logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: / -

Zawsze po stronie pracowników

Czwartek, 7 grudnia 2017 (15:35)

Z Tadeuszem Majchrowiczem, zastępcą przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Janusz Śniadek uważa, że dzięki ustawie w sprawie handlu w niedzielę spełniony zostanie wreszcie wieloletni postulat „Solidarności”. Co na takie stwierdzenie posła, byłego przewodniczącego NSZZ „Solidarność” odpowie obecny wiceprzewodniczący Związku?

– Biorąc pod uwagę fakt, że jeszcze dwa lata temu z okładem nikt nawet nie mówił o wolnych niedzielach, poza tym, że odbieraliśmy sygnały, że Polacy ciężko pracują i nie mogą się spotykać i spędzać czasu ze swoimi rodzinami. I biorąc pod uwagę ten fakt, uchwalenie przez Sejm ustawy ograniczającej handel w niedziele jest krokiem w dobrą stronę. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że została wyznaczona mapa drogowa dojścia do wszystkich wolnych niedziel. Gdyby nie było tego wyznaczenia kierunku, to mogłoby się skończyć tak jak na Węgrzech, gdzie na wniosek rządu po nieco ponad roku obowiązywania parlament zniósł ustawę zakazującą handlu w niedziele. W Polsce chcemy tego błędu uniknąć. Trudno kopie kruszyć, że póki co nie wszystkie niedziele będą wolne. Co by nie powiedzieć, uważamy to za duże osiągnięcie, bo gdyby nie naciski ze strony Związku, gdyby nie bardzo ostre słowa przewodniczącego Piotra Dudy, po których niektórzy koledzy nawet się obrażali, to być może nie byłoby nawet stopniowego wprowadzania ograniczeń handlu w niedziele. Niedawno spotkałem się z posłem Januszem Śniadkiem i wyjaśniliśmy sobie parę kwestii. Jako związek zawodowy zawsze staliśmy i będziemy stać po stronie pracowników, często też nie przebieramy w słowach. Jednakże uważam, że to wszystko wyszło na dobre samej sprawie, również premier Beata Szydło przekonała się, że ustawa ograniczająca handel w niedziele musi być uchwalona, bo jest potrzebna. Oczywiście nie jest to spełnienie marzenia, ale ważne, że pojawiło się światełko w tunelu i powoli do tego dojdziemy. Nie chodzi tu o to, żeby tego typu przepisy przepychać na siłę, bo to też jest droga donikąd.       

Ustawa tak czy inaczej nie jest doskonała…

– Żadna ustawa nie jest dekalogiem, dlatego można ją poprawić czy zmienić, jeśli się okaże, że coś nie będzie funkcjonowało tak, jak powinno. Ważne, że w ogóle jest, że jest baza do takich ewentualnych zmian. Jeśli ustawa o ograniczeniu handlu w niedziele zostanie podpisana przez prezydenta, to będziemy mieli możliwość nowelizowania prawa w tym miejscu, w którym będzie ono niedoskonałe, gdzie są luki czy nieprawidłowości. Już się pojawiają głosy, że takie sieci handlowe, jak Biedronka czy Lidl, usiłują wykorzystać zapis umożliwiający niedzielny handel piekarniom, cukierniom czy lodziarniom, co mogą wykorzystać dyskonty, które pieką pieczywo w swoich placówkach. Tyle tylko, że trudno nazwać pieczywem to, co w tych sieciach jest sprzedawane. Przecież Biedronka czy Lidl wcale nie mają w swoich placówkach handlowych tradycyjnych piekarń, w których wykonywany jest proces wyrabiania i pieczenia pieczywa, a jedynie odpiekają pieczywo głęboko zamrożone. Już dzisiaj odbieramy głosy, pisma od ludzi, którzy są zadowoleni. Podkreślają, że na razie nie jest to jeszcze prawo doskonałe, ale uważają to za postęp. Wierzę, że powoli, stopniowo, krok po kroku polskie społeczeństwo się przestawi i zrozumie, że niedziela jest dniem świętym. Kto zaś jest niewierzący, to zawsze może spędzić ten czas w dowolny sposób, ale niech nie odbiera innym ludziom możliwości spędzenia tego czasu z rodziną.

Wspomniał Pan swoją rozmowę z posłem Śniadkiem... Jak Pan ocenia dotychczasowe dokonania obecnego rządu?

– Dokonując bilansu dwóch lat rządzenia PolskĄ przez rząd Zjednoczonej Prawicy, widać bezspornie, że w kwestii praw pracowniczych, wsparcia dla rodzin czy prospołecznych udało się załatwić naprawdę dużo. Oczywiście oczekiwania rosną w miarę jedzenia, więc są naciski czy głosy, że można więcej, szybciej, ale nie wszystko da się załatwić w tak krótkim czasie. Pomimo tego, że często między NSZZ „S” dochodzi do wymiany zdań, czasem nawet ostrej, to generalnie rzecz biorąc, program PiS, który zawiera szereg elementów naszego programu „Solidarności”, jest realizowany. Żeby zrealizować większość oczekiwań społecznych, żeby posprzątać po bałaganie, jaki zrobiła Platforma, i naprawić to, co zepsuł Donald Tusk ze spółką, nie wystarczy dwa czy trzy lata, ale do tego potrzeba będzie co najmniej dwóch kadencji. Generalnie jesteśmy zadowoleni, chociaż wiele rzeczy nam się nie podoba.

Każdy kompromis ma swoje granice. Jaka jest granica ustępstw „Solidarności”?

– Z całą pewnością nie odpuścimy spraw, które są istotne dla Związku i dla pracowników. Takich spraw do załatwienia czy uporządkowania jest jeszcze bardzo dużo. Do uporządkowania jest także funkcjonowanie związków zawodowych w Polsce. Nie może być sytuacji, kiedy do negocjacji w dużej ogólnopolskiej firmie typu Poczta Polska SA zasiada 60 czy 70 przewodniczących związków zawodowych. Jest to kwestia reprezentatywności, którą chcemy uregulować, a wszystko po to, żeby negocjacje miały cywilizowany przebieg. Jest także wiele innych spraw, które trzeba załatwić. Dlatego życzę powodzenia rządowi Zjednoczonej Prawicy, żebyśmy mogli te i inne kwestie podnosić i powoli dążyć do celu. Tak jak ktoś napisał na fragmencie muru Stoczni Gdańskiej „Cierpliwość i praca da sukces ”Solidarności„. Na pewno będziemy cierpliwi, konsekwentni i będziemy ciężko pracować dalej, żeby Polska – oprócz tego, że jest krajem coraz bardziej rozwijającym się i krajem coraz nowocześniejszym, była też krajem coraz bardziej cywilizowanym pod względem stosunków pracodawca – pracownik. To jest obszar, w którym jest jeszcze wiele do zrobienia, i to z całą pewnością będziemy robić, konsekwentnie krok po kroku. Jesteśmy otwarci na dialog z tym rządem, który chce rozmawiać. Niestety, tego dialogu nie było przez osiem lat rządów Platformy i PSL.

     
Teraz ustawą o wolnych niedzielach zajmuje się Senat. Tymczasem Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji próbuje jeszcze uszczknąć więcej swobód dla handlowców i apeluje do senatorów m.in. o wydłużenie czasu pracy sklepów w Wigilię czy w Wielką Sobotę do godziny 16.00…

– Na to z całą pewnością nie będzie zgody NSZZ ”S„. Przypomnę tylko, że to dzięki naszej akcji pod nazwą ”Nie przehandluj pierwszej gwiazdki„, która miała na celu zachęcić klientów do nieodkładania zakupów na ostatnią chwilę, udało się nam doprowadzić do tego, że większość dużych sieci handlowych skróciła czas pracy w Wigilię do godz. 14.00. I teraz wszelkie próby działań w odwrotnym kierunku nie będą miały naszej zgody. Nie pozwolimy zburzyć tego, co udało się z takim trudem wywalczyć. Czekamy, żeby Senat uchwalił ustawę o wolnych niedzielach, żeby podpisał ją prezydent Andrzej Duda, żeby było już wiadomo, od kiedy to nowe prawo wejdzie w życie. Później zajmiemy się resztą. Myślę, że zarówno handlowcy, jak i polskie społeczeństwo przekona się do tego, że wystarczy tych kilka dni w tygodniu na zrobienie zakupów, a niekoniecznie w niedziele. Przypomnę, co było ze świętem Trzech Króli, gdzie wolne od pracy tym dniu miało doprowadzić do wręcz zawalenia się polskiej gospodarki. Tymczasem polska gospodarka ma się dobrze, a miliony polskich rodzin w tym dniu wychodzi na ulice miast i miasteczek, żeby w Orszakach Trzech Króli manifestować swoją wiarę i przywiązanie do chrześcijańskich tradycji. Da się…? Da się!  

Dziękuję za rozmowę. 

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl