logo
logo
zdjęcie

Piotr Tomczyk

Wartości biblijne czy unijne?

Sobota, 15 lipca 2017 (11:30)

Debaty na temat przyszłości naszego kontynentu stają się coraz ciekawsze. Wsród jednomyślnych do niedawna unijnych przywódców zaczęły pojawiać się głosy zwątpienia w sens polityki migracyjnej Unii Europejskiej.

„My martwimy się paroma tysiącami migrantów, podczas gdy stoimy w obliczu sytuacji w Afryce, która, jeśli nie będziemy interweniować, doprowadzi do biblijnej wędrówki ludów” – stwierdził przewodniczący Parlamentu Europejskiego Antonio Tajani, przebiegle dając do zrozumienia, że choć zaliczany jest do polityków „włoskiej prawicy”, to z Biblią nie zdążył się jeszcze zapoznać.

Przewodniczący PE o Hunach i wywołanej przez nich wędrówce ludów musiał dowiedzieć się z innego źródła, jednak nad sensem jego słów warto się zastanowić. Unia Europejska nie chce pomagać mieszkańcom najbiedniejszych krajów Afryki. Zamiast pomocy wielcy mistrzowie europejskiej demokracji obiecują im duże pieniądze za dokonanie najazdu na Europę, zniszczenie naszego kontynentu, aby na jego gruzach zbudować nowe, pozbawione chcrześcijańskich korzeni społeczeństwo. Słowa szefa PE wskazują na to, że choć wielcy mistrzowie europejskiej demokracji zdają sobie sprawę z nędzy panującej w niektórych z afrykańskich krajów, to jednak pieniądze dla mieszkańców Afryki znajdą się… pod warunkiem, że przypłyną oni do Europy  i wezmą udział w realizacji szaleńczego planu budowy społeczeństwa multi-kulti.

Pomyłka szefa PE może też prowadzić do poszukiwania odpowiedzi na fundamentalne pytanie: jakie są współczesne wartości i zasady, wokół których powinni jednoczyć się Europejczycy? Biblia i Dekalog czy  tygiel antywartości wmuszany nam przez bywalców brukselskich salonów?

Piotr Tomczyk

Aktualizacja 15 lipca 2017 (11:30)

NaszDziennik.pl