logo
logo

Zdjęcie: M.Borawski/ Nasz Dziennik

Młoda armia wyklętych

Wtorek, 11 lutego 2014 (02:00)

Młodzi ludzie skrzyknęli się, żeby wymusić na rządzących honorowe upamiętnienie żołnierzy wyklętych. Żądają, aby uczono o nich w szkołach i promowano jako patronów ulic.

Rozpoczęta właśnie akcja „Upominamy się o Was” to hołd młodych dla żołnierzy antykomunistycznego podziemia oraz sposób, aby pamięć o nich stała się żywo obecna w przestrzeni publicznej. Organizatorzy, głównie studenci, widzą w nich wzór dla swojego pokolenia przeżywającego kryzys tożsamości.

Stawiają sobie jasne cele: zwiększyć wiedzę rówieśników o bohaterach oraz wpłynąć na większe zaangażowanie władz w przywracaniu pamięci o ludziach, którzy przez komunistów zostali skazani na zapomnienie. Sebastian Kaleta, koordynator przedsięwzięcia i prezes Stowarzyszenia „Młodzi dla Polski”, zapowiada organizację kilkudziesięciu spotkań edukacyjnych na terenie całego kraju, które mają się odbyć w okolicach 1 marca, kiedy to obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Ważny element to działania, które zmobilizują władze różnych szczebli do uczestnictwa w tych uroczystościach. Manifest w tej sprawie ma trafić m.in. do prezydenta RP, premiera, marszałków Sejmu i Senatu, a także do samorządów.

Akcja będzie prowadzona na kilku polach. Pierwsze z nich to media społecznościowe, za pośrednictwem których prezentowane będą sylwetki żołnierzy wyklętych oraz przekazywane wszelkie informacje. W specjalnym apelu młodzi zwrócili się już do władz o „przywrócenie do zbiorowej pamięci bohaterskich żołnierzy wyklętych, walczących w niepodległościowym powstaniu antykomunistycznym w latach 1944-1963”.

Nie ma wątpliwości, że przyjęcie przez tysiące młodych jako swoich bohaterów postaci takich jak mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszko”, Danuta Siedzikówna „Inka” czy płk Witold Pilecki wywołało ogromne zainteresowanie książkami historycznymi, miejscami pamięci i faktem, że ich historia była zakłamywana. Nie udało się tego przełamać również w ciągu 20 lat istnienia III Rzeczypospolitej. Ten klimat zmieniła decyzja Sejmu sprzed trzech lat o ustanowieniu dnia pamięci.

Koalicja organizacji młodzieżowych apeluje o uczestniczenie w obchodach oficjalnych oraz społecznych każdego 1 marca, przypominanie lokalnych bohaterów, budowę pomników. Żąda także nadania ulicom i szkołom imion bohaterów niepodległościowego podziemia antykomunistycznego z lat 1944-1963. Młodzi domagają się zarazem ostatecznego zniesienia nazw ulic, którym patronują komunistyczni oprawcy. Chcą również powstania Narodowego Muzeum Żołnierzy Wyklętych na wzór Muzeum Powstania Warszawskiego. W warstwie edukacyjnej proponują wprowadzenie do podstawy programowej nauczania historii wszystkich szczebli edukacji zagadnień związanych z antykomunistycznym podziemiem. Tymczasem wiadomo, że niedawno podstawa programowa została przez MEN zmieniona i na poziomie szkół średnich nauka historii najnowszej jest nieobowiązkowa, a jeśli już jest, to skonstruowana bardzo powierzchownie i hasłowo. Protesty w tej kwestii odbijały się od kolejnych ministrów jak od ściany.

Inicjatorzy akcji „Upominamy się o Was” są jednak optymistami.

Młodzi chcą sprowokować narodowe poruszenie w kwestii upamiętniania żołnierzy antykomunistycznego podziemia. – Udało się uzyskać od przedstawicieli władz Warszawy wstępną deklarację o budowie pomnika płk. Pileckiego w stolicy. Chcemy również rozwinąć społeczny lobbing, który trafi do ministerstwa edukacji – wyjaśnia Sebastian Kaleta.

W specjalnym apelu organizatorzy akcji „Upominamy się o Was” przyznają, że pamięć o żołnierzach drugiej konspiracji i uczestnikach antykomunistycznego powstania powojennego próbowano wymazać. „Dla nas, młodych, którzy stosunkowo niedawno ukończyli kursy historii na poziomie szkół średnich, niepojęte jest, że na kartach podręczników wolnej od komunistycznej propagandy Polski brak jest treści dotyczącej Żołnierzy Wyklętych. Pokazuje to, że kaci, którzy skazali walczących o niepodległą Polskę na wieczną niepamięć, w 25 lat po obaleniu komunizmu dalej tryumfują. Oprawcy Żołnierzy Wyklętych cieszyć się mogą pomnikami w wielu miastach Polski, ulice noszą ich imiona” – podkreślają.

Zdarza się, jak np. w Warszawie, że pomnik upamiętniający Armię Czerwoną stoi pośród budynków, w których niegdyś okrutnymi torturami dławiono wolę walki i pozbawiano człowieczeństwa bohaterów. „A powinni oni być wzorem dla powojennej młodzieży” – podkreślają przedstawiciele takich stowarzyszeń i organizacji młodzieżowych, jak Stowarzyszenie Młodzi dla Polski, Niezależne Zrzeszenie Studentów UW, Fundacja Sapere Aude, Patriotyczne Podlasie, Akademicki Klub Myśli Społeczno-Politycznej Vade Mecum KUL czy Stowarzyszenie KoLiber.

Jednym z tematów, jakie poruszają inicjatorzy akcji, jest zaangażowanie państwa w prowadzenie badań ekshumacyjnych, po to by naszym bohaterom przywrócić nie tylko pamięć, ale zapewnić godny pochówek. Młodzi zwracają uwagę, że sfinansowanie badań nad poszukiwaniem szczątków pochowanych w zbiorowych mogiłach brutalnie zamordowanych przez komunistyczny aparat wojskowy żołnierzy wyklętych to priorytet. „Sytuacja, w której instytucje zajmujące się ekshumacjami i identyfikacją bohaterów muszą finansowanie swej działalności opierać na darowiznach, budzi nasze wielkie zaniepokojenie. To państwo polskie w pierwszej kolejności winno w ten sposób upomnieć się o swoich bohaterów” – podkreślają. Chcą też organizacji państwowego pochówku żołnierzy wyklętych zidentyfikowanych podczas badań, wśród nich dowódców ekshumowanych w kwaterze „Ł” (tzw. Łączka) na wojskowych Powązkach z odpowiednimi honorami.

„Uważamy, że tylko tak szerokie i wielopłaszczyznowe działania władz wszelkich szczebli przy wsparciu mediów i organizacji pozarządowych pozwolą spłacić nam honorowy dług, jaki Polska i Polacy ceniący demokrację mają wobec Żołnierzy Wyklętych” – czytamy w apelu. Młodzi mają świadomość, że po kilkudziesięciu latach od mordów sądowych praktycznie niemożliwe jest pociągnięcie do faktycznej odpowiedzialności sprawców tych zbrodni, dlatego przynajmniej poprzez symboliczne działania trzeba nadać bohaterom odpowiedni do zasług status w polskiej historii.

Maciej Walaszczyk

Nasz Dziennik