logo
logo

Rejonizacja spowoduje, że dzieci niemieszkające w Polsce nie będą mogły w przyszłości przystąpić do edukacji domowej Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Po polsku na biegunie

Środa, 28 grudnia 2016 (18:30)

Z Joanną Porankiewicz-Asplund, Polką zamieszkałą w Szwecji, rozmawia Anna Ambroziak

W wielu krajach UE nie ma polskich szkół, edukacja domowa i egzaminy w stacjonarnych polskich placówkach to najlepsza forma edukacji. Nowe przepisy oświatowe to utrudnią?

– Nowe zapisy pozbawiają dostępu do polskiego systemu oświaty dzieci polonijne.

Chodzi o zapis, że szkoła, do jakiej rodzice składają wniosek o objęcie dziecka edukacją domową, musi znajdować się na terenie województwa, w którym zamieszkuje?

– Rejonizacja spowoduje, że dzieci niemieszkające w Polsce nie będą mogły w przyszłości przystąpić do edukacji domowej. Proszę sobie wyobrazić taką sytuację, o której często mówią rodzice: starsze dziecko uczy się już w systemie edukacji domowej, młodsze nie może się tego doczekać. W świetle obecnych przepisów nie będzie mogło z niego już korzystać. Co mają mu powiedzieć rodzice, jak odpowiedzieć na pytanie: „Dlaczego moja siostra może się uczyć, a ja nie?”.

Edukacja domowa daje nam możliwość systematycznej pracy z dzieckiem w sposób uporządkowany. Pragnę zaznaczyć, że edukacja domowa może mieć różne formy. To samodzielna praca z dzieckiem w oparciu o podręczniki, konsultacje ze szkolnym punktem konsultacyjnym – jeżeli mieszkamy w dużym mieście, gdzie taki punkt się znajduje. Może to być edukacja domowa za pomocą projektu edukacyjnego poprzez internet, jak np. Libratus. Jeżeli mieszkamy w miejscowości, w której nie ma ani szkolnego punktu konsultacyjnego, ani szkółki niedzielnej, pozostaje nam samodzielna praca z dzieckiem albo przyłączenie się do projektu edukacyjnego przez internet.

Pani kształci dzieci w systemie edukacji domowej?

– Tak. W trzeciej klasie zaczęłyśmy z córką korzystać z internetowej platformy Libratus, która umożliwia nauczanie domowe na odległość. Cały materiał, ze wszystkich przedmiotów, jest rozpracowany przez nauczycieli i oferowany w postaci konspektów dla rodziców i uczniów, które w sposób znaczący pomagają przerabiać materiał. Na platformie znajdują się również filmy, zdjęcia i inne pomoce dotyczące przerabianego materiału. Co tydzień odbywają się webinaria, czyli spotkania z nauczycielami on-line. W takim spotkaniu może uczestniczyć ponad 100 uczniów z krajów całego świata, którzy mogą aktywnie uczestniczyć w lekcji, zadawać pytania, odpowiadać albo sprawdzać swoją wiedzę poprzez testy przygotowane przez nauczyciela. Jest też możliwość dodatkowych lekcji z nauczycielami. Czyli, jednym słowem, mamy profesjonalną pomoc, żeby w skuteczny i rzetelny sposób przerobić materiał na dany rok szkolny z naszym dzieckiem. Uczeń jest dobrze przygotowany, żeby zdać egzamin, który odbywa się albo w miejscu zamieszkania, w kraju takim jak np. Anglia, albo umawiamy się na dzień egzaminu i jedziemy na niego do szkoły partnerskiej w Polsce. Szkół, które oferują egzamin dla naszych dzieci, jest w Polsce ponad 100. Egzamin trwa dwa dni, ma część ustną i pisemną i przeprowadzony jest profesjonalnie i w miłej atmosferze. Dziecko otrzymuje polskie świadectwo, czyli jeżeli rodzice planują powrót do kraju, automatycznie dziecko znajdzie się w kolejnej klasie bez wyrwy w wymaganym materiale. Pragnę tu zaznaczyć, że dzieci edukacji domowej mają wyniki na egzaminach powyżej średniej krajowej.

Uczestniczenie w takim programie edukacyjnym wiąże się z dużym nakładem pracy zarówno rodziców, jak i dzieci.

– Wszystkie materiały, do jakich mamy dostęp poprzez szkołę internetową, są dla nas bardzo cenne i pomocne. Mimo że wywodzę się z nauczycielskiej rodziny i mam kompetencje do nauczania biologii, miałabym duże trudności w samodzielnym zapewnieniu mojemu dziecku edukacji na takim poziomie, jak mogę to zrobić za pomocą projektu edukacyjnego Libratus.

Dzieci polonijne mają korzystać z ofert jednostki państwowej podległej MEN, czyli Ośrodka Rozwoju Polskiej Edukacji za Granicą.

– Z tego, co rozumiem, ta forma edukacji jest oferowana dla dzieci z rodzin czasowo przebywających poza Polską, a nie takich, których dzieci urodziły się poza granicami kraju.

Małym Polakom trudniej będzie utrzymywać więzi z Ojczyzną?

– Utrzymanie więzi z językiem polskim i polską kulturą jest inne, kiedy polegamy jedynie na języku używanym na co dzień i okazyjnych wizytach w kraju. Według szacunków MSZ Polonia to około 18 do 20 mln ludzi rozsianych po całym świecie, często w małych ośrodkach, gdzie nie działają szkoły niedzielne, gdzie nie ma szkolnych punktów konsultacyjnych.

Będą Państwo odwoływać się do rządu o stworzenie przepisów sprzyjających edukacji domowej dla dzieci polonijnych?

– Cały czas działamy. Wysłaliśmy ogromną ilość listów do posłów, senatorów, do prezydenta. Zainteresowaliśmy tą sprawą Radę Polonii Świata. Nie poddamy się.

Dziękuję za rozmowę.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Anna Ambroziak

Aktualizacja 28 grudnia 2016 (19:50)

Nasz Dziennik