F. Straussa, występujących przeciwko Jezusowi Chrystusowi jako Bogu, tracącego tę wiarę, dla Richarda i Cosimy Wagnerów z racji ich ślubu protestanckiego w dniu 25 sierpnia 1870 r., czyli w czasie trwania wojny francusko-niemieckiej, w której Nietzsche bardzo krótko aktywnie uczestniczy.

Zaskakujący przy tym jest fakt, iż Cosima jest z pochodzenia córką niesakramentalnej relacji katolickiej hrabiny francuskiej Marie Cathérine Sophie de Agoult z domu de Flavigny i katolickiego Franciszka Liszta, wybitnego pianisty i kompozytora. Zawiera ona jako katoliczka najpierw sakramentalne małżeństwo z katolickim Grafem Hansem von Bülow, uczniem Liszta i zarazem pianistą oraz dyrygentem, z którego wyrasta dwoje dzieci.

Cosima jednak, kilka lat po zapoznaniu Ryszarda Wagnera – ich „przyjaciela” domu – „rozwodzi się” najpierw ze swoim sakramentalnym małżonkiem von Bülow, a następnie porzuca wiarę katolicką i staje się luteranką, by móc „poślubić” w zborze protestanckim – praktykującym przecież zaślubiny pomiędzy mężczyzną i kobietą nie jako sakrament, lecz wyłącznie jako „umowę małżeńską” oraz dopuszczającym rozwód – o 20 lat starszego od siebie i także luterańskiego wyznania kompozytora niemieckiego Ryszarda Wagnera, na którego postawę religijno-moralną i twórczość muzyczną poglądy Nietzschego wywarły być może nawet istotny wpływ.

„Duch Lutra” genezą myśli Nietzschego

Sam myśliciel stwierdza jego „najintymniejszą zależność” własnej myśli od „ducha Lutra”, którego Nietzsche określa jako jedną z „największych głów” jego narodu, „prekursorem walki” z tym, co „romańskie”, czyli z wiarą rzymskokatolicką i tradycją grecko-rzymskiego myślenia, „wielkim dobroczyńcą”. Czymś „najbardziej znaczącym” w reformacji Lutra Nietzsche nazywa „obudzenie” „nieufności względem świętych i całej vita contemplativa”, co stało się racją dla „drogi niechrześcijańskiej vita contemplativa w Europie”. Z tej racji Nietzsche nazywa Niemcy „pierwszym niechrześcijańskim Narodem Europy”. Na tej podstawie ideowej dochodzi według niego do zatrucia „filozofii przez krew teologów”: „protestancki proboszcz jest dziadkiem niemieckiej filozofii, a sam protestantyzm jej peccatum originale”.

Marcin Luter jako źródło dramatu Nietzschego

Wskutek lektury dzieł historycznych Janssena, wskazanych mu przez słynnego historyka szwajcarskiego Jakuba Burckhardta, Nietzsche poszukuje „prawdziwego psychologa”, który „opowiedziałby o prawdziwym Lutrze”. Nietzsche krytykuje stanowisko filozoficzno-religijne Lutra, określając go „niemożliwym mnichem”, który wydał „święte Księgi każdemu” oraz „filologom”, odznaczał się „śmiertelną nienawiścią” wobec „papieża, świętych i całego stanu duchownego”. Według Nietzschego, Luter „zniszczył pojęcie Kościoła, odrzucając wiarę w inspirację soborów” przez Ducha Świętego.

Luter dokonał negacji sakramentów świętych Kościoła Chrystusowego poprzez zniszczenie „kapłana chrześcijańskiego” jako „świętego ucha, milczącej studni, grobu tajemnic” ludzkich serc. Nietzsche zarzuca Lutrowi uprzyczynowienie „powstania chłopskiego” z 1525 r., który w ten sposób doprowadził do zniszczenia „porządku społecznego”. Czyżby Luter stał się z powyższych racji główną przyczyną nihilizmu Nietzschego i wielu innych ludzi w wiekach nowożytnych?

„Bóg” jako „przebóstwiona nicość” jest „martwy”

Nietzsche mniema, iż człowiek ciągle na nowo poszukuje „jednej zasady”, z której pragnie wszystko wyprowadzić. Stąd też „sięga on za każdym razem po nicość i konstruuje nicość na ’Boga’”. Dlatego też należy odrzucić, według niego, także to wszystko, co stanowi o „chrześcijańskim pojęciu Boga”. Nietzsche nadmienia dla tego procesu czysto ludzkiego wiele racji, a oto niektóre z nich: „Największym nowszym wydarzeniem” jest to, „że Bóg jest martwy”. Dlatego też „my, filozofowie i wolne duchy, czujemy się przy tej nowinie, że stary Bóg jest martwy, jakby opromienieni nową zorzą poranną”, ponieważ „ten stary Bóg, w którego wierzył cały świat, już dłużej nie żyje”. Stąd „wiara w tego Boga chrześcijańskiego stała się niewiarygodną”, a „z naszego serca wypływają wdzięczność, zdumienie, rozumienie, oczekiwanie” na „ponownie wolny” i już przez Boga Objawionego w Chrystusie niczym nieograniczony „horyzont” „naszego morza”, na które „w końcu wolno wypłynąć naszym statkom” i „śmiać się” z tego, jak ten „Bóg” chrześcijan „rozrywany” jest „w człowieku”:

„Ten stary Bóg nie żyje już więcej: ten jest gruntownie martwy” i dlatego Nietzsche wzywa wszystkich ludzi, by nigdy nie stawali „przed Bogiem”, bo „ten Bóg umarł” i On właśnie, według niego, „był waszym największym niebezpieczeństwem”. Tak oto, po usunięciu Boga z wielu serc ludzkich, „dopiero teraz wyższy człowiek staje się […] panem!” Stąd nie zaskakuje wyznanie Nietzschego: „Chcemy, ażeby” tylko „ten nadczłowiek (Übermensch) żył” i zajął już więcej nieutracalne miejsce Boga Starego i Nowego Testamentu, którego „przezwyciężenie” Nietzsche rozumie jako „ostateczne” i czyniące nawet „dowód przeciwko istnieniu Boga” z racji rozprzestrzeniających się w Europie ateizmu i niewiary „zbędnym”.

Prostym „założeniem” jego jest, że nie istnieje „żaden Bóg” ani „w dziejach, ani w przyrodzie, ani poza przyrodą – lecz my to, co było czczone jako Bóg, odczuwamy nie jako ’Boskie’, lecz jako godne zmiłowania, jako absurdalne, jako zawstydzające, nie tylko jako błąd, lecz jako zbrodnię na życiu… My zaprzeczamy Bogu jako Bogu”, ponieważ jest „zakłamanym światem”. Na przykład św. Paweł Apostoł miał sobie rzekomo „wynaleźć Boga”, który według Nietzschego jest też „nieuleczalnym” „zakłamaniem”. A nawet wtedy, gdyby ten Bóg chrześcijan i jego egzystencja „zostały udowodnione”, to „jeszcze mniej wierzylibyśmy w niego”.

Morderstwo na „Bogu” największym „czynem” człowieka

Nietzsche wkłada w usta „szaleńczego człowieka” słowa, których historia po prostu nie zna: „Bóg pozostaje martwy! A myśmy go zabili! Jak pocieszymy siebie mordercy wszystkich morderców. Najświętsze i Najmocniejsze, co świat dotychczas posiadał, wykrwawiło się pod naszymi nożami […]. Nigdy nie zaistniał tak wielki czyn”, poprzez który „kościoły” stały się już tylko „kryptami i nagrobkami Boga” i wyśpiewują „Requiem aeternam deo”. To jest najważniejsza przyczyna nihilizmu tego tragicznego myśliciela, że w jego osobowej duszy dochodzi do tak radykalnego odrzucenia Boga aż po próbę całkowitego unicestwienia Absolutu, co jest jednak z faktu wieczności, a tym samym niezniszczalności Pana wszechrzeczy wykluczone, ale może stanowić wciąż aktualną pokusę dla wielu ludzi przeżywających kryzys wiary, a nawet występujących w ostentacyjnych atakach przeciwko Bogu i Jego Kościołowi dzisiaj, o czym świadczą prześladowania chrześcijan na globalną skalę.

Dla „bezbożnego” Nietzschego „Bóg” jest „kłamstwem”

Skoro „Bóg” Objawiony nie istnieje, to Jego „Prawda” jest „błędem, ślepotą, kłamstwem”. Nietzsche wyznaje: „My współcześnie poznający, my bezbożni i antymetafizycy” nie podzielamy „wiary chrześcijan, która była również wiarą Platona, że Bóg jest Prawdą, że Prawda jest Boską”, ponieważ ona jak sam „Bóg ukazuje się od dawna jako kłamstwo”. Dlatego trzeba „prawdę” jako „zakłamany świat” „znieść”, ponieważ nikt z „myślących nie potrzebuje już więcej hipotezy o jednym Bogu” jako Prawdzie, będąc w swojej naturze wymyśloną przez „kapłanów”. Twierdzą oni, że „istnieje jeden Bóg, który żąda od nas dobra”. On jest „Stróżem i Świadkiem każdej postawy, każdego momentu, każdej myśli, który miłuje nas, we wszelkim nieszczęściu chce naszego najlepszego” dobra, ale „takie prawdy nie istnieją” i okazują się jako „błędy”, poprzez które „człowiek wykrwawia się”.

Nietzsche przyznaje rację radykalnemu relatywiście Schopenhauerowi, który twierdzi, że „jeszcze nigdy religia jako dogmat albo jako obraz nie zawierała pośrednio lub bezpośrednio prawdy”. Dlatego Nietzsche traktuje „chrześcijańskie pojęcie Boga” w sensie Prawdy wiecznej jako jedno z „najbardziej skorumpowanych pojęć Boga, które zostały osiągnięte na ziemi”, ponieważ z „zasadą prawdy […] sprzeczne jest nasze doświadczenie w każdym momencie. My nie możemy właśnie w ogóle myśleć, o ile coś jest…”. Skoro każda próba „uczczenia prawdy jest już następstwem iluzji” i odrzucone jest przykazanie: „Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu twemu”, to „sens dla prawdy” „musi się legitymizować przez inną formę”, np. poprzez całkowicie zsubiektywizowaną „wolę władzy”. Wprawdzie Nietzsche raz po raz bierze to „słowo” o prawdzie „w usta”, ale dodaje, że „pogardza tym dumnym słowem” prawdy i odrzuca je: „nie, my nie potrzebujemy jej, my także bez prawdy dotrzemy do władzy i do zwycięstwa”.

Ks. prof. Tadeusz Guz, kierownik Katedry Filozofii Prawa KUL

Nasz Dziennik