logo
logo
zdjęcie

Dr Tomasz M. Korczyński

Narodziny laickiego totalitaryzmu

Środa, 30 lipca 2014 (18:44)

Środowiska liberalno-lewicowe poczuły krew. Mało im, że prof. Bogdan Chazan został zwolniony ze stanowiska dyrektora Szpitala im. Świętej Rodziny, szpitala, który zawdzięcza jego osobie i zespołowi profesora świetność i profesjonalizm. Władze Warszawy od dawna szykowały się na przejęcie intratnego ośrodka zdrowia, który nie tylko nie miał długów, ale przynosił dochód.

Gdyby kontrole (nielegalnie i bezprawnie działające, bo aż cztery naraz) wykazały nieprawidłowości, profesor zostałby zwolniony dyscyplinarnie. Ponieważ nie udało się niczego odkryć, prof. Chazan został zwolniony „tradycyjnie”, z trzymiesięcznym wypowiedzeniem. Do zwolnienia doszłoby wcześniej, ale nie było pretekstu. Tygodnik „Wprost” rzucił ten pretekst politykom centrolewu, a oni wyruszyli na żer. Tygodnik wykorzystał życie i zdrowie niewinnego, chorego dziecka, aby mieć „temat”, zaś władze stołecznego miasta Warszawy, zwolnieniem szlachetnego człowieka, który bronił życia, za jednym zamachem rozegrały kilka spraw.

Ugrały z lewicą batalię o zwycięstwo i utrzymanie władzy w stolicy, przejęły bardzo dobrze funkcjonujący szpital, który zostanie zagarnięty przez „swoich”. Pierwsze zabójstwo dziecka w Szpitalu im. Świętej Rodziny wskazuje także, w jakim kierunku będzie prowadzony placówka mokotowska, po pacyfikacji i zastraszeniu jej personelu. Lobby aborcyjno-in vitro także zwietrzyło swoją szansę. Otrzymując dofinansowanie z budżetu państwa, będzie teraz przejmować szpital po szpitalu, klinikę po klinice, aby prowadzić swój brudny proceder. Żadnych konsekwencji za produkcję chorych dzieci wytworzonych na zlecenie nie poniesie. Winny jest prof. Chazan, a nie system zdrowia (zarządzany przez karierowicza Arłukowicza), nie kliniki, które wyprodukowały chorego człowieka.

Błędy będą teraz szybciej i ciszej naprawiane. Kolejne dzieci w szpitalach im. Herodów z PO - PSL po prostu się nie urodzą. Przecież zastraszani lekarze, widząc, co się stało z prof. Chazanem, nie będą ryzykować. Media mainstreamowe rozprawią się z każdym, kto będzie się wychylać. A broniący życia prolajferzy, media katolickie, naukowcy, publicyści, dziennikarze, politycy, ludzie sztuki i kultury, którzy ośmielą się wyrazić swoje poparcie dla godnej naśladowania postawy Chazana, zostaną zaklasyfikowani do szuflady z napisem „fundamentalizm katolicki”. Wierzę, że w naszej Ojczyźnie jest jeszcze wielu ludzi, którzy są gotowi ponieść ofiarę w wyniku antykatolickiego terroru, jaki wprowadza jakobińskie środowisko Donalda Tuska i jego ekipy od „afery taśmowej”.

Proceder mordowania dzieci będzie się nasilać. Jednak lewackim hordom te ostatnie zwycięstwa nie wystarczają, mało jest im tej niewinnej krwi. Chcą całkowicie wymazać z przestrzeni publicznej głos sumienia, zdeprecjonować Kościół i jego liderów. „Gazeta Wyborcza” już przygotowuje kolejne napastliwe ataki i podsyca nienawiść w Polsce. Redakcji na Czerskiej nie odpowiada, że „ultrakonserwatyści znaleźli się na liście rzeczoznawców ds. podręczników do wychowania do życia w rodzinie”. Na liście ekspertów MEN, którzy recenzują podręczniki, jest m.in. prof. Bogdan Chazan, co wciąż doprowadza do furii lewaków z „Wyborczej”.

Świadomość, że jest od nich mądrzejszy, szlachetniejszy, powszechnie szanowany i broniony, doprowadza ich do szału. Bo kim w konfrontacji z prof. Chazanem i lekarzami sumienia jest ekipa z Czerskiej? Codziennie wydają o sobie świadectwo, w każdej publikacji, w każdym komentarzu, w każdym pyrrusowym zwycięstwie, bo dobijającym naszą Ojczyznę, naszą przyszłość, nasze morale.

Jednak nie tylko prof. Chazan stoi kością w gardle dziennikarzom Michnika. Na celowniku znaleźli się m.in. dr Dorota Kornas-Biela, pracownik Instytutu Pedagogiki Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, prof. Aleksander Nalaskowski, pracownik Wydziału Nauk Pedagogicznych UMK w Toruniu, dr Urszula Dudziak, pracownik Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, i inni naukowcy z takich ośrodków naukowych w Polsce jak PAN, Polskie Towarzystwo Psychologiczne, Uniwersytet Wrocławski, Uniwersytet Warszawski, Uniwersytet Gdański i inne.

Tym samym „GW” demaskuje się. Pokazuje, jakiej edukacji seksualnej chce dla naszych dzieci, jaką formę deprawacji najmłodszych popiera. Scenariusze-gotowce są powszechnie dostępne z Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Francji, Holandii, Belgii, Szwajcarii, państw skandynawskich, jest więc w czym wybierać. Na drodze fanatycznej centrolewicy stoją tacy ludzie jak prof. Chazan. Wyeliminowanie go z życia publicznego, wymazanie z historii jest celem samym w sobie.

Wciąż jednak w Polsce są środowiska, które nie ulegają atakom i histerii feministek. Oto Medicover oznajmił, że nie zamierza zwalniać z Rady Naukowej prof. Chazana. E-maile nienawiści słane przez feministki nic nie wskórały. Z kolei dziekan Wydziału Nauk Medycznych Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego prof. Wojciech Maksymowicz stanął publicznie w obronie prof. Bogdana Chazana i stwierdził, że widziałby tego fachowca na swoim wydziale jako pracownika.

Nienawiść do ludzi sumienia odczuwana przez ludzi bez sumienia jest potężna. Sprawa jest bowiem głębsza, walczącym ateistom nie tyle przeszkadza klauzula sumienia czy Deklaracja Wiary lekarzy katolickich, im przeszkadza Dekalog w ogóle, osoba Jezusa Chrystusa, który nie zniósł zawartego w Dekalogu prawa naturalnego, ale je wypełnił, a także Kościół katolicki reprezentujący Chrystusa na ziemi. Chcą zatem zaproponować w ich miejsce alternatywny projekt liberalno-lewicowy, który niesiony jest w Unii Europejskiej przez ekstremalną mniejszość tworzącą na naszych oczach laicki totalitaryzm.

To potomkowie Lenina, Hitlera, Mao, Kim Ir Sena, spadkobiercy RAF-u, Czerwonych Brygad, pokolenia '68 i innych patologii, jaką jest wiara w utopię bez Boga. Taką próbą jest na przykład Karta Praw Podstawowych w ramach Unii Europejskiej, zaś na obszarze Organizacji Narodów Zjednoczonych tak zwana Karta Ziemi, mają one zastąpić Dziesięć Przykazań. Szczególnie ta ostatnia jest wyrosłą na gruncie dyktatury relatywizmu aberracją intelektualną. Karta Ziemi zaaprobowana w 2000 roku dzięki inicjatywie Maurice’a Stronga, byłego sekretarza generalnego Konferencji Narodów Zjednoczonych „Środowisko i Rozwój”, łączy w sobie pierwiastki religijne, ekologiczne i pogańskie. Jak pisze w swojej książce „Dyktatura relatywizmu” prof. Roberto De Mattei, w kreowanej przez nią wizji „istota ludzka jest zredukowana do poziomu przedmiotu interesów i pragnień i staje się częścią wszechobecnej czysto materialnej i podlegającej ciągłej ewolucji rzeczywistości”. Jest to ideologia panteistycznego neopogaństwa, które w swoim zasadniczym celu ma prowadzić do kultu Ziemi,  człowiek jest w niej tylko produktem ewolucji, który pewnego dnia może po prostu zniknąć.

Nadal możemy odmienić los naszej Ojczyzny. Nie jesteśmy wcale skazani na porażkę. Dużo zależy od samoświadomych katolików, którzy zaczęliby aktywniej współdziałać w przestrzeni publicznej, ratując honor i sumienie naszego kraju. Jeszcze tego sumienia i honoru nie straciliśmy.

Dr Tomasz M. Korczyński

NaszDziennik.pl