Prokuratura w Krakowie postawiła zarzuty w sprawie rzekomego działania nielegalnych więzień CIA na terenie Polski. „Gazeta Wyborcza” stwierdziła, że były prezydent Aleksander Kwaśniewski potwierdził ich istnienie. Komisja Europejska i Parlament Europejski po dwóch niezależnych śledztwach także to Polsce zarzucają. Premier Miller zaprzecza słowom Kwaśniewskiego, który miał o tym fakcie wiedzieć, ale nie powiadomił o nim prezesa Rady Ministrów, czyli jego. Na pewno będziemy wiedzieć coraz więcej w tej materii, ale już dziś można wysnuć kilka wniosków na podstawie tego skandalu.
Abstrahując od czterech podstawowych problemów związanych z istnieniem tajnych więzień CIA na terenie Polski, które poniżej wymieniam, jeśli ostatecznie okaże się to wszystko prawdą, to postkomuniści świadomie podeptali główne zasady samostanowienia Narodu Polskiego i Konstytucję.
Po pierwsze, istnienie więzień zagroziło suwerenności niepodległego państwa przez wpływ obcego mocarstwa, przy jednoczesnej aprobacie i przy współudziale władz naszego kraju. Po drugie, łamano prawa człowieka w naszej Ojczyźnie, torturując i nielegalnie przetrzymując więźniów, a tłumaczenie Millera, że to byli „terroryści”, mnie nie przekonuje, bo prawa człowieka są prawami uniwersalnymi. Po trzecie, ich istnienie naraża Polskę na realne niebezpieczeństwo w postaci aktów terroryzmu ze strony islamskich ekstremistów. W końcu obywatele naszego kraju, my wszyscy, żyliśmy w niewiedzy, a jak wiadomo, Polacy „wolność” i „niepodległość” traktują jako ważne wartości.
Aczkolwiek powyższe nie dziwi, jako że antypatriotyczną sztukę eksportowaną z Moskwy socjalistyczny beton przyswoił sobie jeszcze za czasów reżimu totalitarnego. Ci ludzie nie powinni w ogóle funkcjonować na obszarze polityki, więcej istnieć w sferze publicznej. Powinni odsunąć się w cień, aby jak najszybciej można było o nich zapomnieć, ponieważ skandal związany z wypłynięciem faktów o działaniach obcych służb na terenie Rzeczypospolitej Polskiej kompromitują nas na arenie międzynarodowej, czynią z nas państwo kolonialne i zagrażają bezpieczeństwu narodowemu. Ten skandal ma także inną odsłonę.
Naprawdę dobrze się stało, że sprawa wypłynęła nareszcie na światło dzienne. Szkoda, że nie wcześniej, choć i tak wiemy dzisiaj więcej. Te przykre fakty demaskują całą obrzydliwą uległość SLD wobec imperialistów. Niegdyś uległość i poddańczość wobec Związku Sowieckiego, dziś wobec USA i Brukseli. Ideologia marksistowska dla jej nosicieli nigdy tak naprawdę nie odgrywała żadnej roli, była tylko fasadą. Komuniści korzystali z dóbr, jakie przynosiła im władza, paśli się na publicznych pieniądzach i pomnażali kapitał w ramach kolejnych afer korupcyjnych. Sprawa nielegalnych więzień depczących suwerenność państwa polskiego, z którego Miller i Kwaśniewski zrobili sobie swego czasu prywatny „folwark zwierzęcy”, to jedna z wielu odsłon deprawacji władzy na najwyższym poziomie, upadek zdegenerowanych polityków establishmentu.
Na tym polega grzech główny tego środowiska. Niestety, skompromitowani pezetpeerowcy mają niegodnych następców, których wyuczyli zasad sprawowania władzy. Ludzie SLD i PO wiedzą, że tylko działając razem, mogą przetrwać. Tworzą intrygancki układ polityczny. Stąd tyle wspólnych inicjatyw, od antypolskich po antychrześcijańskie, które forsują ramię w ramię od lat. Strategia wypracowana przez postsowieckie postawy została zagospodarowana przez liberałów z PO.
Dla Tuska wprawdzie to nie USA wyznacza kierunek polityki krajowej i zagranicznej, ale Bruksela i Berlin. Moskwa zaś od czasu katastrofy smoleńskiej również, jak wiemy, ma znaczący wpływ na nasze sprawy polskie i zagraniczne i przejawia się de facto szkodliwą polityką dla naszej Ojczyzny, żeby tylko wspomnieć nieudolne ruchy MSZ na Ukrainie. Za wszelką cenę, aby utrzymać władzę, nie zważając na polską rację stanu, PO legitymizuje skompromitowanych postkomunistów.
Jednak sojusz PO i SLD ma też swoje granice. Miller nie może być za mocny, ponieważ jest głównym konkurentem Tuska. Dlatego temu ostatniemu bardzo na rękę są dzisiejsze kłopoty nieoczekiwanie zmartwychwstałego politycznie Millera. Walka z rywalem o centrolewicowego wyborcę przed wyborami do europarlamentu, które mogą być zapowiedzią końca Platformy Obywatelskiej, wchodzi w decydującą fazę. Każda kompromitacja obozu postkomunistów to kilka punktów procentowych więcej dla liberałów z PO, którzy za wszelką cenę muszą utrzymać władzę w Polce. Zdają sobie doskonale sprawę z czekających ich konsekwencji w razie utraty sterów rządzenia. Dlatego kąsają Millera jako potencjalnego koalicjanta, ale nie mogą go zniszczyć.
Mam jednak nadzieję, że sprawa więzień CIA zdmuchnie ostatecznie Millera i Kwaśniewskiego z obszaru życia publicznego, bo to rzeczywiście hańba, że po takiej degeneracji Polski, do jakiej doszło za czasów ich rządów, ciągle o nich słychać i konsekwencje ich zgubnej polityki jeszcze długo będą się odbijały czkawką wszystkim Polakom.

