logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

To musi być rząd kontynuacji

Środa, 10 stycznia 2018 (20:49)

Z dr. hab. Norbertem Maliszewskim, profesorem Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, specjalistą ds. marketingu politycznego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Pięciu ministrów pożegnało się wczoraj z rządem, pojawiły się też nowe nazwiska. Która zmiana zaskoczyła Pana bardziej niż pozostałe?

– Najbardziej zaskakująca była zmiana na stanowisku ministra obrony narodowej. Antoni Macierewicz był ministrem dobrze postrzeganym zwłaszcza przez twardy elektorat Prawa i Sprawiedliwości. Z jednej strony decyzja związana z odwołaniem min. Macierewicza spowoduje pewne napięcia w elektoracie PiS, ale z drugiej strony wyborca opozycji – wyborca akcyjny, bo – jak wiemy – opozycja, zwłaszcza tzw. totalna, nie ma pomysłu na siebie, stąd jedyną rzeczą, która będzie motywować takiego wyborcę do pójścia do urn, jest głosowanie przeciwko. I mając tego świadomość, PiS, zwłaszcza prezes Jarosław Kaczyński, powtarza manewr już wcześniej sprawdzony w 2015 r., kiedy zrezygnował ze swoich ambicji objęcia funkcji premiera, podobnie teraz niejako zmusza szefa MON do poświęcenia własnych politycznych ambicji. Oczywiście nie jest to ocena dokonań samego Antoniego Macierewicza w roli ministra, bo zarówno sam prezes Jarosław Kaczyński, jak i elektorat PiS doceniają działania ustępującego ministra na tym polu. Weźmy chociażby tworzenie Wojsk Obrony Terytorialnej, o potrzebie których mówiło się od dawna, ale to dopiero Antoni Macierewicz zaczął je formować i ten plan wcielać w życie.

Czy i na ile wpływ na dymisję Antoniego Macierewicza miały relacje z prezydentem Dudą?

– Z całą pewnością chłodne relacje obu polityków miały wpływ na tę decyzję. Dlatego – w mojej ocenie – był to drugi powód dokonanej zmiany, aby przeciąć ten węzeł gordyjski, żeby nie tkwić w miejscu, ale pójść naprzód.

Do kogo swój ewentualny plan poszerzenia elektoratu kieruje PiS? 

– Jedną z większych grup wyborców – jeśli spojrzeć na sondaże CBOS – po wyborcach prawicowych – jest grupa wyborców centrowych. Są to wyborcy w dużej mierze aideologiczni, a więc jest to elektorat otwarty na argumenty, który można przekonywać do swoich racji. Dla PiS jest to niejako źródło czerpania dodatkowych kilku punktów procentowych, które zapewnią wysokie, a przynajmniej wyższe poparcie w przyszłych wyborach. Pierwsze – jak wiemy – będą wybory samorządowe. PiS będzie chciało poszerzyć stan swego posiadania w sejmikach wojewódzkich, a być może będzie przewodziło nawet w więcej niż ośmiu. Natomiast problemem mogą być duże miasta, które w większości są w rękach Platformy. PiS chce to zmienić. Potwierdzeniem sukcesów po pierwszych latach rządzenia Polską z pewnością byłoby zatem odbicie przynajmniej kilku większych miast z rąk Platformy. Stąd potrzeba przekonywania nie tylko wyborców prawicowych, wyborców z mniejszych miast, ale także pozyskiwanie nowych wyborców, bardziej centrowych, z dużych miast.

Czy PiS bardziej opłaca się pójść w pewną niewiadomą w sensie pozyskania nowych wyborców centrowych, ryzykując dymisją Antoniego Macierewicza czy prof. Jana Szyszko utratę poparcia stałego prawicowego, konserwatywnego elektoratu?

– Wydaje się, że utrata posad przez mniej lubianych ministrów nie zniechęci tradycyjnych prawicowych wyborców, którzy – na dobrą sprawę – nie mają alternatywy na polskiej scenie politycznej. Co więcej, ministrowie, którzy pozostają w rządzie Mateusza Morawieckiego, w dużej mierze są to politycy konserwatywni. Przecież sam premier Morawiecki jest politykiem o poglądach konserwatywnych. Natomiast wyborcę centrowego do tej nowej ekipy rządowej będzie można przekonywać kwestiami gospodarczymi. Uważam, że po pierwszych emocjach i niezadowoleniu wewnątrz elektoratu PiS premierowi Morawieckiemu oraz kierownictwu PiS uda się przekonać wyborców do zmian w rządzie. Byłoby to tym bardziej realne, gdyby wspomniani wcześniej – lubiani – byli już ministrowie Antoni Macierewicz czy Jan Szyszko zostali docenieni w innych obszarach. 

Czy mamy powtórzony z kampanii parlamentarnej zabieg schowania niektórych osób przed wyborami samorządowymi?

– Pytanie, czy i na ile Jarosław Kaczyński chce – po zbliżających się wyborach samorządowych, ale docelowo także parlamentarnych w 2019 r. – zwiększyć swój stan posiadania. Być może wówczas Antoni Macierewicz znów powróci do pełnienia funkcji ministra obrony narodowej i realizacji polityki, którą rozpoczął. Dlatego bardzo możliwe, że to, czego dzisiaj jesteśmy świadkami, jest zaplanowanym manewrem wyborczym, który ma sprzyjać i zwiększyć poparcie dla PiS.

Na ile zmiany w rządzie to autorski projekt premiera Morawieckiego, a na ile fakt objęcia przez niego sterów rządu stał się pretekstem do przeprowadzenia zmian przez samego prezesa Jarosława Kaczyńskiego?

– Premier Morawiecki oczywiście ma prawo dobierać sobie współpracowników i tak najpewniej się stało. Jednak zdecydowanie Jarosław Kaczyński autoryzuje zmiany realizowane przez premiera Mateusza Morawieckiego. Przecież nie jest dla nikogo tajemnicą, że obecny premier nie osiągnął swojej pozycji w rządzie Zjednoczonej Prawicy dzięki przekonaniu do siebie elektoratu PiS, nie zdobył też funkcji premiera dzięki własnym zasługom, tylko jest to autorski pomysł i strategia prezesa Kaczyńskiego. To on wyznaczył premiera Morawieckiego, to on stworzył mu możliwość realizowania pewnych projektów, zostawił mu też pewne pola, na których będzie mógł działać w sposób autonomiczny. Natomiast wszystkie zmiany personalne w składzie rządu z całą pewnością były – przynajmniej dyskutowane – z prezesem Jarosławem Kaczyńskim. W związku z tym można powiedzieć, że premier Mateusz Morawiecki jest w dużej mierze projektem Jarosława Kaczyńskiego.

Nowi ministrowie – właściwie wszyscy – mówią o kontynuacji doświadczeń poprzedników. Czy to kurtuazja i zapowiedź kontynuacji, czy może te zmiany de facto oznaczają zmianę polityki m.in. zagranicznej rządu premiera Morawieckiego?

– To musi być rząd kontynuacji, bo – jak wiemy – PiS zyskuje poparcie poprzez realizację programów społecznych. Dlatego nacisk na te obszary musi być kładziony. Ważna jest również konserwatywna polityka tego rządu w sprawach światopoglądowych. Natomiast jeśli chodzi o politykę zagraniczną, to projekty czy kierunki wyznaczone wcześniej zasadniczo się nie zmieniają. Pewnym novum jest to, że mają być one realizowane lepiej, bardziej pragmatycznie. Proszę zwrócić uwagę, że nie zmieniają się priorytety, jak chociażby ten, że Polska ma odbudowywać podmiotowość Europy Środkowej jako potencjału tworzenia pewnych koalicji w kontrze do pomysłów Francji i Niemiec czy w kontrze do pomysłów Komisji Europejskiej, żeby poszerzać swoją władzę, a przejawem tego jest uruchomiony przeciwko nam art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej. Ponadto priorytetem, celem strategicznym polityki międzynarodowej Polski niezależnie od tego, kto będzie trzymał stery naszej dyplomacji, jest projekt międzymorza. Po wczorajszych rozmowach z przewodniczącym Komisji Europejskiej Jean-Claude’em Junckerem widać, że premier Morawiecki nie zamierza się wycofywać z reform polskiego wymiaru sprawiedliwości. Chodzi tylko o to, żeby negocjacje z unijnymi gremiami nie były pozycyjne, co utrudnia realizację szeregu innych naszych interesów, jak chociażby sprawy budżetu przyszłej unijnej perspektywy czy kwestii pracowników delegowanych, polityki klimatycznej, a także polityki energetycznej. Premier Morawiecki musi prowadzić dialog, aby Polska nie była w otwartym sporze z Komisją Europejską i nie traciła w innych – wcześniej wspomnianych – wymiarach.

Jaki pomysł na realizację tych celów ma premier Morawiecki?

– Wydaje się, że plan premiera Morawieckiego jest taki, że utrzymujemy dialog z Komisją Europejską w sprawie art. 7, wysłuchujemy racji drugiej strony, przedstawiamy swoje, ale w duchu dialogu, negocjacji, w formie bardziej otwartej niż dotychczas. Totalny spór niczego dobrego nie wróży żadnej ze stron, bo wszyscy na tym stracą. Widać zatem, że podejście, jeśli chodzi o relacje z Komisją, jest bardziej pragmatyczne, ale nasze cele pozostają te same. 

Dziękuję za rozmowę.    

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl