logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Kresowianie domagają się pełnej prawdy

Poniedziałek, 14 marca 2016 (04:19)

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, choć na pierwszy rzut oka pozytywnie odnosi się do akcji środowisk kresowych „Oddajcie Orlętom lwy”, to – jak zauważają Kresowiacy – w wymijający sposób odpowiada na ich apel o pełną, zgodną z prawdą historyczną restaurację cmentarza Obrońców Lwowa we Lwowie. 

W styczniu Kresowe Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze im. Orląt Lwowskich oraz Klub Tarnopolan Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich w Żarach w liście do wicepremiera Piotra Glińskiego wyraziły satysfakcję za wkład Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w zwrot po kilkunastu latach starań kamiennych figur lwów na ich prawowite miejsce przed łuk Pomnika Chwały na cmentarzu Obrońców Lwowa. Jednocześnie w ramach akcji pt. „Oddajcie Orlętom lwy” zaapelowały o podjęcie starań dotyczących możliwie pełnej, a nade wszystko zgodnej z prawdą historyczną restauracji cmentarza Obrońców Lwowa oraz używanie przez polskich urzędników państwowych właściwej nazwy tej nekropolii.

Chodzi o dopilnowanie, aby na tarcze herbowe kamiennych lwów powróciły skute przez Sowietów: herb miasta Lwowa i godło Rzeczypospolitej oraz napisy „Zawsze Wierny” i „Tobie, Polsko”.

Kolejna sprawa dotyczyła bezzwłocznego podjęcia rozmów ze stroną ukraińską i uzyskania zgody na umieszczenie na okradzionych nagrobkach polskich bohaterów narodowych na lwowskim Campo Santo napisów „Obrońca Lwowa” oraz podjęcie starań w celu odbudowy Pomnika Chwały na cmentarzu Obrońców Lwowa.

Jednocześnie Kresowianie zadeklarowali, że jeśli państwu brakuje funduszy, to środowiska kresowe chętnie dołożą się do sfinansowania restauracji lwowskiej nekropolii. Ostatnia kwestia dotyczyła używania przez urzędników resortu kultury zwłaszcza w oficjalnych wystąpieniach właściwej nazwy nekropolii – czyli cmentarz Obrońców Lwowa, a nie popularnej cmentarz Orląt Lwowskich. Odpowiedź sygnowana przez wiceministra Jarosława Sellina nie usatysfakcjonowała środowisk kresowych.

– Pozytywnie odbieramy fakt, że przedstawiciel rządu „ośmiela się pisać prawdę o postawie Ukraińców, lecz nie ma za tym dalej idących kroków – podkreśla w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl dr n. med. Zbigniew Kopociński ze 105. Kresowego Szpitala Wojskowego w Żarach, członek Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich. Chodzi o to, że w wyrażonym stanowisku wiceszef resortu kultury stwierdza, że wobec nieprzychylnego stanowiska niektórych osób decyzyjnych oraz części środowisk na Ukrainie „odtworzenie Pomnika Chwały, przedwojennych napisów na tarczach czy tablicach epitafijnych wciąż wydaje się być odległe”.

– Sama deklaracja poparcia zarówno przez ministerstwo, jak i Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa dla postulatów akcji „Oddajcie Orlętom lwy”, co wyraża się w stwierdzeniu, że „nie zaprzestaniemy starań o to, by ten tak ważny dla Polaków w kraju i poza granicami cmentarz został odtworzony w swojej historycznej postaci...”, czy też zgoda z naszą sugestią, aby w oficjalnych wystąpieniach używać prawidłowej nazwy lwowskiej nekropolii – czyli cmentarz Obrońców Lwowa – to trochę za mało. Od władz naszego kraju oczekujemy bardziej stanowczych gestów, a nie tylko okrągłych słów – zauważa dr Zbigniew Kopociński.

Środowiska kresowe nie podzielają też optymizmu wiceministra Sellina, że „sytuacja obecna cmentarza Obrońców Lwowa i toczące się wokół niego wewnątrz ukraińskie rozmowy wydają się być prowadzone w dużo korzystniejszej dla strony polskiej atmosferze niż działania władz Lwowa sprzed dziesięciu laty”.  

– Przypomnę tylko oczywisty fakt, że w ciągu ostatnich dwóch lat lawinowo wzrosła na terenie Ukrainy liczba pomników i upamiętnień poświęconych zbrodniarzom wojennym i ludobójcom Narodu Polskiego takim jak: Stepan Bandera, Roman Szuchewycz czy Petro Diaczenko. Takie podejście do prawdy historycznej przez stronę ukraińską – w naszej ocenie – całkowicie uniemożliwia jakiekolwiek ułożenie pozytywnych stosunków dobrosąsiedzkich – zauważa dr Kopcinski. – Wciąż dochodzi do aktów wandalizmu na terenie cmentarza Obrońców Lwowa przez ukraińskich nacjonalistów. Mamy też oskarżanie polskich bohaterów narodowych o zbrodnie wojenne, chociażby ostatnio głośna sprawa szefa ukraińskiego IPN, który plugawi imię dwóch Cichociemnych broniących Kresowian przed banderowskim ludobójstwem. To wszystko bardzo czytelne oznaki manifestacji hipokryzji i bardzo złej woli władz ukraińskich, co nie wróży dobrze na przyszłość. Czyżby polski rząd nie zdawał sobie z tego sprawy? Wobec takich zachowań musi być stanowczy odpór. Strona ukraińska musi wiedzieć, że po drugiej stronie ma poważnego partnera, a nie przysłowiowego chłopca do bicia, któremu można wejść na głowę – dodaje. 

W ocenie środowisk kresowych, nie na miejscu jest również finansowe wspieranie wrogo nastawionych Ukraińców.

– Polscy politycy nie stają w prawdzie, gdy władze ukraińskie lżą polskich bohaterów czy zwykłych obywateli zamordowanych w procesie ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA, nie udzielają też wsparcia Polakom starającym się o ekshumację i godny pochówek krewnych zamordowanych przez banderowców. Za to z kieszeni polskiego podatnika finansowany jest Związek Ukraińców w Polsce, którego przewodniczący Piotr Tyma – „kłamca wołyński” – wielokrotnie publicznie zaprzecza faktowi ludobójstwa Polaków dokonanego przez UPA i ustawicznie gloryfikuje ukraińskich zbrodniarzy wojennych. Czy władze Ukrainy finansują w równym stopniu działalność polskich organizacji na terenie tego kraju? – pytają Kresowianie. Zapewniają, że akcja pt. „Oddajcie Orlętom lwy” będzie kontynuowana aż do ostatecznego zrealizowania wszystkich postulatów i zwycięstwa prawdy. – Bez prawdy nie może być mowy o pełnym pojednaniu, a półprawda – jak mawiał wielki przyjaciół Kresów śp. ks. abp Ignacy Tokarczuk – jest kłamstwem – konstatuje dr Zbigniew Kopociński. 

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl