logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Presja poza prawem

Wtorek, 1 kwietnia 2014 (02:03)

Kontrole finansowe, jakimi resort edukacji straszy dyrektorów szkół aplikujących do programu „Szkoła Przyjazna Rodzinie”, są nielegalne i niezgodne z prawem.

 

W Dniu Świętości Życia nadano 20 pierwszych certyfikatów „Szkoła Przyjazna Rodzinie”. Certyfikaty wydaje Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny. W uroczystości, nad którą patronat sprawował ks. abp Henryk Hoser, odbywającej się w Zespole Szkół im. Prezydenta Ignacego Mościckiego w podwarszawskiej Zielonce, wzięli m.in. udział ks. prałat Mieczysław Stefaniuk, proboszcz parafi Matki Bożej Częstochowskiej w Zielonce, i starosta wołomiński Piotr Uściński.

Minister Joanna Kluzik-Rostkowska zleciła mazowieckiemu kuratorowi oświaty Karolowi Semikowi dokładne przebadanie i skontrolowanie zasad, na jakich dyrektorzy szkół podpisują deklaracje „Szkoła Przyjazna Rodzinie”. Reakcja MEN była błyskawiczna. Resort postanowił w trybie natychmiastowym dowiedzieć się, z jakich funduszy szkoła finansuje program, czy dyrektorzy, podpisując deklaracje przystąpienia do programu, znali jego szczegółowe założenia i czy zapoznano rodziców z jego zasadami. Odpowiedzi oczekiwał do godz. 14.00 tego samego dnia.

– To próba odstraszenia dyrektorów szkół od przyłączenia się do programu. I o to rządowi chodzi. To nie są pytania stawiane w duchu zrozumienia, ciekawości wobec podjętej inicjatywy, ale ewidentny atak – ocenia starosta wołomiński. Kontrole finansowe mogą mocno uprzykrzyć życie dyrektorowi placówki.

Zdaniem Uścińskiego, interwencja, którą z inicjatywy MEN podjął kurator oświaty, nie ma podstaw prawnych, jest nielegalna i wprost narusza obowiązujące przepisy.

– Reakcja ministerstwa na społeczną akcję była wręcz natychmiastowa i rozpoczęła się tuż po nadaniu pierwszych certyfikatów –relacjonuje samorządowiec.

Tymczasem zgodnie z ustawą o systemie oświaty działania mazowieckiego kuratorium oraz MEN, podjęte w związku z przystąpieniem placówek do programu „Szkoła Przyjazna Rodzinie”, pozostają zupełnie poza zakresem nadzoru pedagogicznego. Ustawa jednoznacznie rozstrzyga, że nadzór nad finansową i administracyjną działalnością szkół sprawuje organ prowadzący szkołę, w tym przypadku gmina.

Jak wskazuje Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, resort edukacji i działający na jego polecenie kurator naruszyli chronioną na mocy art. 165 ust. 2 Konstytucji zasadę samodzielności jednostek samorządu terytorialnego. Jacek Sapa z fundacji Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny nie ma wątpliwości, że działania MEN są podyktowane fałszywą troską o dzieci, a tak naprawdę obawą, że szkoły i rodzice będą aktywnie przeciwdziałać próbom demoralizacji dzieci.

Jacek Sapa przyznaje, że ministerstwo działało niezgodnie z prawem. – W takiej samej sytuacji, gdy chodziło o próbę uzyskania przez przedszkole certyfikatu przedszkola równościowego, wobec protestu rodziców ministerstwo umyło ręce, pisząc, że ta sprawa wykracza poza jego prawne kompetencje – przypomina Jacek Sapa. Jak dodaje, wielu szkołom wydawane są przeróżne certyfikaty i ministerstwo w ogóle się nimi nie interesuje.

Starosta wołomiński wystosował w tej sprawie specjalne oświadczenie. Piotr Uściński podziela zaniepokojenie w związku z „podejmowanymi działaniami ideologicznymi, które pod pozorem walki o równouprawnienie kobiet i mężczyzn promują działania szkodliwe dla prawidłowego rozwoju dzieci i młodzieży”, a także działaniami podjętymi przez samą minister Joannę Kluzik-Rostkowską. Dlatego zwraca się do resortu o udzielenie w trybie Ustawy o dostępie do informacji publicznej wyjaśnień, w oparciu o jaką podstawę prawną mazowiecki kurator oświaty został zobowiązany do podjęcia czynności kontrolnych w placówkach oświatowych, które przystąpiły do programu „Szkoła Przyjazna Rodzinie”.

„Proszę o przekazanie kopii dokumentu zobowiązującego Mazowieckiego Kuratora Oświaty do podjęcia ww. działań. Zwracam się również z prośbą o udzielenie informacji publicznej, na jakiej podstawie informuje Pani Minister media, że wywierana była presja na dyrektorów szkół, aby przystąpiły do programu ’Szkoła Przyjazna Rodzinie’ i przekazanie kopii ewentualnych dokumentów wskazujących, że wywierana była presja” – pisze starosta.

Kampania „Szkoła Przyjazna Rodzinie” ma na celu zagwarantowanie rodzicom i dzieciom, że ich szkoła nie jest zagrożona infiltracją lewackich ideologii. To forma obrony przed podejmowaną przez aktywistów gejowskich próbą lansowania i przemycania do programów szkolnych i szkoleń przeznaczonych dla nauczycieli ideologii gender rozmywającej tożsamość płciową.

Rodzice mają gwarancję, że w szkole objętej certyfikatem dzieci nie będą poddawane propagandzie kwestionującej podstawowe prawdy, jak np. ta, że małżeństwo to związek mężczyzny i kobiety. Placówka biorąca udział w projekcie otrzymuje gotowe programy edukacyjne i fachową pomoc specjalistów.

Maciej Walaszczyk

Aktualizacja 1 kwietnia 2014 (12:23)

Nasz Dziennik