logo
logo

Pod
patronatem „Naszego Dziennika”

Zdjęcie: / -

Kino przez duże "K"

Poniedziałek, 20 marca 2017 (20:02)

Z Andrzejem Melakiem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, prezesem Komitetu Katyńskiego i organizatorem XI Katolickich Dni Filmowych, rozmawia Rafał Stefaniuk

 

Za nami XI Katolickie Dni Filmowe. Organizował je Pan po raz pierwszy. Jakie było to doświadczenie?

– Praca przy organizacji festiwalu przyniosła mi wiele satysfakcji. Jestem również zadowolony z jego przebiegu. Było to wydarzenie tak duże, że sala okazała się za mała, żeby pomieścić wszystkich chętnych do obejrzenia filmów. Reakcja widzów podczas oglądania filmów tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że to wydarzenie jest wyjątkowo potrzebne. Współcześni widzowie chcą obcować z wysoką kulturą i szukają kina, które jest wolne od komercji. Dzisiejsze kino jest mało ambitne. Broczy krwią, epatuje nagością i zbytkiem. Katolickie Dni Filmowe są okazją do pokazania głębszych obrazów, pełnych miłości, tradycji i wiary. Te wartości wychodzą naprzeciw oczekiwaniom widzów i to jest budujące.

Nazwa „Katolickie Dni Filmowe” wskazuje na religijny charakter wydarzenia. Co z osobami, które są niewierzące bądź poszukujące?

– Znajdą tam również coś dla siebie. Nie puszczamy tylko filmów typowo religijnych czy o takim przesłaniu. Przecież przyjaźń nie jest przypisana tylko do wiary – jest uniwersalna. Pokazaliśmy także obrazy o współczesnym świecie. Mogliśmy zobaczyć, jak wygląda życie w syryjskim Aleppo. To nie jest tylko miasto wojny. To miejsce, gdzie kwitnie ludzka solidarność. To historia ludzi, którzy żyją w trudnych warunkach, którym na każdym kroku grozi niebezpieczeństwo, ale oni starają się żyć normalnie. Mogliśmy poznać też pracę wolontariuszy, osób, które poświęcają swoją młodość i siły, aby pomagać innym. Świat pełen jest szlachetnych osób i organizacji, dla których nie jest ważne to, co masz w kieszeni, ale to, co masz w sercu i głowie, bez względu na rasę czy religię.

Mimo to kino ambitne rzadko gości w kinach sieciowych czy w największych stacjach telewizyjnych.

– A czy największym graczom na rynku medialnym zależy na promocji tradycyjnych wartości? Najważniejsze są frekwencja i uzależnione od niej wpływy z reklam. W centrum współczesnego, masowego kina jest pieniądz. Stworzyli więc świat, w którym nagość i przemoc są atrakcyjne. Wmówili ludziom, że tego chcą i potrzebują. Kino wartościowe skierowane jest do ludzi, którzy potrafią patrzeć wyżej i dalej. I dlatego musi utrzymywać się samo, bardzo często bez wielkich sponsorów. My działamy w opozycji do głównego nurtu. I teraz mogę zapewnić, że kolejne Katolickie Dni Filmowe będą całkowicie darmowe dla widzów. To dzięki nim odkryliśmy, że ludzie chcą oglądać filmy z pozytywnym przekazem, więc uważam, że takie wydarzenia trzeba promować.

Dotychczas głównym organizatorem Katolickich Dni Filmowych był śp. poseł Artur Górski. Dlaczego zdecydował się Pan na kontynuowanie jego dzieła?

– Artur zapadł w naszej pamięci jako osoba głęboko wierząca, oddana Polsce i ludziom, a także kierująca się w swoim życiu honorem. Te wartości, którymi żył Artur, są także bliskie mojemu sercu. Wiara, miłość, patriotyzm i tradycja łączą nas, łączą wszystkich Polaków. Katolickie Dni Filmowe były częścią jego życia. Poświęcił im wiele serca. Nie chciałbym, aby wraz z jego odejściem umarła jego misja. Jestem mu wdzięczny za to, co robił dla nas.

A więc możemy spodziewać się kolejnych Katolickich Dni Filmowych?

– Dopóki będę mógł to robić, to będę kontynuował dzieło Artura. On czuwa nad nami, więc czuję się spokojny o kolejne edycje. 

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk

Aktualizacja 20 marca 2017 (20:21)

NaszDziennik.pl