logo
logo
zdjęcie

Karolina Jurkowska

Walczą o zabijanie dzieci

Środa, 11 stycznia 2017 (21:33)

Już za kilka dni kolejny finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, podczas której organizator wydarzenia Jerzy Owsiak będzie przy pomocy swoich wolontariuszy zbierał pieniądze na zapewnienie sprzętu w szpitalach. Sam Owsiak promuje się tym, że dzięki jego działaniom ratuje się zagrożone życie. Pomijając liczne kontrowersje, byłaby to piękna inicjatywa – gdyby nie to, że sam organizator bardzo angażował się w promowanie „czarnego protestu”, a więc walczył o prawo do mordowania nienarodzonych dzieci. Często właśnie tych niepełnosprawnych, najbardziej zagrożonych zabiciem w łonie matki, którym ponoć tak chce pomóc. Gdzie tu logika?

Mało tego, na Facebooku skrytykował on inicjatywę Karmelitów i Karmelitanek modlących się za dzieci zagrożone aborcją. Następnie udał się na protest, gdzie królowały takie hasła, jak: „Twoja teologia z dala od mojej biologii”, „Świecka wagina to nasze święte prawo”, „Konsultuję się z lekarzem, nie księdzem”, „Niech wam episkopat dzieci rodzi” oraz „Kobiety są starsze niż wszystkie religie świata”. Pójście ramię w ramię z ludźmi głoszącymi katofobiczne oraz ośmieszające wolność sumienia hasła nie przeszkodzą zapewne i w tym roku zbierać na WOŚP pod kościołami, bo tam przecież w niedzielę będą największe skupiska ludzi. Kolejna aborcyjna hipokryzja? Czy kolejne ponoworoczne chwilowe nawrócenie Owsiaka?

„Nasza załoga będzie brała udział w czarnym proteście i proszę nawet przez chwilę nie próbować obrzucać nas inwektywami”, napisał Jerzy Owsiak w poście na Facebooku z 30 września, myśląc być może, że chwaląc się ratowaniem dzieci, ma jakieś nielogiczne prawo do walki o zabijanie innych. Pomylił się jednak bardzo. To nie on, a obrońcy życia zostali na protestach obrzuceni obelgami, a nawet atakowani fizycznie. To na nich posypał się grad butelek, jajek, jogurtów i tamponów, i to oni byli popychani przez agresorów z „czarnego protestu”, to im niszczono sprzęt. To broniące nienarodzonych kobiety zostały obrzucone w Warszawie butelkami z wodą. Dla Owsiaka nie było jednak chyba problemu – w końcu apelował o brak agresji jedynie u obrońców życia.

„W naszym pojęciu czarny z białym się nie wyklucza, pod warunkiem, że biały nie będzie tylko oparty na pustej demagogii” – rzucił „litościwie” na koniec wpisu Owsiak. Po takim wyłuszczeniu swoich poglądów oskarżenie o demagogię brzmi jak dobry, ironiczny żart, zwłaszcza przy tak żenującej emocjonalnej próbie przykrycia walki o prawo do zabijania dzieci „prawami kobiet” i tym, że przecież kochają one swoje dzieci i wiedzą, co dla nich najlepsze.

Poważnie, dla dziecka lepsze jest jego zabójstwo? Jakie więc Owsiak ma zdanie o matce Madzi? Również kochała swoje dziecko i rzucenie nim o podłogę było najlepszym rozwiązaniem? A Natalia Przybysz? Również słusznie zdecydowała, że rozszarpanie dziecka na kawałki jest dla niego lepsze niż urodzenie? A może Owsiak próbuje wcisnąć nurt pro-life w niszę cichego pomagania innym – oczywiście pod dyktando WOŚP-u?

Jerzy Owsiak i WOŚP promują się i zbierają pieniądze na ratowanie dzieci. Jednocześnie wspierają imprezy służące zabijaniu dzieci. Dziwne, prawda?

Karolina Jurkowska

Autorka jest wolontariuszką Fundacji PRO - Prawo do Życia

NaszDziennik.pl